Czasem mam wrażenie, że książka, kiedy już wyjdzie z drukarni, przestaje być książką. Staje się pakietem papieru, który trzeba sprzedać, odłożyć na półkę, pilnować, żeby się nie zakurzył. Rozmieniam się na drobne: jedna wiadomość od kogoś, kto chce kupić, jedno kliknięcie w sklepie, kilka egzemplarzy sprzedanych na spotkaniu. I tyle. A potem zostaje pytanie, którego nie sposób uciszyć, po co to wszystko? Po co się człowiek męczy, układa, szarpie ze słowami i ze sobą, jeśli na końcu czeka cisza? Może właśnie dla tej ciszy. Może dla jednej osoby, która czyta i przez chwilę jest bliżej. Może dla samej siebie, żeby zobaczyć, że coś, co było we mnie, można wyjąć i zostawić na stole jak szklankę z wodą. Nie wiem. Rozterki są częścią tej gry. I może o to chodzi, żeby czasem nie wiedzieć.
A książkę można zamówić tu https://arsenal.pl/shop/cat/0/product/703528/emiterium
A skoro już przy nie-wiedzeniu jesteśmy, 20 października mam urodziny. Książka kosztuje tyle, co dwie kawy latte, albo jedno americano z podwójnym espresso. Zróbcie mi prezent i kupcie ją. By się nakład wyczerpał i… zapomnijmy o niej.
A książkę można zamówić tu https://arsenal.pl/shop/cat/0/product/703528/emiterium
