czwartek, 24 lipca 2014

Conas atá tú?



Joanna Grodner-Buchholz


Śmiejesz się, że mam coś w sobie, co pozwala odlecieć.
Nie szkodzi bardziej niż whiskey, niż kanapki po północy, tort.
Nic nie przeszkadza. Wędrujesz spojrzeniami, w każdym widzeniu
wyodrębniasz rytm. Wyrzucony ciężar obija się o brzeg.

Utknęliśmy. Nie wiem, czy tajemnica nurkuje w wodzie, w powietrzu,
czy rozchodzi się w nieistniejących drzewach. Mijamy skaliste wzgórza,
przecinamy ścieżki owiec. Zmieniają kierunek podczas powodzi, pozostaną
zdjęcia, pamięć, dwujęzyczny drogowskaz. Czytam książki, gazety, wpatruję

się w daty na etykietach domowych sprzętów. Talerzy nie można umyć
w zmywarce. Błękitne słoiki pełne chłodu. Brzęczą, pękają
ze śmiechu, ale nie wstępujesz we mnie, nie rozlewa się, nie wylewa. Obraz,
smak podzielony na dwoje. Legendarny język sprzed zmartwychwstania.
Chodzę cicho i powtarzam.


12 komentarzy:

  1. zdecydowanie masz w sobie coś co pozwala odlecieć...
    i ja się bardzo z tego cieszę.... i korzystam ... :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) do woli, chociaż zbieżność osób przypadkowa :P

      Usuń
  2. zgadzam się z emką :), zdecydowanie masz

    OdpowiedzUsuń
  3. Śmiech spina wiersz. I dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tajemnica....w powietrzu....bo i ja czuję ciężar powietrza
    więc coś być musi na rzeczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na deszcz, będzie leżej :)

      Usuń
  5. Kto mi dał skrzydła? Kto mi podciął skrzydła??? Odpowiedzi i przyczyny są w nas samych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tego się nie da w sobie przeskoczyć :)

      Usuń
  6. Czasami poezja wywołuje euforię, a ta jest jak lot...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.