Strony
sobota, 8 sierpnia 2026
Wybaczenie jako krajobraz
piątek, 7 sierpnia 2026
Poezjówka
Zdjęcie zrobiła córka i daję je tutaj dla przyciągnięcia wzroku. Poezjówkę organizuje znajoma poetka. Dzisiaj udostępniła mój wiersz. A piszę Wam o tym, byście do niej zajrzeli. Polubili stronę.
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid0YGNi9qqfTrhoJS8iUDkWYdMYutbws72eFsaz9ty9vPtm1mzB5o9b1RBoLkGpA5iLl&id=61588878194161
Lato, cały czas lato!
Dalie
środa, 5 sierpnia 2026
Biała Lokomotywa, Convivo i Babiniec Literacki
Wiersz z nadchodzącej książki, już niedługo.
wtorek, 4 sierpnia 2026
Początek sierpnia
od początku
nie wierzę liniom. odciśniętym nieumiejętnie
pomiędzy światłem liter. najwięcej mówią odstępy.
sierpień drukuje mnie grafitem.
deszcz poprawia marginesy, a rudzik
przysiada na głogu czekając na czerwoną korektę.
zapominanie nie spada z lotosu. rośnie powoli,
jak porost na kamieniu litograficznym.
coraz trudniej odróżnić odbitkę od tego,
co było płytą.
upiekłam ciasto.
marchew długo oddaje pomarańcz.
borówki zatrzymują zieleń pod cienką skórą.
rodzynki ciemnieją cierpliwie, jak farba na wałku.
patyczek wychodzi czysty. to jeszcze o niczym nie świadczy.
czytam lema ołówkiem. niektóre zdania
zaczynają żyć dopiero na marginesie, jak jemioła,
która wybiera cudzą gałąź, żeby zobaczyć światło.
tak samo przyrastają uwagi. najpierw obejmują słowo.
potem całego człowieka. wieczorem grafitowa pościel
zamyka ciało jak miękka kaszta. sen nie układa fabuły.
tylko sprawdza, czy jeszcze pasujemy do siebie
tak dokładnie, żeby żadna barwa nie wyszła
poza papier.
o kolorach
czwartek, 30 lipca 2026
O szumie
Ocean nie podnosi głosu. Wciska sól pod paznokcie kamieni,
torf zostawia na języku ciemny posmak deszczu.
Mewa rozcina powietrze tak cienko, że przez chwilę
widać kolor wiatru.
Jem rybę z gazety. Litery przechodzą na opuszki palców.
Nie wszystkie zdania potrafię odczytać. Pamięć
zachowuje się jak mech. Nie wybiera ruin.
Szuka miejsca, które dłużej zatrzymuje wilgoć.
Dlatego pamiętam zieloność kamieni,
a nie nazwiska. Nazwiska potrafią odpłynąć.
Kamień zostaje pod skórą. Kiedy pytają,
dlaczego jestem łagodna, cofam dłoń,
jak ostrygojad, który zna przypływ
lepiej niż człowieka. Nie każde dojście
prowadzi do brzegu. Niektóre uczą tylko,
jak stawiać stopy obok cudzego cienia.
I wtedy
szum przestaje należeć do oceanu.
Przechodzi przez ciało jak cienka niebieska żyła,
która nie szuka serca. Wystarcza jej kierunek.
z serii o kolorach
środa, 29 lipca 2026
Lis z Martwego lasu i Adam Pluszka
Autor oryginału: Aubrey Hartman
tytuł oryginalny: The Undead Fox of Deadwood Forest
Przekład z języka angielskiego: Adam Pluszka
Ilustracje: Marcin Minor
Wydawca: Wydawnictwo Kropka
2025 r.
poniedziałek, 27 lipca 2026
Szałaputka
piątek, 24 lipca 2026
Bajki, mity i pretensje
czwartek, 23 lipca 2026
Barachło
poniedziałek, 20 lipca 2026
Jesteśmy tu sobie
To miasto, mój przyjacielu,
jest jak język pełen samogłosek,
których nie potrafisz wymówić.
Ale to w ich cieniu kryje się cała historia:
pomiędzy przypływem a odpływem,
pomiędzy betonem a snem,
który udawał, że jeszcze żyje.
czwartek, 16 lipca 2026
A kury piękne są
Wczoraj w Poznaniu było intensywnie. Kawa tylko w najmilszym towarzystwie. Lody tylko w Słodkiej na Cześnikowskiej. Rozmowy, plotki i sporo zażenowania z powodów… nazwijmy je literackimi, choć w różnych odsłonach. Okazuje się, że można straszyć kogoś sądem i próbować wyciągnąć od niego pieniądze tylko dlatego, że książka została inaczej oceniona niż tego pragnął wydawca. Absurd. Żenada roku i jednocześnie tajemnica poliszynela. Nagłaśniać czy nie nagłaśniać? Pytanie pozostaje otwarte, chociaż rozmawialiśmy z Szymonem i bujaliśmy nogami. Z kolana na kolano, kawa za kawą. Nagłaśniać! Tym bardziej że sama książka jest zwyczajnie źle złożona. Brzydka. W naszym żargonie, powiedziałabym spieprzona i nie ma tu wielkiej filozofii. Jest zwyczajnie brzydka i nie rozumiem, jak można bronić źle składanych książek! Mówię nawet, po tym straszeniu sądem, O B R Z Y D L I W A. Ludzie, którzy za tym stoją też są. I jest tak, że inna afera, którą obgadaliśmy zrodziła się w Bibliotece Śląskiej, i tutaj biblioteka, a raczej ktoś kto zarządza social mediami sam zadbał o własny rozgłos, nie najfajniejszy. A z rozmów wynika, że podobnych historii jest znacznie więcej w tym grajdole. Były też uściski z bratankiem i szybka toaleta przed podróżą. Później śledziłam samolot, w sumie to patrzyłam na niego przez szybę, w którym brat z bratową przez kilka godzin siedzieli na pokładzie i czekali na start. Mam nadzieję, że dostaną odszkodowanie. Kilka godzin w rozgrzanym samolocie, w gotowości do odlotu, to żadna przyjemność. Ostatecznie chyba wystartowaliśmy z Polski niemal w tym samym czasie, tylko polecieliśmy w innych kierunkach. W Dublinie czekały na nas dzieci i wnuczka. Droga do domu nie należała do łatwych (oddechowo). W powietrzu unosił się ciężki zapach tlącego się torfu. Wyspa znowu się pali. Nasze auto po przejechaniu połowy wyspy zrobiło się szare od osadu. Od tygodnia nie spadła ani kropla deszczu i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to szybko zmienić. Ale przecież, jak twierdzą niektórzy, klimat się nie zmienia, to kłamstwa ekologów. Długo na miejscu nie posiedzę. Za chwilę znowu do Was przylecę, do Polski. Festiwal Biała Lokomotywa i książka. Dla córki mojej córki.
środa, 15 lipca 2026
Wakacje wakacje i po wakacjach
czwartek, 9 lipca 2026
Tadeusz (1945-2026)
2016. spotkanie na moim wieczorze autorskim
piątek, 3 lipca 2026
O kontrze
czwartek, 2 lipca 2026
O prezencie i o słowach
środa, 1 lipca 2026
Porządek świata miękkiego jak mech
Niektóre dzieci uczą się świata, dotykając popękanej ściany.
Układają palce na kalendarzu: tu był pożar, a tu matka nie wstała z łóżka.
Niektóre rysują to, czego nie potrafią powiedzieć:
drzewo, które płacze, albo Bob z trzema oczami.
To wszystko ma znaczenie, chociaż nie wytłumaczy ci go żaden wykres.
Wszystko się psuje od środka. Najpierw zaufanie, potem zegarki,
na końcu, buty. Przychodzi wtorek i trzeba wybrać:
czy wolisz być uczciwa, czy nakarmiona.
W ogrodzie, który zostawiliśmy (i to nie był przypadek),
rosną ślady po czyjejś rezygnacji. Pomiędzy trawami
pełzną nieporozumienia, które przez lata głaskaliśmy jak koty.
Przyzwyczaiły się. Dają się nosić na rękach, (przez chwilę).
Przyroda nie ma dla nas planu. Nie zrzuca winy, nie notuje zwycięstw.
Pędy pną w górę, jakby nie wiedziały, że nikt ich nie podlewa.
Niektóre dzieci mówią do nich szeptem. Inne rozdeptują
bez zastanowienia. To też cykl. Jak śniadanie bez rozmowy,
albo śmierć dziadka, o której nikt nie powiedział wnuczce.
Kiedy pytam siebie, czym jest porządek, widzę kobietę
w autobusie, zasłania usta dłonią, bo płacze z powodu reklamy
telefonii komórkowej. Albo starca w kolejce po mięso,
opowiada, że wojnę najbardziej pamięta przez dźwięk:
stukot puszki z fasolą spadającej ze stołu.
I śmiech matki, zanim przestała mówić.
Nauczyliśmy dzieci zależności: światło - cień,
deszcz - zmarznięcie, miłość - zawód.
Ale nigdy nie powiedzieliśmy im, że można też przestać chcieć.
Bywają dni, kiedy całe życie wydaje się być jedynie krótkim
wyjaśnieniem czegoś, co właśnie odchodzi.
wtorek, 30 czerwca 2026
I dalej w temacie o robieniu w bambuko
poniedziałek, 29 czerwca 2026
Folklor nie opowiada o kulturze. Folklor ją wykonuje. Codziennie, cierpliwie, ścieg po ściegu
































