niedziela, 14 sierpnia 2022

Torfowiska

 



Wojna mnie dźga. Jej karłowatość i samozwrotność. To raczej kwestia propagandy, z każdej ze stron. Widuję Ukraińców spacerujących po wyspie. Często z partnerami, małżonkami. Prześladują mnie obrazy ostatnich miesięcy. Dzieci. Zniszczonych domów. Nie przywyknę do takich pejzaży. Ludzie są jak wszędzie. Mniej i bardziej podli, zazdrośni, wyniośli. Ten wschodni gatunek ma coś zapisane w kodzie, że jest lepszy od reszty świata. Jest ponad wszystkich. Spoko, niektórzy Polacy zachowują się podobnie.

W przejrzystym powietrzu zaczyna unosić się zbyt wiele dymu papierosowego, wódki i rosyjskich gadek. Zastanawiam się, ile w Ukraińcach jest ukraińskości, skoro posługują się jedynie językiem wroga, a na ludzi z zachodu burczą, są głośni i nieuprzejmi. Wróg bierze co jego, skoro język jest pierwszym, co staje pomiędzy katem a ofiarą. Pamiętam mój pobyt w Ukrainie. Niechęć ludzi, zamykanie się na dziesięć bramek, kłódek. Hardość, określenia upokarzające do granic wulgarności, ale też piękno kraju, w którym się zakochałam, a może jedynie zachłysnęłam. A byłam tam zanim Krym oderwał się od reszty. Gdzie podziało się to głębokie zakorzenienie w ciele, w duchu, kulturze… dzisiaj myślę już tylko o tym, że to wojna rusko-ruska. Nie zapomnę słów historyczki/przewodniczki w Ławrze Peczerskiej, z resztą Rosjanki: Ukraina jest nasza, my tu jesteśmy wszędzie. Wtedy puściałam to mimo uszu, bo przecież ona była stamtąd, ale dzisiaj jakoś mocniej czuję podział.

W Polsce ludzie też się dzielą na stąd i stamtąd. Cały ten polityczny zgiełk, motyw demokracji, niepodległości patykiem pisany, a w sumie to milionami, które oligarchowie/tłustekoty sobie odbijają, dopisują, przypisują. Polska, tak jak Ukraina niebezpiecznie zbliżyła się do Rosji. Propagandowo, zaprzańczo, chciwie, porzucając respekt do przyrody, szacunek do drugiego człowieka.

Precyzja słów? No nie. Kiedy nie chcesz brać pieniędzy od ludzi, którzy już dawno przymknęli oczy na prawdę, to znikasz.

Pole widzenia

Przyjaźń szybko odwraca się plecami, przez przyzwyczajenia, oddalenie i w dzieleniu praw na własne, twoje, moje. Bieg wydarzeń i tak jest wszechwładny. Bóg? Jako istota niewzruszona, nie do końca rozumiem w jakich kryteriach mierzy się jego wielkość i w jaki sposób służy ludziom. Przypuszczam, że chodzi o kler i jego zasoby. Bóg jest wolny, ale ludzie niekoniecznie. I jeżeli jest częścią nas, czy my częścią jego, to ja to jednak mowię fuck you. Bo wyczuwam, że ktoś ukradł hamulec.



piątek, 12 sierpnia 2022

Bździągwa/prokrastynacja






Sierpień na wyspie przyhamował, nagle deszcz zamilkł, a słońce zaczęło wypalać ziemię i moja skórę. Zosia resztkami deszczówki podlewa kilka wybranych kwiatów, wyrastają z trawy. Brakowało nam motyli, długich ciepłych wieczorów i spadających gwiazd.

Konie lgną do naszego ogrodzenia, wszystko wskazuje na to, że farmer puścił zwierzęta wolno i nie wiadomo z czym jeszcze będziemy zmuszeni się zmierzyć. Konie są spoko, jakby co, ale nie jestem pewna, czy dostają wodę do picia. A w rzeczywistości chodzi o coś bardziej wyraźnego, pewną diagnozę o ludziach.

Kiedy ogień rozświetla dzień, wietrzę niebezpieczeństwo, mierzę się z natrętnymi myślami, przykładam głowę do parapetu i mrużę oczy, szukam skutecznego sposobu na odciągnięcie uwagi. Subtelnie gaszę niepokój, ale nie oddycham z ulgą. Czekam na wieści od oceanu. Nie potrafię odciąć się całkowicie i nie czuć jego siły, kaprysów, letnich żartów, kiedy sztormy trwają zbyt długo. Nie mogę przyzwyczaić się do ciszy, chociaż tylko jej pragnę. Tak wiele bestii, tak niewiele niezwykłych powodów, by wyjść i sterczeć w nacierającym nadtlenieniu. 

Ogólnie dalej tomiwisi i nie znajduję żadnego powodu by w duecie z krową ryczeć, wypowiadać się, zabierać głos na każdy temat. Może to efekt globalnego ocieplenia, a może jednak spełnione wymowne ambicje, bo zostałam z dnia na dzień członkinią IDI (The Institute of Designers in Ireland). O tyle niespodziewane, bo nie kandydowałam, ale możliwe, że uczelnia postarała się za mnie. Chyba zauważyli mój odwrót, pewien niedosyt.

Obudziłam się niedawno rano i pomyślałam, a właściwie zadałam pytanie, czy jestem gotowa na zmiany. Po chwili dotknęłam czoła. Od 12 lat nic innego nie robię. Może błędnie zamknęłam się w emigracyjnym literackim niebycie, ale kiedy mieszkałam w Polsce, nie było lepiej. Żyję na wyspie. Z autentyczną myślą, że jest to przywilej bycia.

Coś tam robię i mówię do córki, napisz i wyślij mi słowo – bździągwa, później przez kilka dni zastanawiam się, co to za słowo.

Osiągnęłam kilka sukcesów, takich fajnych, że jeszcze trudno mi się z nimi oswoić. Chyba do mnie nie dotarło, jak bardzo dobra jestem w tym co robię. Wciąż coś odkładam, a czas ruszyć z kopyta.


czwartek, 4 sierpnia 2022

Smak białej czekolady z drobinkami liofilizowanych truskawek





O utracie, uldze, dniach wypełnionych tajemnicami
i smakiem czarnego sezamu.
Sashiko markuję w akwareli, jak leci.
Na jasnym bawełnianym tle. W zakamarkach letnich nocy.
Zamieszkuję w oddali, żyję ze swoją klęską, po cichu, ograniczając cukier,
białą mąkę, najróżniejszych głupków.

A ty?

Opowiadasz o rozwielitkach, nitkach falujących tuż nad wodą,
przenikającej zieleni, która wyradza pleśń, nalot przybywający z oceanu,
ubywający grunt odbierany przez fale, pojawiające się znikąd kamienie.
Dzikie plaże, do których nie wiedzie ścieżka, żaden ścieg.

Przechodzimy cykle, mijamy się w kolekcjach, pomiędzy literami.
I mówisz, że wszystko wyśniłeś, zachodnie wybrzeże,
smak wędzonych ryb, festiwal ostryg ukryty za papierowymi maskami.


sobota, 23 lipca 2022

Analogie




zapomnialam już jak pachnie ogród ciut po nieszporach
piję kawę i siłą woli pragnę gdy kogut pieje

aż na górze gwoździe rdzewieją codzienne czynności
toną w tłumaczeniach tomów Miłosza chociaż bardziej

zrozumiałam Kunderę zza opasłych powieści to jednak żart
choć ocet wypełnił płuca po zęby dawno nie było tak wesoło


2009

czwartek, 21 lipca 2022

Amber, jantar, bursztyn





Elita, elitarność, elitaryzm – znaczenie i funkcjinowanie we współczesnym świecie wiążę się z politycznymi zagrywkami i kulturową barwnością. Ludzie lubią się dowartościować, powiązać z pierwotnym znaczeniem "Elity". Ktoś się czuje lepszy od innych. Określa sens swojego działania i nadaje pewnym przedmiotom znaczenie, wyborność, wartość etc. Takie ideologizowanie, zbieranie się w grupki, rozumowanie podmiotowo. A mnie w tym momencie zawsze dopada refleksja i próbuję się doszukać jakiejś pozytywnej konstrukcji, najlepiej stworzonej z etycznej znajomości zasad, z moralności. Miałam przyjaciółkę artystkę, która usilnie próbowała i chyba nadal próbuje być elitarna, ale jej niskie motywacje, deprecjonują i wykluczają ją z tej roli. Bo nie jest ani autorytetem moralnym, ani kimś, kogo warto byłoby naśladować. Wydaje się, że wyborność jej prac, wystarczy by uznać je za odkrywcze, doskonałe i z głębokim przesłaniem. Kiedy rozpoczęłam studia graficzne, coraz mocniej zaczęłam odczuwać, że mój etos pracy ją drażni, czekałam na aprobatę, ale jej insynuacje, że wzoruję się na niej, odcięły mnie od niej. I to tak jest, nagle dotknął mnie ogromny ciężar. Zaczęłam stawiać wykładowcom pytania o wzorzec, określenie tożsamości i przy okazji dowiedziałam się, że mechanizm formowania, elitarność, to zupełnie inne czynniki. Doskonałość i służebność, dobro społeczne, żaden elitarny artysta nie odcina się od humanizmu, nie determinuje przyjaciół dla własnego z góry upatrzonego celu. Zaspokajałam jej próżność, a kiedy zaczęłam odgrywać jakąś rolę w przestrzeni artystycznej, nagle jej ambicja, a raczej zazdrość przejęła motywację. 


wtorek, 19 lipca 2022

I jeszcze kilka słów o elitarności





Dziwnie się czuję po wysłuchaniu wywiadu z Olgą Tokarczuk, bo z jednej strony mówi o inteligencji, a z drugiej, robi mnie w bambuko pokazując kiepskie rozwiązania typograficzne w swoich projektach. Książki nie są dla idiotów, i dobrze, ale plakaty i owszem. Wolałabym aby była konsekwentna i wizerunek nie dla idiotów tworzyła spójny, a nie od czapy. Jak już chce uchodzić za elitarną, większość artystów tak właśnie o sobie myśli, niech zatrudni specjalistę, który o ten wizerunek zadba. Chyba że chodzi tylko o kolejne podziały, kwasy i gdanie dla gadania. Tak, zgdzam się, nie każdy zna się na typografii, na literaturze, ale jeżeli mówisz o inteligencji, nie oszukuj. 

I jeszcze jedno, jakiś czas temu zauważyłam rozłam pomiędzy humanizmem a literaturą. Elitaryzm, który zalągł się w zbyt wielu głowach, położył cieniem człowieczeństwo. Przyglądam się ludziom tworzącym Nowy Napis, Biuro Literackie, inne środowiska literackie, wszędzie to samo. Swoi dla swoich, żadnej odwagi by spojrzeć szerzej, poszukać czegoś nowego, świeżego. Tylko konflikty, pomówienia, plotki, zasłyszane bajki, ogólnie niewinne kłamstewka albo ogrom bzdur. Do tego wszystkiego wkręcają Boga, to nawrócenie na krzywy ryj. Ludzie niby coś o Bogu wiedzą, ale kiedy im się tak przyglądam, nie widzę w nich ludzi, humanistów. Jedynie klisze, zombie. 


Słowo wstępne, tłumaczenie z ilustracji:

Projektowanie graficzne ma ogromne znaczenie w wielu dziedzinach życia. Wpływa na większość sektorów gospodarki i wszelkie inicjatywy społeczne. Nie ma dnia, w którym nie mówimy słowa „design”, a jak rozumiem design? Portfolio reprezentuje moją perspektywę projektowania graficznego. To ogromne wyzwanie i wymaga konstruktywnego i analitycznego myślenia oraz świadomości wyborów. Rozwiązania projektowe reprezentują wiedzę, umiejętności i kompetencje niezbędne do rozwiązywania problemów i dostarczania użytecznych i pożądane rozwiązania. Design powinien być zawsze dla ludzi, z ludźmi i o ludziach. Podczas badań projektowych poruszam się po różnych obszarach projektowania graficznego i rozwiązuję problemy projektowe, począwszy od dyskursów wizualnych, projektowania tożsamości, procesów, metod i wszelkich analiz. Portfolio dotyczy jednej rzeczy — myślenia projektowego. Mój ulubiony grafik Wolfgang Weingart zmarł w lipcu 2021 roku. Przez cały okres studiów to właśnie Weingart mnie inspirował, a jego słowa i czyny pchały mnie do przekraczania granic i odważnego myślenia. Weingart chciał zbadać semantyczną funkcję typografii: modyfikowanie wyglądu samej typografii oraz dostosowywanie odstępów między literami i między wyrazami, a także rozmiaru i gramatury poszczególnych typów liter, aby zintensyfikować, określić, a nawet ukryć znaczenie. „Jaki jest pożytek z bycia czytelnym, gdy nic nie skłania cię do zwrócenia na to uwagi?” Praca Weingarta była zawsze wynikiem długiego i intensywnego okresu ruminacji, co wyjaśnia tak: „Kreatywne prace projektowe wyczerpują cię fizycznie. W przypadku plakatu potrzebuję dwunastu tygodni od wstępnej koncepcji, aby dopracować wszystkie szczegóły techniczne i przygotować plakat do druku. {...} Najbardziej szalone pomysły przychodzą szczególnie w nocy. Sporządzam je w krótkich szkicach i noszę ze sobą, dopóki nie zapomnę, do czego były przeznaczone, lub czuję, że nadszedł czas, aby podjąć jeszcze jedną próbę dokończenia projektu. To nieustanne zbieranie pomysłów, które następnie zapisuje się słowami i rysunkami, jest niezbędnym krokiem w kierunku dalszego rozwoju. To sposób na powolne wejście w proces techniczny projektu i przygotowanie się do nowego spotkanie z technologią.” W swoim portfolio staram się oddać jego etos.


niedziela, 17 lipca 2022

Typograficznie/refleksyjnie






Dzisiaj przez przypadek zawędrowałam na Instagramowe konto festiwalu "Góry Literatury", organizowany przez Fundację Olgi Tokarczuk. I wszystko pięknie, ale plakat, mimo sympatycznej grafiki, zepsuty typograficznie. W literaturze ludzie piszą z błędami, ale korektorzy naprawiają ich teksty, w projektowaniu graficznym graficy popełniają cięższe przewinienia, widoczne i bolesne błędy typograficzne i nikt ich nie poprawia. Najwidoczniej laikom to nie przeszkadza. Mnie to jednak zabija. I cała sympatia do literatury nie pomaga, bo dusi mnie i telepie. Zastanawiam się, czy graficy w Polsce nie są maglowani z typografii na studiach, skoro popełniają szkolne błędy na plakatach? Mój mózg przez cztery lata studiów został wywrócony wiele razy na drugą stronę, właśnie przez typografię. Po każdym semestrze musiałam zdawać z typografii ciężkie egzaminy, na koniec trzeciego roku oceniali moje projekty i publikacje niezależni specjaliści z Międzynarodowego Stowarzyszenia Projektantów Typograficznych (ISTD). Napisałam kilka esejów o początkach typografii, jak ewoluowała, i jak każda epoka wykorzystywała kroje pism, o zasadach siatek typograficznych etc. Nie wierzę, że w Polsce nie ma nacisku na typografię, ale mogę się mylić, bo często oglądam źle zaprojektowane okładki, gazety festiwalowe, plakaty. Koszmarki na stronach internetowych. Jakby typografia i ortografia były niezależne. Niedouczeni ludzie psują piękno literatury.





piątek, 15 lipca 2022

Epizod osiemdziesiąty siódmy

 



Rozmawiamy o odwadze, pięknie, o marnotrawstwie. Wspinamy się na Slieve League, to drugi najwyższy klif w Irlandii. Ktoś te kamienie ociosał i poukładał. Schody w górę, w dół. Zdobyć, zwiedzić, odhaczyć. Patrzymy przez chwilę w zagłębienia wypełnione wodą. Drobne cienie. Poruszają się na wiotkich nogach. Zielona dolina pocięta pasami, nostalgią lata. 


wtorek, 12 lipca 2022

Corona i jej konsekwencje




 

To już trzeci tydzień, corona ciągnie się za mną. Przez chwilę nawet wydawało mi się, że świetnie się czuję, ale to była tylko tamta chwila. I zdaję sobie sprawę, że przeszłam łagodnie wszelkie objawy, najdłużej nie czułam smaku potraw i kawy. Jednak zaraza to zaraza. Nie zdążyliśmy się zaszczepić drugim boosterem, zwyczajnie odkładaliśmy na następny dzień, tydzień i to był ogromny błąd. Jak już tylko będę mogła, wracam do szczepień.  


środa, 29 czerwca 2022

Niepewni



 


Smak kaszki z sokiem. Spojrzenie
za siebie. W upale wszystko jest gorsze,
od tego rozszczelniamy piwo.

Zgubiłeś się w fałdach spódnicy, ale nie czuję
dreszczu, który powinien podejść wyżej. Refleksy
świateł przylegają do krawężników, mkną żyrafy
z dziećmi, albo słonie podgryzają korony drzew i nie widzą
czających się synów z babskimi papierosami.

Zaciągają się na ławce. Z brelokiem między palcem
wskazującym a kciukiem, w oczy rzuca się młoda dziewczyna
o rysach małpy. Więc krzyczysz, wykrzykujesz, wrzeszczysz:
szerzej, szybciej, szczodrzej, do końca, aż znikną za ogrodzeniem.


2012

wtorek, 28 czerwca 2022

in progress


 


Tak tu sobie siedzę i w wolnym czasie dłubię. Deszcz i słońce, w przewadze deszcz. Mamy nowych sąsiadów, nie liczą się z nami, skończyła się cisza i spokój. Zostaje wyprowadzka na wieś, koniec ulicy/osiedla, nie daje żadnej gwaracji zgody, przyjaźni i spokoju.

środa, 22 czerwca 2022

Speculations

 



Rozmawiamy o odwadze, pięknie, o marnotrawstwie. Wspinamy się na klif. Ktoś te kamienie ociosał i poukładał. Schody w górę, w dół. Zdobyć, zwiedzić, odhaczyć. Patrzymy przez chwilę w zagłębienia wypełnione wodą. Drobne cienie. Poruszają się na wiotkich nogach. Zielona dolina pocięta pasami, nostalgią wiosny.








czwartek, 16 czerwca 2022

kolejny dzień, kolejny epizod






Na uczelnianym boisku uczniowie szkół podstawowych trenują skok przez płotki, nieporadnie, ale wznoszą okrzyki i chórem sobie dopingują. Wzajemnie. Jest też skałka do wspinania się, chociaż wygląda jak kamienny obelisk z wystającymi kolorowymi guzami. Lato nie jest latem, ale to nie przeszkadza dobrze się bawić najmłodszym i ich opiekunom. Mnie dla odmiany nic nie idzie. Pisanie, robi się coraz bardziej uciążliwą czynnością. Nie potrafię już nadawać słowom dźwięków ani konstrukcji, by trwale się komunikowały, tworzyły historię, jakieś zgrabne myśli, sens. Ktoś od czasu do czasu zapyta przez Messenger, czy żyję, interesujące zjawisko. Przed moim domem z lat dziecięcych rósł ogromny kolon. Dziadek po drabinie wchodził na ten klon o świcie w Boże Ciało i zbierał w wielki worek białe kwiaty. Mała Gosia w białej sukience, w białych butach, z białym koszykiem, sypała białe kwiaty. Dzisiaj od kościoła, od tej instytucji dzieli mnie ogromna niechęć, z powodu zaniedbań, przewinień i różnicy zdań. Kiedy patrzę na znaną poetkę, która jest bliżej kościoła, bo ta co pisze boże wiersze modli się sto razy głębiej, zastanawiam się czy ten jej fałsz i słodziaste miny w najróżniejszych wywiadach i rozmowach, jest prawdziwy, czy jedynie na potrzeby sprzedaży siebie, bo tu i teraz trzeba wybierać, albo się jest, albo się nie jest. Kilka lat temu, kiedy poetka jeszcze nie była taka boża, na moją radość, szczere oklaski i uśmiech, powiedziała do swojego męża: na co się tak gapi ta gruba krowa. Stałam od nich na wyciągnięcie ręki, niestety usłyszałam. Ale święci ludzie tak mogą, mają na takie traktowanie specjalny glejt, pewnie od samego Jędraszewskiego.