![]() |
| fot. Grzegorz Majchrzak |
Co mogę? Powierzchowne, szorstkie, porośnięte. Mech. Mocno wplątany w pożółkłe trawniki. Maszyna Paddy'ego skrupulatnie oddziela pasami koniczynę od źdźbeł. Polemika na temat koszenia intryguje nas mocniej i mocniej, może chodzi jedynie o dotykanie? Kij, piłka, dołek i dół. Skrupulatnie notujemy nie tylko dni, tygodnie, miesiące, biegamy od święta do święta. Paddy strzyże bezustannie. Patrzymy na siebie tak intensywnie, jakbyśmy nigdy tego nie robili, więc zanoszę mu sałatkę, drobno posiekane warzywa. Żeby się przymilał. Proponuje piwo - owce są jego prywatną sprawą. Mój nosorożec też, więc grzecznie dziękuję. Jem sałatkę, on pije piwo. Jestem małomówna, mimo że macham palcami do każdego przechodnia. Moja ręka z jego kosiarką mogłaby być jednością, gdyby nasze opinie były zbieżne ze śladami, jasne i doskonalsze pomiędzy skórą a kurtką. Rzecz zaskakująca. Paczka, wyselekcjonowana, podróżująca po świecie. W dni parzyste przechyla się w prawo, w nieparzyste w lewo. W efekcie listonosz trafił na Paddy'ego, który niemal wyrwał mi paznokieć z palucha, gigantyczne męskie ciało spoczęło na moich nogach potrząsając paczką. Na własne oczy widziałam, jak zmienił skórę, nie wiem, czy w przyszłości moje protesty cokolwiek dadzą. Paddy jest pierwszy. Wchodzi w skład jednoosobowego jury i przyznaje nagrody wedle uznania. Jest szansa, że jutro dostanę wymarzony szal, ale ja nie o tym. Powoli rozcinałam papier, delektowałam się detalami. Papier od serca, adres w nutach niczym partytura dla Małgosi. Paddy w wyjątkowych sytuacjach zawsze jest pierwszy i uwielbia uczestniczyć w moim życiu. Przygotowuje śniadanie, drukuje okolicznościowe kartki, tworzy wydarzenia, zapisuje przepisy, tradycyjnie gromadzi wszystko pod schodami. A kiedy próbuję bez skrępowania oddać się szaleństwu, pakuje mnie w auto i w każdym sklepie zmusza do mierzenia butów. Chociaż nie jestem kopciuszkiem i potrafię rozróżnić czarne od białego. Owija moje nadgarstki tasiemką i chętnie wcisnąłby mnie w koronki i takie tam. Gdyby to była feministyczna bajka albo chociaż ciut różowa. Wracając do nosorożców...




