poniedziałek, 14 stycznia 2019

Gdy opowiadam o powściągliwości mowy




Tamten świat – zamyślam się, coś wyrasta pomiędzy zrozumieniem
a nieporozumieniem. Brakuje powietrza, które szybko się ulatnia.
Brunatnieje

niedziela, 13 stycznia 2019

1983 serial oryginalny





Wracam do serialu 1983. Nie rozumiem krytyki kierowanej pod adresem Agnieszki Holland i jej ekipy. Może dlatego, że od 14 lat nie oglądam telewizji, przesiąkłam nieco inną kulturą i nie zamykam się na nowe. Mnie serial się podobał, szczególnie wersja anglojęzyczna, polski dubbing już mniej (Wietnamczycy mówiący piękną polszczyzną), ale to jakby detal w tym wszystkim. Gdyby ktoś mi pokazał film kilka lat temu, zanim PiS postanowił powrócić do tego, co było w latach osiemdziesiątych, może rzeczywiście byłby to kosmos i nudy na pudy. Serial jest fascynujący, nie tylko pod względem zdjęć, muzyki i panującego mroku, ale również z powodu wielowątkowości i mocno osadzonego realizmu. I nietrudno to uzasadnić, patrząc na to, co się dzieje obecnie w kraju nad Wisłą. Ludzie nie potrafią połączyć wątków, faktów i wypełnić kwestie wagi lekkiej? Owszem, spora część filmu skupia się na poziomie ideologicznym, ale nie można nie zauważyć w tym dramatu i spisku, który zachowywał należyty dystans wobec komunizmu, a jednak mocno osadził się represjach wobec ludzi i ogólnej zdradzie. Zdradzali i donosili wszyscy. Przyjaciel na przyjaciela, i pomyśleć, że serial nie spotkał się ze zrozumieniem odbiorców. Możliwe, że jestem z innej bajki, mam inny słuch i czuję bierność młodzieży. Powiedzieć, tak wygląda dyktatura, to nic nie powiedzieć. Film oparty na aluzji i ironii, licznych docinkach, zdaje się, że wyostrzona wizja Polski niewielu poruszyła, szczególnie tych, którzy nigdy w zbiorowej ideologii nie poczuli zagrożenia i nie konfrontowali się z szaleństwem polityków i służb. I mimo negatywnego odbioru w Polsce, mam nadzieję na kolejny sezon.


piątek, 11 stycznia 2019

Rozważania ciężarne






Mam straszną ochotę na kanapkę z serkiem mascarpone i dżemem truskawkowym, ale ciągle coś staje mi na drodze, jakaś parówka, kanapka z szynką. Wciąż myślę o tej pierwszej. Uporczywa potrzeba z tyłu głowy, i tak ją przeganiam. Nęci, swędzi. Nie mogę się jej pozbyć. To idę zjem ciastko.

czwartek, 10 stycznia 2019

Więc tak to



Tak sprzątałam, że nie wiem, gdzie położyłam pudełko z kredkami. Na końcu każdej zapamiętanej myśli staram się zawiązać supełek, ale co z tego, kiedy jest ich zbyt wiele? Leżą w domu, znajdą się, jak zawsze. Oczywiście, że mam za dużo rzeczy, ale najbardziej, brakuje mi jednak warsztatu, którego nie musiałabym sprzątać od gości do gości. Rozłożyłam się z malowaniem w jadalni, ale myślę, że przy następnych wizytach zostanę już z tymi wszystkimi patyczkami na stole. Pierwsza zima od dawien dawna, która aż tak mocno mi nie doskwiera, ale i czasu mam jakby mniej, to się pewnikiem przekłada na wszystkie maski, opatulanie ciała, świetlne przyswajanie i zręczne deklarowanie - byle do wiosny.

wtorek, 8 stycznia 2019

Coleoptera, Anna Musiał




(...) pierwsze kiełki pierwiosnków. beztroska niosłaś w sobie
wszystkie kolory Kandinsky'ego, kurs kolizyjny. dzisiaj
jesteśmy lekkostrawni jak popiół, wacik nasączony sokiem;

porankami przychodzi po nas biała śmierć. szepcze
nasze imiona. chwytasz mnie wtedy za rękaw -
trzepot linii poziomych odwraca uwagę od okna.

(fragment wiersza poecile montanus, z tomu coleoptera Anny Musiał)

Czekałam na książkę Anny (klik) i teraz czytam. Jak się wystarczająco naczytam, napiszę Wam więcej.
Zachęcam do zakupienia tomiku (klik), piękna książka i wiersze.



niedziela, 6 stycznia 2019

INSIGHT III - Julien Marchal

sobota, 5 stycznia 2019

Podróżowanie w przestrzeni







Opowiedz o dotyku,
kiedy palce wplatają się w łańcuch? Może jestem nieobecna,
nieprawidłowa, nieskończona na takie życie, ludzi, charyzmaty
potrzebne bardziej od uciskania niedokończonych myśli, obrazów,
marzeń. Zdejmuję okulary,

dostrzegam, czego nam się nie udało osiągnąć. Jesteś najlepszy w robieniu kółek,
latajmy. Świadomość miesza się z ledwo upierzonymi skrzydłami.
Hodujemy w sobie ptaszki. Zanim odlecą, od rana do wieczora muszą
jeść, pić i chcą więcej, wyżej. Wśród roślin, co pną się i mieszkają
między nami.

Czyjeś imiona, rozwiązane buty, włosy. Ich mantryczność
wyskoczy na twarzy, za uszami, jakaś czułość, cętkowany kształt,
trudny do uchwycenia. Widzisz strukturę włókien, objętość nadgarstków,
kiedy napną kark. Ledwo zdążyłam odebrać telefon, wsiąść do pociągu,
odjechać, oddalić się od ławicy ryb, puffinów. Dobrze znają się na wodzie,
na kimś z manometrem, w stroju nurka. Wtedy ponownie zadzwonił telefon,
usłyszałam: „Małgorzato, planuj każde nurkowanie i nurkuj zgodnie z planem.
Mistrz”.

Ciało - w klasztorze Szamocin :)







czwartek, 3 stycznia 2019

Kwitnienie




Gdzie indziej moglibyśmy położyć się
i zasnąć, wzdłuż tych znaczonych półek,
kiedy klucz wciąż jest u ciebie w kieszeni? 

(Eilean Ni Chuilleanain, Sześć poetek Irlandzkich, przełożył Jerzy Jarniewicz, str. 19)

Z trudem oddycham, wyłuskuję cię z oczu, myśli, z litości.
Na drugim brzegu skała, nie widzisz? Pluskanie,
jest jak trop dla gwiazd. Beczki po sardynkach, małżach. W dębie
moje tysiące skarbów. Zimno, sennie.

Pękająca fasola, oderwana kieszeń fartucha. Przechodzimy taką samą drogę.
Kołyszemy się, przytulamy do pluszowych zasłon, porannej pościeli.
Odpowiadasz pocierając krawędź blatu.

Podobasz mi się. Tańczymy obok siebie. Scena z butelkami,
kilka kropli na szczęście. Nasza wylewność
kończy się obok butów, blisko drzwi. Znoszę suknię ślubną mamy,
powiększam jej zdjęcie, lecz nie słyszę głosu.

Nie zastanawiam się nad powodem milczenia. Patrzę na pięści,
zdartą skórę i odmierzam kieliszki wódki.
Jesteś niewidzialna, kiedy niebieskie strumienie uzdrawiają ludzi,
oczyszczają krtań, powieki, niebo. Mam twoją dziurkę w ustach,
zostawiasz mnie w spokoju.


wtorek, 1 stycznia 2019

2019



I jest. Bardzo szybko się pojawił i zanim sobie zorganizuję życie, nastąpi Wielkanoc. Jutro rozkładam warsztat i zaczynam robić ilustracje do książki z wierszami, którą wyślę na konkurs. Jeżeli przejdzie niezauważona, tomik wyślę do FORMY - klik, ale mój wydawca nie publikuje książek z ilustracjami, więc będzie jaki będzie. Ilustracjami obdaruję znajomych, którzy zainwestowali w mój tablet. Poza tym studia. Grafika warsztatowa i projektowanie graficzne zajmuje bardziej niż myślałam, ale to dobrze, zmieniam się, mój świat również. W październiku Radek Wiśniewski zaprosił mnie do Brzegu, K.I.T. Stowarzyszenie Żywych Poetów organizuje festiwal literacki i pokażę tam kolaże z okładkami i przeczytam kilka wierszy z nowego tomu. Pierwszy raz od dawna mam skonkretyzowane plany, a uświadomiła mi to znajoma, która w mailu zapytała o plany na ten rok... Tak to właśnie mniej więcej wygląda.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Trwanie albo trawienie




Właśnie komar przemaszerował po biurku. Z wrażenia go nie pacnęłam. Komar na koniec roku. To jakiś znak? Poza tym, serio, to już koniec grudnia? Wciąż szukam w sobie spokoju, przeglądam w głowie imiona, które pamiętam na pęczki. Kto ma piękne imię, ma piękne życie. Skądś to pamiętam, ale nie wiem skąd. Paddy nieustannie mnie rozśmiesza i trzyma tym przy życiu. 


sobota, 29 grudnia 2018

Brwi odrysowane od szklanki



Tracę apetyt na życie i odzyskuję, nie wiem, jak to się dzieje. Irytują mnie dyrdymały, czasami innym wydają się to całkiem poważne sprawy, nie mnie. Miłe się ze mnie wyprowadziło. Gnieździ się przeszłość, przyszłość i mnóstwo sprzeczek w środku. Staję się tymi wszystkimi suszonymi kwiatami, które leżą pomiędzy kartkami książek i czasopism obok biurka. Zrobiliśmy z Paddym ciasto pijackie (przepis klik), słuchamy muzyki, czytamy, tulimy do siebie... Nadeszło wielkie przemijanie. Coś mi się wydaje, że w końcu nauczyłam się widzieć. Przyglądam się książkom, okładkom i serio, brak w większości niezbędnych czynników, które są niezbędne, by nazwać je pięknymi, chodzi o czytelność i artyzm. Mnóstwo błędów typograficznych, ech i robią to graficy! Dopiero się uczę, i już tak mocno wali mnie po oczach. Człowiek idzie do szkoły i nagle czuję, że nie zaprowadzę porządku na świecie, że brzydota zasuwa przede mną, zbiera ochy i achy. Oczywiście przyczyna tkwi w oszczędnościach i ignorancji. I nie wiem, co ze mną będzie, kiedy nauczę się jeszcze więcej... właśnie zakupiłam kilka książek o typografii i idę czytać. Taki będzie mój nadchodzący rok.

Julien Marchal and Ed Tullett (lissom)