wtorek, 11 listopada 2014

Maski


Katarzyna Tchórz 


Za chwilę pójdziemy w góry albo zmienimy się w to,
co dochodzi w nas o trzeciej w nocy, opada przy drzwiach.
Kobietę udaje kobieta, mężczyznę, wszystkie uczucia.
Sterta kości, ości, słychać nieprzytomne jęki,
przejmujący krzyk. Tymczasem uzupełniamy się całym ciałem,
rozumem i siłą.

Kłucie w krzyżu, od którego gubimy się na granicy obrazów,
pozostawia nas w ramie. Najpierw opowiadamy o malarskiej
potrzebie sugestii, wspieraniu detali, przestrzeni. Później
opada to, co zakrywa brokatowa zasłona.
Koniec komedii. Ktoś przyjedzie nas zmienić,
oderwać od kolejnej nocy, torebek z kardamonem.

Wydaje się, że nic złego się nie może przytrafić. Środek,
rozwleczony po całej przestrzeni względem osi, przypomina
gwiazdy. Powiedzmy, że komuś znowu wydarto noc, jakbyśmy
widzieli się we śnie i znosili z gór. To jeszcze bardziej podsyca
wyobraźnię , dlatego mamy ochotę na placek ze śliwkami,
kawę z cynamonem, opowiadanie Lema.


23 komentarze:

  1. zakładamy maski ze strachu, żeby nikt, a przede wszystkim my sami, nie odkrył kim jesteśmy za dnia. czy ten wiersz był pisany w nocy, bo mam wrażenie, że zaczaił się w ciemności ze słowami pełnymi oczekiwań, potrzeby odkrycia duszy i napełnienia ciała zapachem i smakiem. mam wrażenie, że wyskoczyłaś z łóżka bladym świtem i zaczęłaś piec ciasto, zaczytana w Lema i zapatrzona w budzący się za oknem dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyskoczyłam, upiekłam trzy strucle, bo przesadziłam z zaczynem, właśnie przez czytanie, bycie w innym miejscu siebie :*

      Usuń
  2. Do nieprzytomności rozbijam tępotę w głowie, rozdmuchuje wypalone zakamarki, i czekam, czekam aż kurtyna opadnie, bo aplauz urywa mi uszy. Nic złego się nie może zdarzyć, ale niech się coś zdarzy, cokolwiek, niech rozwali te góry, mury...niech spadnie. Nie opowiadając o niczym w głowie urojonym, moje płótna czują się opuszczone oparte o ścianę, białe, wyblakłe i smutne. I niech się to już skończy. Gdybym wiedziała co to jest, to bym wiedziała, wróciła do tego momentu który otępił i żyła. Nie zyję po woli, w ogóle mnie nie ma. Przepraszam, wypaliłam się na jasno. :*
    http://youtu.be/5l93K93-Cjs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szukałam, szukałam i znalazłam https://www.youtube.com/watch?v=EZl6BRY9IYQ

      Usuń
  3. Walczę, aby zrzucić maskę i nie musieć już być tym kim nie chcę i kim się nie czuję.Koniec komedii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) czasami myślę, kiedy skończy się ta strona... a później przychodzi myśl, ale która?!
      kiss

      Usuń
  4. zawsze się tylko wydaje I zawsze się cholera przydarza coś złego wrednego albo żeby tylko lekiem było będzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam i jawi mi się teatr lalek na scenie życia.
    Z wierzchu komedia, wszyscy klaszczą, tyko, że aktorzy w maskach mają uczucia.
    Ściągają te maski nocą, wraz z nimi ból. Wtedy niebo wypełniają gwiazdy, na wzgórzach odnajdują własne marzenia, sięgają po nie w snach choćby. Wyobraźnia je upiększa.




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraźnia działa jak chcemy, na ile jej pozwolimy :*

      Usuń
  6. A odbieram ten utwór jako pełen niepokoju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesłusznie, ale każdy z nas jest inny :)

      Usuń
  7. Maski czyli cienie. Są nam niezbędne, żeby odpocząć od siebie i żeby siebie chronić. Pozwalają być tym kimś, kim być nie możemy, bo to zbyt męczące.Jeśli chcesz się dowiedzieć co skrywa Twoja maska pomyśl co najbardziej wkurza Cię w kimś innym - to prawdopodobnie również to, czego w sobie nie lubisz, choć przyznać się do tego? Wtedy jesteśmy nadzy. Maska nas uzupełnia, to racja.
    Serdeczne pa, Be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, trafiłaś w sedno :*

      ściskam

      Usuń
  8. Nie lubię momentu opadania brokatowej zasłony
    wolę kiedy wszystko jest odsłonięte
    od razu

    Powróciłam cała i zdrowa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, miło Cię "widzieć"

      kiss

      Usuń
  9. niepokój, krzyki, brokatowa zasłona, to wszystko odchodzi w niepamięć, kiedy serwujesz kawę z cynamonem i śliwkowe ciasto!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jasny pierun! Pierwsze dwa wersy i "pozamiatane". Bo mam głupie skojarzenia.
    O trzeciej nad ranem to ja przeważnie lecę za potrzebą. Bo mam w głupim zwyczaju serwować sobie pół litra wymyślnej herbaty niedługo przed snem. A potem są skutki: sprint do toalety, bo - nie daj Boże - śnić o wodzie, to się w łóżko zleję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zakładanie masek bywa zabawną grą albo potrzebne jest jako narzędzie poznania.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.