czwartek, 22 czerwca 2017

Wełenkowo




Sonia, od której dostałam nosorożce założyła blog. Zachwyciłam się jej pomysłami. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba. http://welenkownia.blogspot.ie/


środa, 21 czerwca 2017

Znaczenia




Miniatura. Wywlekane ze środka pszczoły, woń kwiatów,
płonne nadzieje. Proszę, przytrzymaj, zatrzymaj i szepcz do Apis.
W drodze można stracić twarz, osunąć się na głowy pasażerów.
Spocić się pod naporem drobnych palców.
Uciskają punkty, odnajdują jasne miejsca.
Zostawiają rysy na mapie.

Chodzimy zamaszyście, sztywniejemy przy zamkniętych furtkach,
liczymy, ile razy szczeknął pies, zapiał kogut. Wracamy
po wyschniętych śladach. Zaginam rogi kartek,
przerywam posiłek i zamyślam się, kiedy nie reagujesz
na mój widok.

Dolewamy wody do wina, nic się nie dzieje.
Cudów nie ma. Ptaki kołują nad bzem. Upierasz się,
że trzeba coś zrobić, skoro nie mogą wycisnąć soku z owocu.
Emigrantka z miłością do świata. Jakie to proste, gdy nazywają mnie
inaczej, tylko słowa na końcu języka swędzą.


Invitation to the Voyage

wtorek, 20 czerwca 2017

System ulic



                                                                                   Baśce Trzybulskiej

Drobne przyjemności. Stłoczone w jednym mieście.
Symbole. Pod fundamentem węgiel. Rezydencje,
przyczółki dla przyjaciół. Wydawało się, że żadna z nas
nie miała ochoty iść w świat, do zamorskich miast.
Kolonizujemy popioły. Zmieniają się mieszkańcy, wybrzeża.
Kiedyś istniały bardziej przed nami. Przed armadą, pożarem.

Wyprzedzamy się w wielu funkcjach. Obejmujemy stanowiska.
Geodeci, urbaniści, architekci książek. Potem precyzyjnie.
Ułożone domy. Zgodnie z ruchem lewostronnym.
Prawostronnym - do wyboru.

Tamtego dnia uczyłam się od ciebie cierpliwości. Nie tylko
z jej braku. Ciążyły na nas statki, nowe miejsca, do których docieramy
po czwartej nad ranem. Lokatorzy nie chcą ustępować. Lękają się.
W nowych domach. Szeregowo, dla niewielkich rodzin.
Miasta. Tuż za rogiem, na trzecim piętrze, zwolnił się pokój.
Zaledwie kilka minut od oceanu.

Julien Marchal - INSIGHT XVIII - Live Performance (Ray Donovan S4E12)

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Oko za oko




Po ostatnim spustoszeniu w Portugali, patrzę na szczątki, które pozostawił po sobie ogień. Oglądam to wszystko przez okno komputera. Zatrzymuję się na moście. Dziwne uczucie, kiedy wiesz, że nie ma bezpiecznego miejsca na świecie. Zwykłe życie. Miasta, wioski. Lasy, w których mieszkają gromady stworzeń. Obozowiska podróżników. Porzucone rzeczy. Zakopane przedmioty. Słońce wschodzi i zachodzi. Urzędnicy rozwalają ekosystem. Przekraczają granice. Przemysł tworzyw sztucznych, zbrojeniowy. Chemia, od której padają ludzie i topnieje lodowiec. Miara wielkości konfliktów. Tak, brakuje mi poczucia humoru. Chciałabym napisać z dystansem o czymś zabawnym, ale nie potrafię... I jeszcze rzeź grindwali. O nosorożcach napisałam wiele razy, a przecież nie tylko o nie chodzi myśliwym. 

niedziela, 18 czerwca 2017

Upodobanie




Osoby, które możesz znać… I tu się kończy pamięć. Nie znam nikogo. Ani z widzenia, ani ani. Ogólnie chyba zaszła we mnie jakaś zmiana. Wróciłam do fioletów, ametystów, śliwek, oberżyny i chyba przyszło to do mnie w smaku bakłażanów. Obsesje biorą się z niestrudzonego powtarzania pewnych czynności. Kiedyś przez rok dzień po dniu jadałam antipasti wegetariańskie. Pewnej soboty poszłam ze znajomymi na drinka. Otworzyłam rachunek. Bawiliśmy się do rana. Nadszedł czas rozstania i płacenia, a na wydruku, czarnymi literami na białym tle, w nagłówku – antipasti. Próbowałam sobie przypomnieć, czy coś jadłam na starcie, ale byłam przekonana, że jednak nie. Barman tłumaczył coś mgliście. Chyba nie byłam w stanie zrozumieć, co mówił, tym bardziej, że częstotliwość z jaką mrugałam powiekami odbierała mi jasność myśli, a jego głos wydawał się już szeptem. W końcu stwierdziłam, że wrócimy do tego przy okazji. Przy okazji wyszło, że obsługa tego miejsca nazwała mnie zwyczajnie – Antipasti.

Olafur Arnalds - TREE

sobota, 17 czerwca 2017

Podróżowanie w przestrzeni



Jesteśmy w jednym miejscu. Światło wycina cienie na ulepionych przedmiotach. Kwiaty przechylają głowy w naszą stronę. Wszystko istniało przed nami. Rozpoczynające i kończące linie. Bliskość stawu, rzeki. Podoba mi się nazwa. Ciepłowody. Odpowiednia. Baśka uchyla drzwi do pracowni. Wspomnienia wystarczą do jesieni. Bez względu na przypadki, które będą po sobie następować.