Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sZAFa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sZAFa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 września 2014

wywiad atlantycki, czyli w kolorze


Hugo Giza


Małgorzata Południak: Cześć Hugo. Członkowie Twojej rodziny mają niezwykłe imiona, np. dziadek Hugon Lasecki, co macie ze sobą wspólnego?

Hugo Giza: Cześć, dziękuję. To jest tak: brat Abelard, mama Heloiza, dziadek Hugon, a ja Hugo. Co mam wspólnego z dziadkiem? Wszystko. Hmm... tak serio, to na pewno miłość do sztuki, malarstwa i przyrody. Chęć tworzenia. Jednak różni nas to, co robimy. Dziadek maluje i rysuje niesamowite, odrealnione i pełne ekspresji abstrakcje, ja natomiast działam przestrzenią i spokojem.

MP: Czy to właśnie dziadek miał na Ciebie taki wpływ, że wybrałeś studia artystyczne? Jak to z Tobą było?

sobota, 20 września 2014

51. numer sZAFy


Dałam się wciągnąć w długie dni, nocne eskapady. Czas jednak tak szybko mija, że nawet nie zauważyłam spadających liści, dojrzałych kasztanów. Palimy w kominku, wpatrujemy się w ogień, rozkoszujemy dźwiękami kontrabasu, smakiem calvadosu, szarlotki, pieczonych jabłek. Nadciąga gęste powietrze, mgła. Nikt z nas nie chce już czytać wiadomości w Internecie. Helikopter lata częściej niż w minionym roku, więc zadzieram głowę do góry, poprawiam spódnicę, naciągam podkolanówki. Jest we mnie bezsilność i niezgoda, uczucie, które tkwi w nerwach i kościach. 



Okładka: Daras Bareya




niedziela, 15 czerwca 2014

Aleksandra Słowik "Pomiędzy kwartałami śpieszył się i zwlekał"



Daras Bareya

Po dwóch stronach


I nic się nie stało. Wyjechałam na wieś z miasta, które zawisło do góry nogami. Wracam tam, kiedy mam ochotę:

przeczuwam
mierzę
miasto
zasklepione we śnie
śmiertelnie ciche
nieme
w jasnoszarym powietrzu
dzień nie rozbudził jeszcze

swoich zwłok./Axis urbi - moment/

Aleksandra Słowik dedykowała tomik Tym, którzy mieszkają po wewnętrznej stronie. Od razu przypomniałam sobie książkę Neila Gaimana Nigdziebądź, którą czytałam przed laty. Gdzie świat magii urzeczywistnia się, a ludzie rozmawiają ze szczurami, są niezwyczajni, inni, a tacy sami. Bardzo lubię czas po wewnętrznej stronie. Dotykać ziemi, bruku, liści. Spacerować nocą w miejsca, od których stronią inni. Widać jedynie ich profile. Ciemne podwórka, obskurne kamienice, kąty, a w nich czają się bezdomne koty. Kogo podglądam w wierszach Oli? Siebie. W chłodny, deszczowy dzień. Wyobrażam sobie hotele, pojedyncze ulice, skrzyżowania i zastanawiam się, kto przechodził tędy przede mną. Ola nie ogranicza się do miast dobrze mi znanych. Opisuje i te, które toczy choroba, wielkomiejskie szmugle, figle i zupełnie nieznane, do których wciąż szukam połączenia. Wiele w wierszach znaczeń, tropów, esencji. Za nimi zawsze stoi człowiek. Miast nie byłoby bez ludzi, bez ich determinacji, ciekawości, pomysłowości, chęci odkrywania. Błądzę więc po lotniskach, gubię się we mgle, a kiedy nalewam whiskey do szklanki czytam:

Z uniesienia ręki
błękitny
zarys
żyły;

wypływa rzeka z jeziora Uigeadail wprost do morza
przy destylarni Ardbeg. Zbieg okoliczności
na kilka domów i bar. /Islay/

I rozkoszuję się smakiem, czuję w sobie skamielinę, to jest właśnie wewnętrzne podróżowanie. Wejść tu, wyjść tam. Trzymam na półce pamiątki z Barcelony. I proszę, są teraz jakby bliżej. Wspomnienia układają się wersami z wierszy. Nie muszę naciskać samowyzwalacza, nie muszę wychodzić z domu. Nic nie muszę. Poezja Oli to składniki miejsc i proces poznawania. Towarzyszą mi różne schorzenia, przystanki, odpływy, przypływy. Jestem w moim Nigdziebądź Olu. Drapię ziemię, dotykam dusz, o których wspominasz. Przekopuję kwiatki, identyfikuję się z mieszkańcami, albo uciekam. Przechodzę z domu do domu. Zapisuję numery. Jest to niezwykła książka. Naznaczona powidokami, zapachami, ziołami, smakiem wina. Mogłabym zidentyfikować przynajmniej kilka miejsc, w których mieszkałam. Przyglądam się temu, co ludzie stawiają na stołach, wieszają na ścianach, jaki oglądają film. Jestem współobecna w tych lirykach, w kadrach, pod językiem spacerowiczów. Patrzę ich oczami. Dziwię się.

Kto tam? To morska trawa kwitnie w materacach,
zapyla czas. /Dom VIII/

Wiersze weszły we mnie, tak jak ja wtargnęłam na skrzyżowanie. Nie od razu zrozumiałam, co do mnie mówisz. Nie od razu poczułam metafizyczną konsumpcję miejsc. Pustostany, dzielnice trawione bezczasem. Mogłabym podążać z mapą, jednak przyglądam się zgniliźnie, tonom śmieci. W wierszach mieszają się śpiewne trele ptaków, z odgłosami drepczących ludzi. Ożywienie poszczególnych placów, ład miesza się z nieporządkiem. Kiedy cierpiałam na bezsenność, wydawało mi się, że świat zmierza do samounicestwienia. Trwałość przedmiotów nie była tak oczywista, jak kruchość życia. Po lekturze wierszy, ciągłym przekraczaniu progów, krawężników, zakrętów, uświadomiłam sobie skąd brały się lęki. Pewnie to absurdalne, ale wielowymiarowość myślenia, odchodzenie od jednego istnienia w drugie, wydaje się czymś naturalnym. Jestem teraz na przedmieściach czasu teraźniejszego. Wciąż myślę o ludziach, których spotkałam, o tych, których spotkam. Tworzę własne miasto. Kupuję nowy dywan, lampę. Ktoś w Kanadzie maluje nosorożce, inny wyplata z wikliny kosze. Dziewczynce spod czwórki wypadł ząb. Czy przeraża mnie jałowe życie? Jaki jest sens mojego bycia tutaj, a twojego tam? Gdybyśmy mogli przemieszczać się tak szybko, mogłabyś teraz napić się ze mną kawy. 

Tak życie odłupuje się od nas kwartałami.
w miejsce świętych przysiąg budujemy miasta,
zakładamy cmentarze. Pilnujemy granic, gdy kłamie obietnica.

Nie przysięgajmy na nic.
Na nic poza urnami wysianymi do morza. /Dziesiąte/




50 numer kwartalnika literacko - artystycznego sZAFa



Chciałabym nauczyć się latać. Widzieć to, co mi się zdaje. Nie widzieć tego, co rysuje się zbyt wyraźnie, boleśnie, często nieodpowiednio do sytuacji. Z tego powodu długo czekaliście na kolejny numer sZAFy. Pochłonęło nas życie. Odejścia, wyjazdy, zmiany, rocznice. Sposób widzenia świata. Pozostajemy jednak w środku, czasami na pewną odległość, ale jesteśmy. Za chwilę przecież i tak wszystko się zmieni. Jeszcze jedno spojrzenie. Muszę się poddać obcym wpływom. Zniknąć w sZAFie. 


w numerze:

POEZJA:

Stanisław Dłuski, Kamila Gołębiowska, Izabela Kawczyńska, Mariusz Kusion, Paweł Lekszycki, Anna Musiał, Krystyna Myszkiewicz, Bartosz Popadiak, Adam Pluszka, Aleksandra Słowik, Omir Socha, Jacek Świerk, Włodzimierz Szymczewski, Maciej Taranek, Janusz Taranienko

PROZA:

Wojciech Burda, Jacek Durski, Ewa Frączek, Mirosław Gabryś, Bartosz Popadiak, Beata Zdziarska, Ryszard Lenc, Karol Maliszewski

LAUREACI KONKURSU - VIII OGÓLNOPOLSKI KONKURS LITERACKI „OKNO” - POEZJA:

Protokół pokonkursowy, Łowca pieśni, Cicha marzycielka, Szetlandk, Anakin, Jusia, Klocki Lego, Realistka, Taneczna aktorka

LAUREATKA KONKURSU "CZAS SZKOŁY - CZAS DOJRZEWANIA"

Alicja Ćwiklińska

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO:

Mirek Antoniewicz, Glenn Brady, Małgotrzata Bieniek-Strączek, Władysław Gałczyński, Piotr Kamieniarz, Piotr Kolanko, Hugon Lasecki, Ewa Miler, Witold Pazera, Raymond Salvatore Harmon, Kateryna Sokolenko, Wojciech Wojtkielewicz

sZAFa Presents:

Ewa Frączek - Nike Joanny Bator – chwilami było ciemno, chwilami prawie noc. Ale światełko też było.
Hugon Lasecki - Andrzej - wspomnienie o Andrzeju K. Waśkiewiczu
Karol Maliszewski - Dwaj poeci jednego języka
Marta Kołodziejska - Grafika da się lubić – cykl tekstów niekoniecznie poważnych o najpoważniejszej niepoważnej przygodzie,
jaka mi się w życiu przytrafiła.
Paweł Łęczuk - Kolędnicy [7 i 8]
Maja Staśko - Treny Jana Kochanowskiego – arcydzieło kinematografii (II)

ESEJ-FELIETON-RELACJE:

Paweł Dąbrowski - Do poetyckiego klasztoru
Ewa Frączek - Platon wygania poetów ze swojego Państwa. Oni jego też.
Michał Kurkowski - Ja Wokół Brzydkiego kaczątka Hansa Christiana Andersena
Karol Maliszewski - Dlaczego ludzie piszą
Maja Staśko - Maja i Dycio

TEATR, FILM:

Izabella Bartnicka - Żałosne czy śmieszne...?
Natalia Pecyna - Återträffen – nagrodzony Złotym Żukiem zjazd absolwentów
Joanna Roś - O tym, co pierwsze

KRYTYKA LITERACKA-RECENZJA:

Dorota Bucka - Szaleństwa dziewięćdziesiątych nocy, czyli recenzja książki Dziewięćdziesiąte Sławomira Shuty
Oliwia Betcher - Gra (sama w sobie) nie jest widowiskowa, Maciej Taranek, Repetytorium
Rafał Derda - To co we mnie prawdziwie wymówił, czyli na temat Imitacji życia i innych wierszy Petera Gizzi. * O poprawność polskiej poezji, czyli na temat W wierszu i między wierszami. Szkice o twórczości Bohdana Zadury
Ewa Frączek - Dzieci północy Salmana Rushdiego
Natalia Pecyna - Walka pamięci z zapomnieniem - Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek Jonasa Gardella
Alx z Poewiki - Misirlou – czytanie w oczach Ewa Solska Misirlou
Małgorzata Południak - Po dwóch stronach, o tomiku Aleksandry Słowik Pomiędzy kwartałami śpieszył sie i zwlekał * Antypody, czyli o Fantomie Magdaleny Gałkowskiej
Klaudia Raczek - Sztuka pozorów. O książce naukowej Sztuka jako pozór? Ewy Majewskiej * Mordor o Mordorze
Teresa Radziewicz - Bachmann i Celan * Poproszę Owoce noża, czyli o książce Michała Murowanieckiego
Rafał Różewicz - Rzeczy Rzeczywiste i dalej, Zygmunt Krukowski, Rzeczy R
Jakub Sajkowski - Przerwana Lekcja Oddychania. O debiucie Ewy Świąc * Prostsze (i lepsze) niż szczęśliwe zakończenie. Adam Pluszka, Zestaw do besztań.
Maja Staśko - Sławianie, my lubim sie (o Dziewięćdziesiątych Shutego)
Kataryzna Tchórz - Nie(spokojne) zbliżenie
Marcin Włodarski - Brzydka czy piękna? O Polsce w nowej książce Andrzeja Stasiuka.

WYWIADY:

Mateusz Grzeszczuk - rozmawia z członkami zespołu Dagadana
Małgorzata Południak - rozmawia z Darasem Bareyą
Marcin Włodarski rozmawia z Adamem Pluszką

sobota, 15 czerwca 2013

47 numer sZAFy





Niedawno widziałam dwie tęcze. Odległość między nimi była niewielka, w normalnych warunkach coraz trudniej o taki widok. Rzeczywistość na równi z przyrodą zmienia się, nie można tego pokonać, chociaż są tacy, którzy próbują. Tożsamość. Kto tworzy dzisiaj tożsamość zaniedbując kulturę? Należy się liczyć z konsekwencjami, że taka tożsamość jest zjawiskiem przemijającym, nawet gdyby była najbardziej elitarna, kosztowna i swobodna. Tożsamość to łącznik, tożsamość to przestrzeń, w której zachodzą przemiany. Określamy cel i troszczymy się o nasze dłonie, stopy, o to, co przyswajamy. Uważnie przyrządzamy pokarm, pozbywamy się toksyn, wpędzają w tarapaty nasze zdrowie. Jesteśmy rozważni, romantyczni, działamy w zgodzie z naturą, odrzucając złe nawyki. Ten ciągły postęp, żywotność języka zwiększa ryzyko, balansujemy na krawędzi kultur, a nad przejściem do nowoczesności czuwają krytycy, redaktorzy, malkontenci. Informacja rozchodzi się wirusowo. Teoretycznie wystarczy nacisnąć przycisk i wyjechać na Alaskę. Skutki rozwoju na Alasce są najmniej odczuwalne, więc jest szansa, że uniosę podziały i odczuję tożsamość silnie związaną z obszarem, w który wsiąkam. Z drugiej strony mam słabość do przekazywania informacji, więc niech się niesie, w każdy kąt, niech będzie procesem twórczym. Małgorzata Południak

http://szafa.kwartalnik.eu



POEZJA

Weronika Górska, Maciej Robert, Kamila Janiak, Łukasz Kuźniar, Magda Krytykowska, Karol Maliszewski, Sławomir Matusz, Dawid Staszczyk, Joanna Lewandowska, Marzena Orczyk-Wiczkowska, Paweł Podlipniak, Zygmunt Marek Piechocki, Grzegorz Wołoszyn

PROZA

Jacek Durski, Hanna Dikta, Mirosław Gabryś, Magdalena Janc, Beata Wincza


fOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO

Agnieszka Dąbrowska, Andrzej Fronczak, Maciej Knapa, Paweł Kleszczewski, Małgorzata Lebda, Ewa Lutomska, Aneta Mlaś, Iva Pas, Miłosz Pęczek, Andrzej Olczyk, Lidia Sajdak, Friedrich Stellmach, Radosław Słomicki, Jagoda Wilczyńska, Beata Zielińska

sZAFa Presents

WALDEMAR SZYSZ - wspomnienia
U-Bik Team
Paweł Łęczuk - Kolędnicy
Teresa Radziewicz & Jakub Sajkowski - Z pozoru poczciwy mebel – o „Białych krzesłach” Krystyny Dąbrowskiej



ESEJ-FELIETON-RELACJE

Noil Branc - Zamęt Krzysztofa Niewrzędy
Kamila Wasilewska-Kaczmarczyk - Szlakiem wewnętrznego przekonania
Katarzyna Tchórz - Bez wytchnienia
Małgorzata Południak - Wchodzą w życie poetki
Klaudia Raczek - Marzyciel kontemplujący samotny płomień Poetyka ognia Trzech pierścieni Bohdana Ihora Antonycza w kontekście Płomienia świecy Gastona Bachelarda. Synteza * Felieton na zamówienie. Zamiast Marioli Sznapki
Maja Wolniewska - Szanse sztuki feministycznej i feministyczne refleksje nad sztuką * Nachtgesichte Mirosława Bałki


TEATR, FILM

Izabella Bartnicka - Idzie nowe
Teatr CST Cieszyn - Szlemiel


KRYTYKA LITERACKA-RECENZJA

Rafał Derda - Pewne sprawy wymykają się spod kontroli, czyli na temat Budda Show Krzysztofa Śliwki * Nowe mieszkanie, czyli na temat Domów schadzek Adama Wiedemanna
Kamila Wasilewska-Kaczmarczyk - Ewa Jałochowska "Historia sztuki dla dzieci i rodziców"
Dariusz Niestrzębski - Duch króla Leopolda Adama Hochschilda
Jakub Sajkowski - Czułość i przejęzyczenia w Badlandzie Grzegorza Jędrka * Raczej mnożyć się niż rosnąć. Kajetan Herdyński Późny Karnawał
Maja Staśko - Judy Garland w Pałacu Kultury Popularnej. Kochanie, zabiłam nasze koty Doroty Masłowskiej * Nie mógł pan powiedzieć od razu? Zmartwychwstanie ptaszka Bohdana Zadury * Masło Masłowskiej
Teresa Radziewicz - Hej, dni, co z wami? – Biała skrzynka Macieja Woźniaka * Co się z nami stało? – Equilibrium Mariusza Więcka
Mariusz Rakoski - Ks. J. Tischner. W dramacie zbawienia Ty j Ja
Maja Wolniewska - Industrialny świat Andrzeja Fronczaka * Arts fantastica, ars horrenda w twórczości Andrzeja Olczyka
Marcin Wołdarski - Polaków podróże, Ziemowit Szczerek Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian


WYWIAD

* Mateusz Grzeszczuk:
- rozmawia z Fismollem
* Małgorzata Południak:
- rozmawia z Teresą Radziewicz
* Jakub Sajkowski:
- rozmawia z Kamilą Janiak


CZYTANIA

* Sławomir Hornik Jeżeli dwukropek:
(gramatyka wiersza w Dwukropku Wisławy Szymborskiej)


MULTIMEDIA

* Fismoll - Let's Play Birds
* Rozmark Café - Wróciłam tu
* Rozmark Café - Skrzypek [Chagalla]
* Nine Inch Nails - The Day The World Went Away
* Teatr CST -"Szlemiel" fragment

niedziela, 7 kwietnia 2013

Nieprzerwane pozowanie światłościanów




Mam w pamięci wiele obrazów, śledzę artystów, poluję, zapisuję. To nie są produkty z certyfikatami, takich nie znoszę. Tak samo obrazy Muncha - obrzydły mi z powodu różnicy temperamentów autorów ekfraz. Nie lubię powszechności, lokowania patriotyzmu w drzewach, tkwienia i wzorowania się. Poczucie przynależności jest tu zupełnie obce. I kiedy widzę, jak ludzie na siłę domagają się należnego im miejsca, upodabniają się, odwzorowują znaki, litery, słowa, kiedy semantyczny kod staje się usystematyzowany, a wszystko co nie zostało wyuczone, jest nieważne. Odczytanie tekstu, którego kod jest nam doskonale znany to bułka z masłem, dżem truskawkowy. Tyle, że dżem jem tylko z truskawek mojej mamy, wysmażony i doprawiony dla mojego podniebienia, sorry, ale żadnych podróbek z Biedronki, Tesco, czy Lidla. Propagowanie poezji to przecież żadna konieczność, może jedynie działalność wspierająca. Tysiące ludzi pisze i mówi w niezliczonych językach, ciągle jednak o tym samym: o nowoczesnych tendencjach, o cyklicznych zjawiskach, wypadkach samolotowych, związkach partnerskich... Kulturowość trudna do uniesienia. Nawet nie próbuję zrozumieć, bo jaki zasięg terytorialny określa poetę? Przepraszam, wychodzę. W zasadzie rozproszenie jest niekorzystne dla każdej ze sztuk. Ta iluzja realności w niektórych wierszach, obrazach, muzyce sprawia we mnie pomieszanie sztuk. Wieszam obrazy na ścianach, słucham Abrahamsena i czytam nadesłane powieści. Troels Abrahamsen jest genialnym muzykiem, kompozytorem, jego barwa głosu świdruje zmysły, przekracza realność, idę dalej, dalej niż weszłam czytając Kunderę, Ashbery'ego czy Borgesa, dalej niż Ginsberga. Abrahamsen ze swoją muzyką stał się w mojej rodzinie nadrzeczywisty. Przestrzeń wypełniają idealne proporcje wszystkiego, ten facet mi się nie nudzi. On pobudza, wyrywa, kreuje - tak wyglądam „od kuchni”. Całe to gadanie o wizerunku, przemocy, wyzwolonej wyobraźni. To tak nie działa. Jest Troels, ja jestem, litr kawy, pudełko biszkoptów w czekoladzie, czasami wymieniam na pleśniowy ser i czerwone wino, znowu podnieśli VAT na alkohol. Są nosorożce, ja jestem - przedzieram się przez pancerz, układam w szczegółach, pustostanach, wypełniam rogi i tworzę fragmenty wnętrza. Mam właściwe warunki do uprawiania sztuki. Jakiejkolwiek. Rozumiem potrzeby ludzi, abstrakcję liryczną, te wszystkie grona erudytów, którzy są skłonni zdominować kulturę, sztukę, jednak mnie im się nie uda. Jestem zbyt skomplikowana, hermetyczna, wymagająca. Przepraszam.


niedziela, 16 grudnia 2012

Jeszcze przez chwilę o powietrzu



Jeszcze przez chwilę o powietrzu

Jestem daleko od ludzi. Blisko krów, owiec, koni. Jedni marzą o takiej chwili,  inni nie dopuszczają myśli, że mogliby opuścić centrum miasta. Kulturalnego centrum. Trudno mi sprecyzować, co znaczy kultura, czy w ogóle coś dzisiaj znaczy? Może chodzi jedynie o wypicie kilku piw, a może o teatr, koncerty, galerie? Z pewnością nie galerie handlowe. Prawdą jest, że niezależnie od tego, czy wierzę w siebie, czy nie, mieszkanie na wsi pomaga podejmować ryzyko odosobnienia. Spotkania grup literackich, znajomych, wspólne rozmowy, sądy, osądy – tylko przez kilka chwil było fajnie. Jestem tym zmęczona. Ta szczelina, w której niepozorność wymościła miejsce, bardzo mi odpowiada, tak, bo jestem poetką niepozorną. Nie uważam, żeby było coś ważniejszego od mojego samopoczucia. Ważniejszego od widoku owiec. Może jedynie widok oceanu, ale z tym muszę zaczekać. Kto z was spotkał tego jedynego autora wiersza, który żyje? Kto z was zechciał go poznać? Zatem zaszło nieoczekiwane odwrócenie, spotkałam się w Warszawie z czytelnikami i czytelniczkami. Akurat one nie pisują poezji, a jeżeli nawet pisują, żadna się nie przyznaje, no może oprócz tej jednej. Jednak rozumiem i szanuję niechęć do odkrywania siebie. Do czytania wierszy niezbędny jest pewien rodzaj wrażliwości, bo to właśnie wrażliwość popycha nas do sięgania po słowa. Wiem, że emigracją skazuję siebie na zapomnienie. Poeta nie spotykający się z czytelnikiem z czasem i tak zostaje odrzucony przez środowisko. A jakie jest to środowisko? Każdy odpowie sobie sam. Mnie już nie ma, tak zwyczajnie, po ludzku. Tak, zamieszkałam na prowincji, żałuję, że mnie już nikt nie pozna, bo kiedy inni opuszczają wyspę, ja na niej zapuszczam korzenie.