Ukochani dostają na Walentynki kwiaty, czekoladki, perfumy w ciężkich flakonach, a ja dostaję drewno. Mój luty pachnie deskami orzechowymi i cedrem. Korpus, plecy, naturalnie. Mąż zrobił mi taki zestaw na blat, na moje cuda, które potrzebują szuflad, półek. Myślę czasem, że za sto lat nasze prawnuki będą opowiadać swoim dzieciom, że dziadkowie mieli taki fun, że pradziadek dla babci robił meble z drewna, ciężkie i prawdziwe, z szufladami na jej wszechświaty, a ona w zamian malowała i rysowała dla niego na papierze bawełnianym jego ulubione motywy, tak jakby oddawała mu cień słojów, tylko w kolorze.



Boziu i takie coś kocham. Idealny prezent, wspaniale wykonany. To też mi bliski swiat, te wszystkie pędzle, kredki, ta atmosfera. Ten mebelek z miłości wykonany, cieszę sie razem z Tobą. Cudownego weekendu dla Was, tak serdecznie pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńMiłość w każdym detalu. Piękno.
OdpowiedzUsuńpiękna kolaboracja. i meble także.
OdpowiedzUsuń