środa, 20 czerwca 2018

Solaris 2018



Do rodziców przywiozła mnie swoim wyścigowym autem Kalina, napiszę tak, jestem oczarowana. Niestety przejazd koleją pomiędzy Poznaniem a Piłą jest utrudniony, ale z Kaliną, mogę jechać na koniec świata. Wyciągnęłam nalewki, które wygrałam u Izabelki i jest tak...













sobota, 16 czerwca 2018

James Joyce i Leopold Bloom


domki by Baśka Trzybulska

Leopold Bloom (...) Szaleństwem jest wszystko. Patriotyzm, opłakiwanie umarłych, muzyka, przyszłość rasy. Być albo nie być. (...) - z Ulissesa

czwartek, 14 czerwca 2018

Takie tam



Drewniana, zebrano,  5 cm szerokości.

Chyba czas na przerwę.

Hector i Pokraj


Andrzej Saramonowicz wydał niedawno Pokraj. Pisze się o niej (książce) dużo i dobrze, sprawdzę. Dzięki Kindle biorę w podróż do Polski mnóstwo powieści. A tutaj gna Hector. Łamie drzewa, rozrywa różom płatki, kalie niestety też porozrywał. Huragany mają to do siebie, że nie mamy głosu, robią co chcą. 

 

środa, 13 czerwca 2018

Nastał czas snów




Jestem tutaj abym potrafiła sobie wytłumaczyć brak powietrza. Abyśmy mogli przy porannej prasówce patrzeć na siebie w otwartych drzwiach łazienki. Normalnie, jak każdy. Codziennie podnoszę wzrok na ptaki, które gromadzą się na lampie ulicznej. Dźwięk ich nut uderza mnie coraz mocniej. Szukam czegoś w kieszeniach, wtedy odlatują. Potrafię im się odwdzięczyć. Milczeniem.

wtorek, 12 czerwca 2018

Cisza



Zrobiłam pewien wysiłek. Ludzie tyle o sobie mówią. Powinno się zakazać mówienia.

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Nasiąkanie





Są takie frazy, które bywa, że lubię. Resztę, tak sobie.

(...) Na ranne ptaszki spadł rzęsisty deszcz. Czuję jak zmywa kurz z bukszpanów, palm, schodów. Rozmywa skamieniałe pancerze, przewidzenia, widzenia. Szum nagle cichnie. Byłam ciekawa, ile herbat z mlekiem wypito tego dnia. Ile herbatników wykruszono palcami. Zmienność rytmu, bujanie (...) - czytaj całość, klik

niedziela, 10 czerwca 2018

W nieznane




(...) Odbierz im sen i oddaj tym bezsennym. Umiłowanym waszym i naszym. Z odciśniętymi bruzdami, smacznymi jak truskawki, jędrnymi jak maliny, soczystymi porzeczkami pożyczonymi od tych z piątej alejki, przy szóstej altanie. Układają listy, imiennie na kadencje, czas zimowy, letni. Gdzie rodzice nie tracą dzieci. Leczą ich dotacjami, lekkimi jarzynowymi zupami. Regularnie pedałują w tą i w tamtą. Bez trzymanki, na stojąco. Zachodzisz od tyłu. Patrzą na siebie, przygryzają usta. Niewinne barany i branki. Zależy, gdzie spojrzysz, wyjdziesz, pominiesz. Milczeniem. W Sanoku, nad Sanem. Rysujesz palcem granicę. Jedną kreską. Dookoła.

czwartek, 7 czerwca 2018

Podniesienie


     
                                                                

                                                                   Aleksandrze Urbańczyk
 
Mam do zagryzienia obie wargi, kilka słów, jasne treści.
Roznoszą się, abyśmy zmieniali barwę głosu i uciekali
pod naciskiem. Coś mogłabym odjąć,
gdyby nie pękało. W kącikach jeszcze więcej strupów.

Zgodziłam się z tobą, że każda róża na ścianie ma swój pokój.
Najciekawsze ujęcia w barwach. Wartościowanie życia,
kiedy przesiadam się z miejsca na miejsce i patrzę
przez otwór wielkości grochu.

Na kwiaty, kanapki z rukolą, na ludzi,
którzy przechodzą niezauważeni przez plażę
i szukają czegoś w kieszeni, pod kamieniami.
Gromadzą śmieci, szepty, jakieś formuły.
Wyrywają ze słowników pokreślone strony.
Palą stosy pięknych zdań, skarżą się na ból.



środa, 6 czerwca 2018

Pralnie Mgadalenek


Pralnie Magdalenek, to były instytucje kościelne, zamknięte (1996) dopiero w wyniku głośnej afery po odkryciu przez dewelopera 155 szkieletów ludzkich na jednej z działek kościelnych w 1993 roku. Państwo zwyczajnie nie reagowało i dofinansowywało kościół, co za tym idzie i pralnie, podobnie jak w Polsce rząd każdego dnia wspiera finansowo instytucje, które z kobietami się nie liczą i żądają, by kobiety, nieważne czy katoliczki, czy ateistki, podporządkowały się ich woli. Zaznaczam, że Kościół odmówił wypłat rekompensat żyjącym pokrzywdzonym, które niekiedy całe życie pracowały w pralniach za darmo, a ich dzieci zostały im odebrane i oddane do adopcji bez ich zgody, albo pod wpływem zgody wymuszonej.

 Kościół w Irlandii odwrócił się od kobiet i dzieci. Ludzie kościoła poniżali, wykorzystywali kobiety i dzieci na różne sposoby, w sieci jest mnóstwo dokumentów na ten temat, żadne nie są przesadzone, odnoszę wrażenie, że wręcz wycisza się wypływające wciąż skandale, chociaż ze szkieletami kościół już nic nie może zrobić, badają je naukowcy i wciąż pojawiają się nowe fakty. Nowe i bardzo dziwne usytuowane miejsca zbiorowych pochówków ciał, przy lokalizacjach kościelnych lub na byłych terenach przykościelnych. Niestety nie ma chętnych do tłumaczenia się z przestępstw księży i zakonnic. Zakonnice handlowały zdrowymi dziećmi, a chore i niepełnosprawne uśmiercały, na to wskazują anonimowe zbiorowe mogiły i brak dokumentacji medycznej, czy aktów zgonu. Wciąż jest wiele niejasności, które dotyczą wszystkich placówek, a osoby, które mogłyby to wyjaśnić milczą albo już zmarły. Kościół udaje, że to nie ich sprawa, nic nowego, bierze ludzi na przeczekanie.

Urzędnicy nie mieli wyjścia, w końcu ktoś musiał przełknąć gorzką pigułkę i podjąć rozmowy z kobietami, które przeżyły i borykają się z traumą wspomnień. To dlatego kościół stracił w Irlandii lwią część wiernych i przez kolejne afery wciąż traci. Kościół odwraca się od potrzebujących, zaprzecza swojej misji, a to tylko wierzchołek nadużyć kleru wobec mieszkańców wyspy, o wyczynach pedofilskich tutaj nie wspominam, bo nie mam do tego siły.

Jak wskazują wyniki w dwóch ostatnich referendach, kościół stracił szansę odbudowy relacji z ludźmi. Wciąż pozostają zarządzane przez kościół szkoły, i ludzie zaczynają głośno mówić o tym, że należy to zmienić.
Mój syn chodził do świeckiej szkoły, ale i tak na zakończenie roku szkolnego przyjechał biskup by odprawić mszę świętą na sali gimnastycznej. To kolejne nadużycie, bo wybierając szkołę świecką, miałam nadzieję uniknąć takich nacisków ze strony kościoła. Nie udało się niestety.

Nie mogę i nie chcę być uczestniczką takiego kościoła, który nie ma honoru i sumienia. Dla kleru jest tylko jedna szansa. Wyzbycia się majątków na rzecz poszkodowanych, odpowiedzialność zbiorowa za wszystkie krzywdy, i powrót do początku. Tak, to jest możliwe.

Emigrując zaczynałam od niczego, wiem jak to jest stracić wszystko i zaczynać życie od nowa, w dorosłym i obcym świecie, mając ze sobą tylko walizkę z książkami i rzeczami osobistymi.

Nie wierzę w kościoły pełne przepychu, ociekające złotem, wypełnione nagimi aniołkami. Nie wierzę biskupom i kardynałom, którzy na boku mają prywatne wille i posiadłości, inne dobra. Dla nich  liczą się tylko pieniądze i pozycja na szczebelkach patriarchatu. Wiem, że to rewolucyjna myśl, ale Ci księża, którzy widzą nadużycia w kościele, a są dobrymi ludźmi, powinni jednak coś z tym zrobić. Będąc w tej instytucji, nie można nie widzieć tego całego zła, jeżeli tak się dzieje, zostają współsprawcami i są tak samo odpowiedzialni, jak pedofile, zakłamani księża biznesmeni, czy siostry zakonne nadużywające przemocy wobec dzieci. Wierni wspierający kościół i nie pytający, dla mnie również są współwinni. Kościół katolicki jest jeden i nie mogę już słuchać tłumaczeń: to nie u nas, to nie my. Mój ksiądz jest  w porządku, moja parafia świeci przykładem. Nie, to obłuda i pozornie czyste sumienie, wy również odwracacie wzrok od pokrzywdzonych.

Pamiętam jak odchodzili z kapłaństwa Tadeusz Bartoś i Stanisław Obirek, byłam zakłopotana, nie rozumiałam, wtedy jeszcze nie byłam tak głęboko w świecie i w mojej świadomości jak dzisiaj. Uczciwy człowiek, ksiądz, wierny sobie, ludziom i Bogu, nie może tkwić w instytucji, która zaprzecza wszystkiemu, czego miała nauczać.

(...) She was put in a Magdalene laundry in Co Limerick when she was 15. “I came from an orphanage before,” she says. “It tore me apart. I’d nightmares and everything since the day I left it. I’m always thinking I’m back there again.”

Keane says her three years in the laundry still affect her to this day. “I’m very untrustworthy of people,” she says. “I was put in there without my consent. It wasn’t my fault.” (...)

“I’ve still a fear of crowds at times. I’d still feel a shame and that I’m not the same as other people. I’m coming on a lot now. I couldn’t speak or mix with people. I’d be in a crowd and I might just walk away because I’d feel bad.” (...)

“profoundly failed by the State”.“You were also failed by a society that actively colluded in your incarceration and treatment or chose to look the other way, averted their gaze, as vulnerable girls and women were subjected to further abuse and degradation. Ireland failed you.”


cytaty stąd - klik 
klik


wtorek, 5 czerwca 2018

Zawsze istnieje ryzyko, kiedy decydujemy się na życie


Guinness




I tak nam minął długi weekend. W sobotę ze znajomymi w parku, później na pogawędkach, przeganianiu sroki, która upatrzyła sobie warzywa z grilla i śmiechu, który jest dobry na wszystko. Napiłam się w końcu Guinnessa, bo wcześniej jakoś nie było okazji, albo wmawiałam sobie, że nie lubię. Tak, po dwunastu latach związku z Irlandią, dopiero w sobotę był ten pierwszy raz. I muszę przyznać, że piwo bardzo mi smakowało. Następnym razem w pubie zamówię Guinnessa, serio. Jaka ze mnie uparta istota, a tak było miło. Teraz nie wiem, co powodowało ten absurdalny lęk, ale nich tam. A tak wygląda park od wejścia z parkingu.







poniedziałek, 4 czerwca 2018

Wyimek z Pięciu snów Jennifer Snow - Diane Wakoski




(…) TESTAMENT JENNIFER - Diane Wakoski


Nie było na świecie niczego czego bym się nie bała.
Wszystko co żywe
pożerało mnie.
Cienie rzeczywistych przedmiotów są niszczące
jak same przedmioty.
Nienawidzę ich.
Zarówno samych przedmiotów jak i udawanych przez cieni.
Pragnęłam tylko jednej rzeczy:
pięknego konia
i nie mogłam go mieć.
W kartach jest odpowiedź na wszystko,
ale odpowiedź znajdziesz wszędzie, gdzie zasięgniesz rady.
Odpowiedz zawarta jest w pytaniu.
Nikt naprawdę nie chce odpowiedzi.
Jedyne o co chciałabym zapytać: czy jest na świecie ktoś taki,
kto boi się mniej ode mnie.
Jeśli jest,
dlaczego ja bałam się tak bardzo?


(Przełożyła Julia Hartwig)

niedziela, 3 czerwca 2018

Bulbous Buttercup


I proszę. Poniżej krowiej pietruszki, z trawy wystają żółte kwiaty, jest ich mnóstwo i rosną wzdłuż rzeki. 

Bulbous Buttercup
Ranunculus bulbosus
Tuile thalún
Family: Ranunculaceae

 Spacerujemy dalej i dalej. Po drugiej stronie rzeki mijamy dziko pasącego się konia, jakieś kaczki, hubę i kościół w tle.



koń


Takiego żółtego irysa Paddy wykopał przy torfowisku i wkopał w ogrodzie. W minionym roku kwitł, w obecnym się nie kwapi. Możliwe że z powodu braku wilgoci.


Yellow Iris / Yellow Flag
Iris pseudacorus
Feileastram
Family: Iridaceae



Kaczki jak kaczki

huba


The Irish wildflowers

Pojechaliśmy odwiedzić przyjaciół. Za każdym razem, kiedy jesteśmy w Dublinie zaglądamy w nowe dla nas miejsce. The Irish National War Memorial Gardens - niezwykły ogród, wypełniony kwiatami, drzewami i wspomnieniami. A na łąkach, takie cuda.




Cow Parsley
Anthriscus sylvestris
Peirsil bhó
Family: Apiaceae

sobota, 2 czerwca 2018

Poza oceanem




Wiersze o kochaniu wybierane z myśli.
Pojednanie, lekkość piór, dystans, który rozsypuje się w blasku.
Tęsknota. Uzależnienie, obojętnie, czy w głowie, po czasie,
czy w czasie. Tak samo skręca palce i powoduje, że idę szybciej.
Ty idziesz.

Powiedz: dość. Jeszcze kilka razy dziennie, wewnątrz
i na zewnątrz. W torfie, z wiatrem. Niby się odwracam, niby
pada deszcz, właściwie mam tu wszystkich. Życie, cierpienie,
soczystą zieleń, na szczycie menisk wypełniony osadem z łez.
Krótkie odcinki dróg, żywopłot. Wycięte, wymoszczone bluszczem
otwory, przez które kiedyś wyglądały dzieci.

One lepiej rozumieją, co nas zbliża. Dźwięki z piosenek,
ciekawsze od filmów wspomnienia, brak śniegu.
Psy biegnące za stadem, wdzięczne za jedzenie, picie. Służą.
Twarze stąd. Czasami odwracam głowę. Nie widzę innych
domów – pełnych ryb i potomstwa bez imion.

Wielkie słowa nie ratują. Nie zmienią historii.
Przejażdżki donikąd. Dni znikają, chociaż ich nie pojęłam.
Nowe nazwy, na przekór ścianom jeszcze nie utulonym obrazami.
Czas określa ich rolę, stan i to, co kiedyś opowiedzą. Od początku. 

piątek, 1 czerwca 2018

O zdjęciach





Monika - klik, zapytała mnie, jak zrobiłam białe kalie na czarnym tle. Mniej więcej tak: zdjęcia o które pytasz, to ustawienie światła, tak się złożyło, że miałam dużo szczęścia, kiedy robiłam ujęcia w ogrodzie jednej z restauracji nad oceanem. Grasował tam zły pies i ledwo udało mi się uciec. Dodam jeszcze, że byliśmy w Doolin. Malownicza okolica. 

Z tego samego dnia, jeszcze kilka zdjęć. Czekaliśmy na zachód słońca, ale mnie jak zwykle zachód rozczarował. Serio, trudny ze mnie zawodnik.