Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emiterium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emiterium. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 października 2025

[VII] ciało to wszystko, czego nie zapisano

 




zdjęcia © Ośrodek Kultury w Jastrowiu


Zgięcie łokcia pamięta zapach
twojego imienia – był jak olejek
z niedojrzałej brzoskwini i rdzy.

Pod językiem język matki,
zlepiony z niedopowiedzianych
opowieści o wstydzie.

Blizna nad kostką: data.
Nie zapisałaś jej nigdzie,
ale ona trwa – wypukła i słona.

Włosy przy karku drżą,
gdy wspomnienie naciska guziki,
te, które myślałaś, że się zatarły.
Nie zatarły się. Są jak
kolor błękitu-nie-do-wypicia,
który zna tylko jedna filiżanka.

Ciało przechowuje imiona,
które spadły z ust jak pestki.
Zostają pod paznokciami –
a ty, nieświadomie, zbierasz je
i sadzisz między palcami u stóp.

Między wdechem a bezdechem
przesuwa się ślad tamtego dotyku –
ten, który miał znaczyć zostań,
a znaczył: nie potrafię odejść.

W krtani utkwił głos twojej córki,
która śni o lisach i pożarach.
Nie wie, że kiedy się uśmiecha,
ciało przepisuje twój lęk
na język przyszłości.

Nie pytaj mnie, ile waży pamięć.
Zważ skórę po kąpieli.


strona 36 w Emiterium

czwartek, 18 września 2025

Po co mi ta książka (wersja 1001)

 



                                                                           ............      foto: Magdalena Duszyńska


Czasem mam wrażenie, że książka, kiedy już wyjdzie z drukarni, przestaje być książką. Staje się pakietem papieru, który trzeba sprzedać, odłożyć na półkę, pilnować, żeby się nie zakurzył. Rozmieniam się na drobne: jedna wiadomość od kogoś, kto chce kupić, jedno kliknięcie w sklepie, kilka egzemplarzy sprzedanych na spotkaniu. I tyle. A potem zostaje pytanie, którego nie sposób uciszyć, po co to wszystko? Po co się człowiek męczy, układa, szarpie ze słowami i ze sobą, jeśli na końcu czeka cisza? Może właśnie dla tej ciszy. Może dla jednej osoby, która czyta i przez chwilę jest bliżej. Może dla samej siebie, żeby zobaczyć, że coś, co było we mnie, można wyjąć i zostawić na stole jak szklankę z wodą. Nie wiem. Rozterki są częścią tej gry. I może o to chodzi, żeby czasem nie wiedzieć.

A skoro już przy nie-wiedzeniu jesteśmy, 20 października mam urodziny. Książka kosztuje tyle, co dwie kawy latte, albo jedno americano z podwójnym espresso. Zróbcie mi prezent i kupcie ją. By się nakład wyczerpał i… zapomnijmy o niej.

A książkę można zamówić tu https://arsenal.pl/shop/cat/0/product/703528/emiterium

albo u wydawcy fundacja.font@gmail.com

Zachęcam, bo nakład niewielki. 


niedziela, 14 września 2025

Jest!

 


Jestem szczęśliwa, że mogę ogłosić: Emiterium jest już dostępna u wydawczyni i w księgarni Arsenał. To książka, w której hortensje nie są tylko kwiatami, pomarańcze owocami a sardynki rybami, to zasłony, pamięć, detektory smutku. To wiersze o tym, co przygniata, o nocach poupychanych pomiędzy miską a niebem, o tym, jak uczyć dziecko, żeby nie myliło koloru z chłodem. Jeśli szukasz książki, która nie udaje prostych odpowiedzi, to właśnie ona. Jeśli chcesz wesprzeć niezależne wydawnictwo i mieć książkę, którą nosi się przy sobie, jak jakiś cichy aparat, zamów już teraz, podaruj komuś lub sobie chwilę ciszy i porozmawiajmy po lekturze. 26 września w Poznaniu.

zamówienia fundacja.font@gmail.com https://arsenal.pl/shop/cat/0/product/703528/emiterium