wtorek, 13 kwietnia 2021

It’s always risky when we decide to live

Robię dyplom, nie mam zbyt wiele czasu. Cierpi na tym blogowanie. Wybaczcie mi, wrócę do was. Odwdzięczę się za pozostawione dobre myśli, energię, każdy gest.






 



We untie relationships, shoe laces, ribbons,
summer dresses, hill tops. Trails leading down,
problems, which we want to forget about
before they lift up in the neighbours’ eyes
to leave home in peace. Sometimes we run
ahead or stop in the wind, we sway
in the rhythm of grains, next to falling leaves.

In the grass, the smell of pastures, of peat which I recognise
even though it hasn’t been many years
since I started living at the end of the street and I never tried
to get further out, further to the west. In the new era of nothing.

In the dug out ancestors’ tongue sometimes I don’t understand
a word, but I see reliance and disappearing secrets.
The order in which people go out and lose their waistlines.
On the banks of marshes, in the sludge of rainy days, the earth closes up.
The shoreline disappears, the light. Secluded hiding places, dens, blurry
ownership. Renewing a grudge, competitiveness.
This means that we won’t notice the little spot on the inside,
swelling thoughts, time and space.

Where do you exist if I can’t recognize the road?
We don’t need to explain letters, intentions and smells to each other.
It annoys you, like the mystery of death. Pop-up windows,
obstacles. It’s strange that you don’t know much about food and drink,
since you stir my appetite. You wait for me to name the curiosity,
the fear and the world which – not in my way – circles
around devices and some trifle.


Tłumaczenie Anna Błasiak 

sobota, 13 marca 2021

Epozod dziewiętnasty




Układam w sobie te wszystkie porozsypywane elementy i zastanawiam się, jak żyją ci, którzy nigdy tego nie robią. Możliwe, że tylko tak mówią, ale wierzę ludziom na słowo. Taka jestem. Innowacje. Czuję, że zostaję w tyle. Innymi słowy, teraźniejszość mnie pokonuje. To jest ten moment, kiedy proszę syna: a możesz zajrzeć do komputera, bo tam coś mi nie styka. Wtedy syn patrzy na mnie podejrzliwie i zastanawia się, co tam znowu rozbabrałam. Pewnie lepiej żyje się w niewiedzy, łatwiej. Nowicjuszostwo; niekompetentność; nieznajomość; amatorstwo; nieskładność; ciemnota; niefachowość; niekompetencja; niedouczenie; niewłaściwość; bezmyślność; głupota; obskurantyzm; ignorancja; dyletantyzm; nieuctwo; brak wiedzy; amatorskość; ograniczoność. Zatem wróćmy do momentu, kiedy jednak cieszymy się ze znajomości ogólnej geografii i zażywamy spokoju, przy uczeniu się słówek hiszpańskich.


czwartek, 4 marca 2021

Epizod osiemnasty




Nie zdążyliśmy porozmawiać, bo nagle zjawiła się dziewczyna o czerwonych włosach i zafascynowani wpatrywaliśmy się w jej efektowny chód. I chociaż szybko odeszła w swoim kierunku, jeszcze długo na nią spoglądaliśmy bez słowa, z fascynacją i poruszeniem. Pomyślałam, że to tylko włosy, ale to nie była prawda. W jej chodzie było coś ze sztuki, baletu, artystycznego spektaklu; twórczość artystyczna; działalność artystyczna; występ; show; urzeczywistnienie; kultura; dokonanie; seans; utwór dramatyczny; pokaz; utwór; pokarm duchowy; pokazówka; inscenizacja; przedstawienie; teatralizacja; dramat. Najedliśmy się do syta tym widokiem i uznaliśmy, że czas wracać do zajęć. Zakładając maskę na twarz pomyślałam, że jeszcze ją spotkam.

czwartek, 4 lutego 2021

Epizod siedemnasty





Narracje, które obserwuję przywołują najróżniejsze emocje. Wzruszam się, denerwuję, płaczę – z najróżniejszych powodów. Emocjonalność to domena ludzi, ale domyślam się, że często spostrzegana jako słabość: zamiłowanie; niemoc; ułomność; pociąg; niedomaganie; inklinacja; choroba; wątłość; ciągoty; bezbarwność; skłonność; niedyspozycja; przypadłość; sentyment; predylekcja; upodobanie; anemiczność; dolegliwość; niedoskonałość; skaza. A wydawałoby się, że prościej się nie da.

sobota, 23 stycznia 2021

Epizod szesnasty




Znaki, symbole, życie niezależne od przekonań. Koronki dziergane przed snem. Śnienie odsłania myśli głębiej i zastanawiam się, co jest istnieniem, a co iluzją, absurdem. Bajeczka; bajer; blaga; blef, bujanie, bujda; bzdura; dezinformacja; fantazja; fikcja; herezja; kant; kit; kłamstwo; koloryzowanie; legenda; lipa; łgarstwo; nieprawda; nieszczerość; opowiastka; obmowa; plotka; pogłoska. Zmieścić te wszystkie synonimy w odsłoniętą myśl, wyrzucić za siebie i zapomnieć.

środa, 13 stycznia 2021

Epizod piętnasty



Jestem trochę porozrzucana, co rzutuje na moje samopoczucie. W nieustającej ekspresji tracę wątek, by po chwili go odzyskać. Towarzyszy mi przy tym ogromna radość. Poruszam się wciąż w sferze znaków i symboli. Semantyka i retoryka. Pogłębiam: dynamizuję; eskaluję; intensyfikuję; nasilam; natężam; ożywiam; podnoszę; potęguję; powiększam; przyśpieszam; rozwijam; udrażniam; wzmacniam; wzmagam; zwiększam; przyspieszam; rozszerzam; wytężam. Wykańcza mnie napięcie, od samego pisania czuję wzmożenie i przyspieszony rytm/puls. Kieruję mój monolog do światła. Szukam go w sobie.

niedziela, 10 stycznia 2021

Epizod czternasty




Rozmawiamy o kiczu, zdążyłam już do niego przywyknąć, bo wszędzie mnoży się i kwitnie. Nie wiem wprawdzie, czym jest kicz dla was, ale umówmy się tak: byle co; badziewie; tandeta; syf; lipa; tanizna; szajs; gniot; marnizna; miernota; słabizna; chłam; ramota; świństwo; szmira; chała; obrzydliwość; szkarada; bubel; knot; chałtura; dziadostwo; lichota; buble; marnota. I tak definiujemy najróżniejsze szkaradztwa, ale są też tacy, którzy lubią to, co dla nas wydaje się słabizną. Zatem dzisiaj nic nie manifestuję.


wtorek, 5 stycznia 2021

Epizod trzynasty



Ktoś mi powiedział, że nasze doświadczenia, przyzwyczajenia są jak ściana, na którą naklejamy najróżniejsze tapety, plakaty, najlepsze i nagorsze momenty. Najlepsze jednak szybko wsiąkają, a najgorsze są jakby nieprzemakalne, dobrze się utrzymują i przebijają każdą tkankę. Myślicie, że można zedrzeć lepkie warstwy, które narosły z przyzwyczajeń i otworzyć się szerzej na świat? Zadrwić z własnego szaleństwa i zakrzyknąć z innymi – ratujmy lasy i wieloryby. Nadchodzi moment w którym górę biorą ambicje. Amatorstwo; aspiracje; chęć; ciągąty; dążenie; mania; miłość, obsesja; ochota, pasja, pęd; powołanie; umiłowanie; wrażliwość; pogoń; zmysły; predylekcja; oddanie; energia; zapał; zdolność; żar; plany; marzenia. Wiele tych słów na początku wydawało mi się sprzecznych, a jednak energia, z jaką przemierzamy ziemię wciąż rośnie. Więcej nas i więcej.

piątek, 1 stycznia 2021

Epizod dwunasty




Badam historie społeczne i za pomocą ilustracji do jednego z amerykańskich tygodników tworzę wielowarstwową narrację, która nie jest linearna, ale pozwala na ujawnienie cykliczności historii. Badam motywację z udziałem kobiet, jak są odbierane i dlaczego wywołują napięcie po przeciwnej stronie. Różnorodność kobiet, ich tożsamość, mnóstwo nas, dlatego tak wiele głosów – widzenie; wzmianka; konstatacja; uwaga; wtrącenie; brzmienie; przekonanie; dźwięk; wyobrażenie; myśl; refleksja; zapatrywanie; zdanie; uznanie; przeświadczeni; stanowisko; ocena; stwierdzenie; mowa; informacja; twierdzenie; spostrzeżenie; pogląd; deklaracja.

sobota, 26 grudnia 2020

Epizod jedenasty






Zadawanie się z ludźmi zawsze niesie ze sobą konsekwencje, wspominałam o tym wiele razy. Teraz mamy Covid, fatalne przekłady książek i przyjaciół zmagających się z depresją. Naiwnie czekam, aż wszystko dookoła ucichnie, rozejdzie się po kościach i wyjdziemy sobie naprzeciw. Nie będziemy ciągnąć tematów zarazowych, pudelkowych i cmentarnych. Rzeczywistość jednak tonie w absurdach. Ogrom przemocy werbalnej, brak elementarnych dobrych obyczajów powoduje, że bronię ważnych dla mnie ludzi i chronię własne gniazdo. Czuję w sobie przeciążenie, niechęć; awersja; chandra; repulsja; niesmak; ansa; smutek; abominacja; osowiałość; obojętność; zniechęcenie; antypatia; oziębłość.

Szukam w ludziach umiaru, w sobie odnalazłam. Oglądam Mroczne materie i widzę jak niewiele pamiętam z książek,

czwartek, 24 grudnia 2020

Epizod dziesiąty




Siedzę tu sobie w odosobnieniu. Zachowuję dystans do ludzi, świata. Odnajduję zachwyty i olśnienia w formułach chemicznych, które studiuję z powodu etykiet farmaceutycznych. Projektuję opowieść o miłości, humanizmie i energii. To, co odnajduję pomiędzy twórcami a światem… Zastanawiam się nad całością. Moja logika, poetycka swoboda, ale również arytmetyka – faluje na wietrze. Tak sobie dokładam, przewartościowuję i celowo analizuję. Kim jestem, by rozważać o tym wszystkim i ustawiać na siatce typograficznej, ważne, ważniejsze i najważniejsze. Decydowanie o warstwach, głębokości, uwarunkowaniach, które nadajemy całej kompozycji. Pewność siebie; asertywność; odwaga; bezpośredniość; rezolutność; zuchwalstwo; kontenans; zdecydowanie; animusz; rezon; pycha; naturalność; buta; wyniosłość; przebojowość; chełpliwość; zarozumiałość; energia; fason; zarozumialstwo; bohaterstwo; brawura; duma. Serio, serio.


wtorek, 22 grudnia 2020

Epizod dziewiąty



Rozpisuję się nad symbolami w ilustracjach. Zastanawiam się nad znaczeniem kolorów. Skąd wiemy, że trawa jest zielona, a liście jesienią żółkną, czerwienieją, opadają. Na dnie już nic nie widać, może tylko kilka kropel z wczorajszego sztormu. Nieprzerwanie trwamy na swoich miejscach. Systematycznie; stale; wiecznie; co krok; permanentnie; na okrągło; dzień i noc; niepowstrzymanie; ciągle; niezmiennie; nieustając; dniami i nocami; piątek i świątek; świątek i piątek; na każdym kroku; bez przestanku; non stop; w koło Macieju; bezustannie. Śmiesznie jest, kiedy tak zapisuję synonimy, które wybrałam, tak, jak wybieram kasztany z trawy. Z bez zastanowienia.


poniedziałek, 21 grudnia 2020

Zima




Ten rok już się kończy. Na szczęście. Chociaż nie wierzę, że nowy przyniesie jakieś przesilenie, poprawę, zmianę, albo wyciszy szaleństwo, w którym obecnie funkcjonuję. Moja wnuczka miała wypadek, nie spędzimy razem świąt, a z powodu covidu, nie możemy pomóc córce w jej codziennej walce w szpitalu. Nie pytajcie mnie o nic, to zbyt ciężkie i świeże bym mogła o tym pisać. Najgorsze za nami, jak już będzie po wszystkim napiszę więcej. Życie jest kruche i nieprzewidywalne. Jednego dnia zanosisz się od śmiechu, drugiego wypłakujesz ocean łez. Jestem w smutku i topię się każdego dnia. Bezradność. Przylgnęła do mnie jak druga skóra.

piątek, 20 listopada 2020

epizod ósmy




Wybieramy z ziemi warzywa, kamienie, badyle, zarżnięte drzewa. Zakopujemy plastik, aluminium, skorodowane samochody, zapomniane przedmioty. Trawa zaczęła pachnieć rdzą, kwiaty tracą kolor. Niepewność czy alkoholik rozgrzebuje popiół by pachnieć pamięcią, czy tylko bawi się pogrzebaczem. Później już tylko płytki sen i szum gotującej się wody. Po kilku dniach przypominasz sobie cały nieład, jaki zostawiłaś w chmurze; młyn; mętlik; bezhołowie; odmęt; kotłowanina; nieporządek; chlew; rozgardiasz; bałagan; pobojowisko; syf; zawirowanie; groch z kapustą; pieprznik; rozprzężenie; rozprężenie; galimatias; dezorganizacja; młyn; męt; bajzel; pomieszanie z poplątaniem; kołchoz; chaos, zamieszanie; miszmasz; bezład; zamęt. Wygrywa anarchia. Na przekór matczynym słowom, logice, czujności, która chroni przed upadkiem.


środa, 18 listopada 2020

Naga prawda





Dziękuję moim bliskim, znajomym i nieznajomym za pomoc poetce w potrzebie. Wiem, że minister kultury rozdał 400 mln. Nie wiem, czy potrafię zrozumieć pomoc tym, którzy mają dochody na poziomie kilku milionów, a pozostawianie samych sobie pojedynczych ludzi, którzy utracili niewielkie dochody i nie potrafią prosić albo nie wiedzą, jak się w tej sytuacji odnaleźć, uważam za bezduszne. Pytaliście mnie, czy znam osobę, której pomagam, nie znam, ale uznałam, że to bez znaczenia, nie można się odwracać od człowieka, kiedy wszyscy inni z powodu Covidu potrafią jedynie utyskiwać i nie zauważają drugiego człowieka. Najbardziej drażnią mnie niektóre kobiety (na szczęście, to pojedyncze przypadki), dużo mówią o feminizmie, humanizmie, pomocy, promocji poezji kobiecej, a kiedy jedna z nas spada w przepaść, nikt nie próbują jej dostrzec i wychodzi na to, że te fantastyczne slogany, które od lat głoszą, to puste, nic nieznaczące frazesy. Antologie, książki, udawanie zainteresowania, promowanie siebie, narcyzm, egocentryzm. Kiedy trzeba opublikować wiersz poetki, piszą do niej, przyślij, ale za darmo, bo my wszystko non-profit, ale w momencie kryzysowym od poetki odwracają się tyłem, zajmując jedynie sobą. Wiem, że wyjście ze strefy komfortu jest trudne dla tych wszystkich pań, ale napiszę wprost, jesteście zakłamane. Rozumiem, że nie macie pieniędzy, ale udostępnienie informacji nic was by nie kosztowało, a jednak udałyście, że nie ma sprawy, ale wiersz przyślij do promocji waszej strony… Poetka w kryzysie, to nie wasz problem. Odwracanie wzroku wychodzi wam idealnie, a wystarczyło zrezygnować z jednej kawy, butelki wina, kostki masła i te pieniądze przeznaczyć na osobę, którą tym gestem ratujemy przed bolesnym upadkiem. 

A o moich kolegach poetach, to nawet nie wspominam, z resztą od dawna wiem, na kogoś z Was mogę liczyć. Tym razem było podobnie.