piątek, 4 kwietnia 2025
Kawiarniane dramaty, czyli jak czas literatury zjada własny ogon
czwartek, 3 kwietnia 2025
Migotanie
Otworzyła okno, a wiatr wszedł do środka,
jak ktoś, kto od dawna miał klucz,
przesunął zasłony, poruszył papier na stole,
przestawił dom w inną porę roku.
Powietrze miało smak wczesnej wiosny,
mówiła, że można je czytać,
wers za wersem z wyblakłej gazety,
gdzie każde słowo zdaje się ostrzeżeniem,
choć nie wiesz jeszcze przed czym.
Ustawiam się w tle –
twarz w szybie, ręce w kieszeni,
ramiona zbyt blisko ciała,
jakby dotyk był ryzykiem.
To tylko zmiana światła,
ale czuję skórę, zaczyna mówić –
pęka cisza na granicy oddechu.
Przechodzę przez park,
przez ostatnie ciepłe godziny dnia,
złoto światła układa się na dłoniach,
chce zostać dłużej.
wtorek, 1 kwietnia 2025
Wykluczający wykluczeni
sobota, 29 marca 2025
Mullaghmore – królestwo fal i wiatru
Mullaghmore – królestwo fal i wiatru. Na zdjęciu rozciąga się widok na Trawalua Beach – dziką, szeroką plażę na obrzeżach Mullaghmore, gdzie ocean spotyka się z surowym irlandzkim krajobrazem. Złocisty piasek, rozciągający się szeroko, przechodzi w zielone łąki i dramatyczne wysokie wydmy, a w oddali, niczym strażnik tego miejsca, góruje zamek Classiebawn.
Classiebawn, wzniesiony w XIX wieku dla wicehrabiego Palmerstona, to samotna, neogotycka forteca, której kamienne mury pamiętają zarówno historie arystokratów, jak i tragiczne wydarzenia XX wieku. Dziś, poza tajemniczą aurą, zamek zyskał nową sławę dzięki serialowi The Crown, przyciągając kinomanów i turystów pragnących zobaczyć na własne oczy jego majestat.
Mullaghmore to miejsce surowe, piękne i dzikie – jedno z najpiękniejszych w Europie do surfowania na wielkich falach, a jednocześnie teren pełen legend. Oceaniczne wichry szepczą tu o przeszłości, o statkach, które nigdy nie wróciły do portu, o duchach, które ponoć błąkają się po wrzosowiskach. To Irlandia w najczystszej postaci – tajemnicza, poruszająca, niezapomniana.
W zachwycie nad tym miejscem napisałam książkę poetycką Mullaghmore, która ukazała się w 2016 roku. Słowa ułożone na kartach tej książki, to ślady stóp na mokrym piasku – czasem nikną, czasem zostają na dłużej, zawsze jednak należą do tej ziemi. Każdy wers pulsuje wiatrem i deszczem, każdym oddechem chłonie sól oceanu.
I choć lata mijają, Mullaghmore wciąż szepcze, przywołuje, otula. Jakby wiedziało, że nigdy nie przestanie być domem dla moich słów.
For me this place is more than a dream,
in which I slip out of dark shades of blue, in perfection
of sacrifice I move over to the living. Above the peat bog
I adjust the August good morning to the matter.
I mellow above my eyebrows. Swarms of bugs hunt as before.
Can we go on like this? Walk around in their lives, hesitate.
Our bodies could lie under the trees. Still, we get up
and, without fear, we lend colour to the hills, we sink in the ocean,
come up, get sharp. The same force that bends the branches
in flight. Pursued by the mind, abducted by the current,
no one wants us
in the insect paradise. That's how we'll grow old, absorbing the smell,
fragments of roundabouts, blocks, garden walls.
Even the pretzel seller calmly kneads the dough, and you
buzz over my ear, setting the retina in my eye on fire.
Until it finally rains. They will fish us out together
from the ponds, with frogs, fragrant flowers. We will not have wasted
our chance.
Translated by Małgorzata Południak and Anna Blasiak
czwartek, 27 marca 2025
Pamięć wody
wtorek, 25 marca 2025
Poeci, czyli niewidzialni
poniedziałek, 24 marca 2025
Linoryt
Twoje dłonie wciąż pachną farbą,
a ja nie wiem, czy to drukuje światło,
czy tylko cień.
Patrzysz na mnie tak, jak patrzy się
na szkic, który miał być czymś więcej,
ale został tylko próbą.
Twoja córka rysuje słońce
okręgami nierównych linii.
Mówię jej – piękne.
Ty poprawiasz kształt,
jakby precyzja mogła ocalić świat
przed rozmazanym dniem.
Masz w oczach siatkę prowadzących linii,
układasz rzeczy w osiach,
zostawiasz miejsce na marginesie
dla słów, które nigdy się nie zmieszczą.
A ja tylko chciałam powiedzieć:
nie trzeba wszystkiego wyrównywać.
Czasem piękno rodzi się w pęknięciach,
czasem milczenie jest najczystszą barwą.
czwartek, 20 marca 2025
Powroty
Kiedy oddycham, słyszę ocean.
Ty też go słyszysz. Różnica polega na tym,
że ja myślę wtedy o jego rytmie –
o tym, jak przypływ znosi nasze ślady,
a potem odchodzi, jakby nigdy nas tu nie było.
Ty patrzysz na fale, a ja liczę, ile jeszcze zostało
do kolejnego kaszlu, kolejnej ciszy, kolejnej zimy.
Chodzę na spacery, ty też chodzisz.
Czasem idziemy razem, ale ty mówisz,
że wiatr jest za zimny. Ja mówię, że wiatr
jest tylko przypomnieniem, że jesteśmy.
Ty mówisz, że nie trzeba przypominać –
mamy kalendarze, terminy, i te minuty,
które mijają szybciej niż nasze kroki.
Używamy słów. Ty używasz ich, żeby mówić,
ja, żeby zapomnieć. No bo wiersze są takie kruche.
A życie jest takie śliskie. Bo każda myśl
ucieka szybciej niż się rodzi. A ten moment,
kiedy jesteśmy sami w mrozie,
jest jak oddech przed zanurzeniem.
Mamy nastroje. Ty mówisz, że czasami,
ja – że zawsze. Trochę bardziej. Ciągle.
Żyjemy. Oboje jesteśmy,
ale ty nie wiesz, że te fale, ten wiatr,
te chusteczki i ten spacer –
to wszystko ma sens tylko wtedy,
kiedy oddychamy razem.
Typografia, obwoluty książek, grafika, treści, od których nie mogę się oderwać
Tekst o typografii, projektowaniu i tym, co wokół, napisałam w styczniu – w chwili, gdy odszedł Wicha. Znów mnie to uderzyło, jak wtedy, gdy zmarł Weingart. Wysłałam tekst do Notatnika Literackiego, ale nawet nie odpowiedzieli: Nie jesteśmy zainteresowani. Myślę, że nie muszę już dłużej czekać. Bo takim osiołkom jak ja się nie odpisuje. Maniery, maniery.
W projektowaniu graficznym zaczynam od ciszy. Nie tej absolutnej, lecz tej przepełnionej brzmieniem rzeczy niedopowiedzianych – jakby szeptów przestrzeni, z których rodzi się forma. Każda linia, każdy znak, każda barwa muszą wynikać z dialogu, jaki toczę z materią i ideą. Wolfgang Weingart mawiał, że typografia powinna być jak rozmowa – intensywna, czasem urywana, czasem pełna pauz. To właśnie te pauzy stanowią istotę projektowania.
wtorek, 18 marca 2025
Schronienie, przestrzeń dla myśli i emocji
poniedziałek, 17 marca 2025
„Dojrzewanie” – w pułapce ciszy i kłamstwa, "Adolescence" – Trapped in Silence and Lies
Świętujemy i nie
niedziela, 16 marca 2025
Przeszłość zgarnia swoje piękne dzieci