środa, 28 czerwca 2017

Zaakceptować ból jako część życia




(...) w Kambałuku, stolicy Chin, mieszczą się jedno w drugim trzy kwadratowe miasta, każde z czterema świątyniami i czterema bramami, które otwierają się w kolejności następowania po sobie pór roku; o tym, jak na wyspie Dżawie szaleje nosorożec, atakując morderczym rogiem; o tym, jak łowi się perły na dnie morza u brzegów Maabaru (...). Italo Calvino, Niewidzialne Miasta

wtorek, 27 czerwca 2017

Przyjemne z pożytecznym



Depczemy po sobie. Nosorożec przeciążony, sapie tak, żeby wszyscy słyszeli. Wykorzystuję chwilę, i zachęcam go do tańca. Świetnie się rozumiemy, więc po co słowa? Wystarczy patykiem sięgnąć pleców i wyżej, o niebo. Odkryliśmy siebie na piątym kilometrze, gdy droga wzdłuż torfowisk zwężała się niebezpiecznie. Uroczy zjadacz pestek dyni. Potrafi skutecznie odstraszyć okoliczne dzieci. Czasami przerasta mnie potęga nosorożca. Stajemy wtedy w drzwiach. Chłopcy milkną, potrafią tylko potknąć się o murek, za którym nikną. Dobrze, że po czterdziestce nabiera się innego kształtu. Odgradzamy się i większość rozumie - dlaczego. Mówię do siebie zrozumiale, przy czym czyszczenie butów, składanie w kostkę gazet jest jak relaks wieczorową porą. Tak, przyszło mi namyśl, że nosorożec z Paddy'm nie powinni umawiać się na mecz pod moim okiem.

Sidsel Endresen & Bugge Wesseltoft - Try

niedziela, 25 czerwca 2017

Samozaparcie




                                                                                         Marcie


Lewą stronę zostawiam dla córki, jej córek. Nie pytam co pieć minut,
czy był do mnie telefon. Gdzie spędza noce. 
Zrozumiałam, kim jest. Lewa strona układa się idealnie.
Otwieram się w książce, w notatkach, z winem.

Winę czuję w głębi snu, stamtąd pochodzą lęki. 
Co miały zrobić, zrobiły. W oczach, na fotografiach, z palcami.
Kiedy nie mogę ich wyprostować – od środka sinieją pięści.

I wydawało się, że ustały, do kolejnego deszczu, 
wbrew żartom i kalamburom, których nikt nie rozumie, nie chce
jednoznacznie odczytać. Bez przerwy. Ułożyć wyłącznie dla przyjemności 
w cieple rozpalonego torfu. O niej nie przestanę pisać, 
o ziemi mrocznej i chłodnej.

Nawet wtedy, gdy zrzucasz ze strychu kartony. Zarzucasz pytaniami.
Z góry łatwiej jest przemawiać, nakazywać, kiedy nikt nie wyciąga rąk
nad przepaścią. 

Maluję leśne kwiaty, schodzę na herbatę o piątej, 
drżę, myśląc, co mogłabym usłyszeć. Nie pisuję już czułych listów, liryków.
Ocean podrywa. Wyprowadza na plażę. W tym wieku, otoczeni wodą, 
zastanawiamy się, gdzie leżą tabletki na dobre śnienie.
Obok obrazu i bransolet o kształcie żmij.


18 czerwca 2016

EXEC / Stripped / Festival FIKA(S)

piątek, 23 czerwca 2017

Radiohead - Man Of War

Czas kończyć




Paddy przesypia filmy na YouTube, ale co jakiś czas szepcze: dobre, dobre. Nie wiem, czy chodzi o muzykę Clinta Mansella, czy śni coś smacznego. Czytam książki nadesłane i kupione na kindle. Mama robi dżem truskawkowy, bo wiesz, idzie wojna. Naszych truskawek wystarczyło na trzy porcje pierogów. Lipa, lipa, lipa. Wieloznaczna. Na różne sytuacje i takie tam. Potrząsam sobą za każdym razem, kiedy zerkam do ludzi na twitterze i odhaczam obserwowanych. Inteligentni, kiedyś tak myślałam, aż przebiegł czerwony pajączek po klawiaturze. 

czwartek, 22 czerwca 2017

Wełenkowo




Sonia, od której dostałam nosorożce założyła blog. Zachwyciłam się jej pomysłami. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba. http://welenkownia.blogspot.ie/


środa, 21 czerwca 2017

Znaczenia




Miniatura. Wywlekane ze środka pszczoły, woń kwiatów,
płonne nadzieje. Proszę, przytrzymaj, zatrzymaj i szepcz do Apis.
W drodze można stracić twarz, osunąć się na głowy pasażerów.
Spocić się pod naporem drobnych palców.
Uciskają punkty, odnajdują jasne miejsca.
Zostawiają rysy na mapie.

Chodzimy zamaszyście, sztywniejemy przy zamkniętych furtkach,
liczymy, ile razy szczeknął pies, zapiał kogut. Wracamy
po wyschniętych śladach. Zaginam rogi kartek,
przerywam posiłek i zamyślam się, kiedy nie reagujesz
na mój widok.

Dolewamy wody do wina, nic się nie dzieje.
Cudów nie ma. Ptaki kołują nad bzem. Upierasz się,
że trzeba coś zrobić, skoro nie mogą wycisnąć soku z owocu.
Emigrantka z miłością do świata. Jakie to proste, gdy nazywają mnie
inaczej, tylko słowa na końcu języka swędzą.