Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rhinoceros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rhinoceros. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

Nie zajmujemy się polityką

fot. Grzegorz Majchrzak 


Co mogę? Powierzchowne, szorstkie, porośnięte. Mech. Mocno wplątany w pożółkłe trawniki. Maszyna Paddy'ego skrupulatnie oddziela pasami koniczynę od źdźbeł. Polemika na temat koszenia intryguje nas mocniej i mocniej, może chodzi jedynie o dotykanie? Kij, piłka, dołek i dół. Skrupulatnie notujemy nie tylko dni, tygodnie, miesiące, biegamy od święta do święta. Paddy strzyże bezustannie. Patrzymy na siebie tak intensywnie, jakbyśmy nigdy tego nie robili, więc zanoszę mu sałatkę, drobno posiekane warzywa. Żeby się przymilał. Proponuje piwo - owce są jego prywatną sprawą. Mój nosorożec też, więc grzecznie dziękuję. Jem sałatkę, on pije piwo. Jestem małomówna, mimo że macham palcami do każdego przechodnia. Moja ręka z jego kosiarką mogłaby być jednością, gdyby nasze opinie były zbieżne ze śladami, jasne i doskonalsze pomiędzy skórą a kurtką. Rzecz zaskakująca. Paczka, wyselekcjonowana, podróżująca po świecie. W dni parzyste przechyla się w prawo, w nieparzyste w lewo. W efekcie listonosz trafił na Paddy'ego, który niemal wyrwał mi paznokieć z palucha, gigantyczne męskie ciało spoczęło na moich nogach potrząsając paczką. Na własne oczy widziałam, jak zmienił skórę, nie wiem, czy w przyszłości moje protesty cokolwiek dadzą. Paddy jest pierwszy. Wchodzi w skład jednoosobowego jury i przyznaje nagrody wedle uznania. Jest szansa, że jutro dostanę wymarzony szal, ale ja nie o tym. Powoli rozcinałam papier, delektowałam się detalami. Papier od serca, adres w nutach niczym partytura dla Małgosi. Paddy w wyjątkowych sytuacjach zawsze jest pierwszy i uwielbia uczestniczyć w moim życiu. Przygotowuje śniadanie, drukuje okolicznościowe kartki, tworzy wydarzenia, zapisuje przepisy, tradycyjnie gromadzi wszystko pod schodami. A kiedy próbuję bez skrępowania oddać się szaleństwu, pakuje mnie w auto i w każdym sklepie zmusza do mierzenia butów. Chociaż nie jestem kopciuszkiem i potrafię rozróżnić czarne od białego. Owija moje nadgarstki tasiemką i chętnie wcisnąłby mnie w koronki i takie tam. Gdyby to była feministyczna bajka albo chociaż ciut różowa. Wracając do nosorożców...

wtorek, 28 października 2014

Dualistyczne przepychanki



Przez "dzisiaj" próbuję ze wszystkich sił odejść od tradycji. Główny nurt infantylnie rozchodzi się w lewo i w prawo, brakuje metafizyki, uśmiechów. Za dużo zdrad, pouczania. Nosorożec nie wytrzymuje, zaciskam kolana na widok jego zębów. Już wiem, dlaczego nie mamy przyjaciół oprócz owiec i Paddy'ego. Słuchamy się w oryginale. Paddy, próbuje czytać, ale przerzuciliśmy się i w innym języku wyliczamy, co nas drażni. Dzisiaj krów nie doi się tradycyjnie, w szkołach średnich nie przelewa krwi. Żadnych nieszczęść, chyba że wzajemne oskarżenia o niezrozumienie, nietolerancję. Nie pamiętam, kto pierwszy mnie docenił. Nosorożec odrzuca proste pojęcia i drapie po plecach z angielską kulturą. Później pijemy herbatę z odrobiną mleka, zapychamy herbatnikami usta, w jego podniecone palce wtykam mopa. Wypłukuję z butelek kamień. Podłogi lśnią, szkła, żyrandol. Wiemy, kim jesteśmy, nawet, jeżeli szmuglujemy papierosy, lekceważmy czas na kolację. Nie ma pociągu na północ. Najważniejsze, że jest nad Ocean. Z obu stron przyszedł mróz. Irlandczycy polewają auta zimną wodą, polewamy i my. Paddy śmieje się i krzyczy, że poranek jest cierpki a jaja są twarde. Doganiam gościa, przeganiam, w sklepie leżą kotlety jagnięce. Pięć razy w tygodniu wzruszam się i ścieram okruchy herbatników ze stołu. Jak rzekł Paddy, tak się stało. Świeci słońce. Nie wiem, co mam dzisiaj do zrobienia. Czy coś muszę, czy nie. W zasadzie wszystko robię na bieżąco, więc może na początek śniadanie. Avocado z prażonymi pestkami, pieczoną papryką i cukinią. Wszystko dzieje się tak jak powinno. Krowy przelazły na drugą stronę pastwiska, pies sąsiadów drze się i drze. Dzieci podskakują do rodziców, rodzice ani rusz, w żadną stronę. Samochody tu i tam, paliwo znowu zdrożeje, podniosą akcyzę na wino, i wprowadzają obowiązkowe czesne za naukę, ale nie mam złudzeń, wszyscy są ze sobą szczęśliwi. 

No to idę.

wtorek, 11 lutego 2014

Najpiękniejsze prezenty

Duży, syn Schocolli narysował dla mnie nosorożca i zrobił zakładę do książki. Boskie dwa mam już u siebie :)