Z książki wysypują się wyspy, cienkie jak skóra po oparzeniu,
ulotki szeleszczą, jakby ktoś próbował przypomnieć sobie język,
którym mówi się tylko do rzeczy porzuconych. Deszcz wchodzi
pomiędzy wersy i zostawia smak ziemi, ciemny, wilgotny,
jak coś, co przeżyło więcej niż my. Ktoś odsuwa zasłonę.
Nie wiadomo kto, nie wiadomo po co. Światło wpada nagle,
jakby chciało nas złapać na gorącym uczynku
istnienia. I już jesteśmy w środku, w czymś, co udaje scenę,
ale pachnie jak piwnica, gdzie przechowuje się niepotrzebne gesty.
Błąd rodzi się cicho. Najpierw pomiędzy palcami,
kiedy dotyk nie zgadza się z dotykiem, potem w piętach,
nie pamiętają, dokąd miały iść. Ciała uczą się siebie od nowa,
każde z nich było obcym alfabetem z brakującymi znakami.
Powtarzam słowa, aż tracą znaczenie, zostaje tylko drżenie,
jak wtedy, gdy ktoś stoi zbyt blisko i nie wiadomo,
czy to jeszcze ciepło, czy już zagrożenie. Powtarzam,
żeby nie zniknąć. Żeby coś zostało między nami,
choćby puste miejsce po zdaniu.
Miasto przesuwa się jak dekoracja. Ulica, której nie rozpoznaję,
otwiera się i zamyka jak rana bez powodu. Zasłaniam wejścia
deskami, oddechem, pamięcią, która nie chce współpracować.
Świeże drewno pachnie tak intensywnie,
jakby chciało zagłuszyć to, co było wcześniej.
Nie pamiętam dni. Są tylko przeskoki, przez murki, czyjeś ramiona,
zdania, których nie zdążyłam dokończyć. Dokumenty
rozpadają się w kieszeniach, nazwiska tracą ciężar,
a ja próbuję je utrzymać, jak wodę w złożonych dłoniach.
Może wszystko zaczyna się na dnie, tam, gdzie nikt nie patrzy,
gdzie ręce opadają same z siebie, bez dramatów, świadków.
Cicho, prawie uprzejmie. Nucę coś pod nosem, żeby sprawdzić,
czy jeszcze jestem. Wchodzę i wychodzę z tych samych drzwi,
które za każdym razem prowadzą gdzie indziej.
kwiecień 2016

Twoje wiersze też pachną!
OdpowiedzUsuńI jeszcze jak do tego fote walnie... Sama nie wiem, za co sie najpierw zlapac z tego nadmiaru doznan, jak ten osiolek, co mu w jeden zlobek owies, w drugi siano... Z tym ze wybieram oba w koncu :)
UsuńTo mam jeszcze dla Was nutki, mam nadzieję, że mnie nie pogonicie :P
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=GDC0KPM0384
prawda)) pachną
Usuń:*
UsuńPięknie pachnie to zapominanie,odchodzenie, wchodzenie, pamięć mimo wszystko...
OdpowiedzUsuńKolory kwiatów, jak ze snu...
Cześć Kasiu, dobrze że jesteś :) dziękuję
UsuńI ja na ułamek chwili, na czas wiersza, wchodzę i wychodzę do Twojego świata :*
OdpowiedzUsuńPromień słońca z W. posyłam :)
Dziękuję BB, za promień i ułamek, który wiele dla mnie znaczy :*
Usuńnie lubię nieśpiących chwil po połnocy... trudno się żyje nastepnego dnia
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię. https://youtu.be/hffMLTmRe9A
UsuńCedry pachną nostalgią i świeżością. Powąchać je a zostaną zapamiętane.
OdpowiedzUsuńI nie można się od tego zapachu uwolnić, wiem coś o tym :)
Usuń:*
OdpowiedzUsuńKiss kiss :)
UsuńZasunięte zasłony. Szorstkie, pachnące fragmenty barykady zamieniają się w pulsujące krokodyle. Żadnego parasola, budzika. Coś się snuje, nie mam ochoty tego zwijać w motek. Trochę nucę. Nie wychodzę.
OdpowiedzUsuńPodsunęłaś mi pomysł na sobotę. 🙂
Wspaniale, działaj :)
UsuńMocno się osadziłaś w rzeczywistości. Widzę to wszystko przez interesujący filtr, aż zajrzałem na College Street w Dublinie.
OdpowiedzUsuńI co zobaczyłeś?
UsuńHa! I ja tam zajrzałam, wcześniej, zanim jeszcze pojawił się komentarz Pawła. Zaprowadziłaś mnie tam.
UsuńTwoje wiersze wciągają tak, że chce się iść za Tobą poczuć i zobaczyć to wszystko...
Uściski Małgoś :*
Byłaś tu i wiesz, jak mocno się wsiąka...
Usuńwielozmysłowy wiersz
OdpowiedzUsuń