wtorek, 23 czerwca 2026

Instrukcje przetrwania [15 sekund]

 



Piszę, żeby nie zniknąć, piszę, żeby zostawić ślad palca na szybie,
żeby odcisnąć oddech pomiędzy postami, zanim algorytm go zetrze.
Piszę i słyszę, jak moje słowa stają się ciężkie od prawdy,
która nie nadaje się do etykietki: 15 sekund, 24 godziny ważności.

Piszę, bo nie chcę już rozdrabniać siebie na błyszczące skrawki ironii,
na plakietki śmiechu, które ktoś wiesza na drucikach z zapisanymi uwagami.
Tu, przy stole, rozkładam resztki: słoik po miodzie z porannych śniadań.
Garść muszli. Nie zawsze pamiętam, skąd przyszły.

Wędruję pomiędzy obrazami: dziewczynka w krótkich spodenkach,
rysująca liść i nadająca mu imię: mikruliść, szmerowiec, tęcznurek.
Mówię do nich, żeby nie umierały w kolumnie feedu;
uczę je tańczyć pomiędzy kamieniami czasu, tak jak Sophie stąpa stopą.

Piszę, bo świat, który mamy, chce nas przesunąć na margines, w ciszę,
przekształcić pamięć w mem albo w reklamy.
I boję się, że przyroda (bez złośliwości) zrobi z nas archeologię:
warstwy skóry i imion zalane deszczem i nagle obce.

Uczę dziecko zależności: jak podlewać dłoń, jak trzymać owoc przed burzą,
mówię: nie bój się deszczu, ale patrz uważnie, bo on potrafi kraść kolory.
Pokazuję, że czas nie jest linią: to rondo, powtórzenie, powstawanie.
Przerwa pomiędzy oddechami, uczymy się wracać do tego samego.

Piszę o wstydzie. W smaku rozsypanej herbaty o czwartej nad ranem.
O niesmaku. Zbiera się w kącikach talerza i nie chce być udawany.
Piszę, bo kiedy nikt nie klika, zostaję największa. Bez filtrów, z rozmazanym tuszem,
z ręką, brudzi się od atramentu, jak od ziemi, która się dzieli.

Tworzę muzeum słów niepotrzebnych: wystawiam tam przemilczenia, które ktoś rzucił,
stworzenia z powietrza po odejściu, mapy z miejsc o temperaturze ciszy.
Nie dla publiczności, dla rąk. Potrafią jeszcze odczytać pismo bez ekranu,
dla tych, co nocą podlewają rośliny i mówią do nich po imieniu.

Bo życie daje nam jabłka i bywa, że gniją i pachną dłużej niż obietnice,
i burze. Uczą nas, jak utrzymać dach i jak nic nie trzymać. Uczę się każdego dnia
powstawać z drobnych upadków: naprawiać okno, przez nie wciąż wieje.
Szyć na nowo nazwy miejsc, źle je nazywam, tak długo aż przestaną boleć.

Piszę, żeby nie zniknąć i żeby ktoś, kto przyjdzie po mnie, mógł usłyszeć,
że istnieliśmy głośno, że mieliśmy swoje małe rytuały: kawę o poranku, listy bez podpisu,
że uczyliśmy dzieci tańczyć na kamieniach, ale nie klikania,
że wcale nie chcieliśmy być trendem, lecz tylko domem, cichym, twardym i prawdziwym.


23 komentarze:

  1. Dobrze, ze nie znikasz:)
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty piszesz, my czytamy i tak jest najlepiej dla obu stron:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba coś się nie udało. zdawało mi się, że pchnąłem komentarz. a tu go nie ma. pisałem, że bardzo podoba mi się taniec między kamieniami czasu, choć to dość ekstremalna rozrywka i łatwo się potknąć.

    OdpowiedzUsuń
  4. och jaki piękny jest ten tekst Margo. jak wam w tej polszcze i na wakacjach?? nie za goronco?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wyobrażam sobie świata bez poezji. Tak więc pisz i pisz, bo może wtedy nasz świat potrwa nieco dłużej. Pisz też za tych, którym tego daru nie dano:)
    M

    OdpowiedzUsuń
  6. Wsłuchana w brzmienie twoich słów zobaczyłam te obrazy, które nimi namalowałaś.
    I zastygłam sobie tam na dłużej niż 15 sekund. :)
    Tak, świat nas przyśpiesza, teraz ponaglają algorytmy i minimum uwagi, dobrze że uczymy dzieci nie klikania.
    Uściski Margo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uściski IW, miło Cię 'widzieć'.

      Usuń
    2. Zakończyłam pewien długi i trudny etap w życiu, wprawdzie otwieram nowy, też nie z tych łatwych, ale mam wreszcie trochę przestrzeni na bloga i blogi :)

      Usuń
    3. Zerknę za kilka chwil, bo mnie tu dziecko pochłania i trzymam kciuki :*

      Usuń
  7. W świecie, który próbuje nas sprowadzić do 15sekundowych rolek i znikających relacji, Twoje słowa są jak kotwica.
    'Piszę, żeby nie zniknąć...' Napisałam kiedyś podobne słowa, pisząc o tym dlaczego piszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu mnie popularna fraza :P dobrze jest sobie tak przypomnieć :P

      Usuń
  8. Piękny wiersz. Bardzo mi przywodzi na myśl świat Svankmajera. Właściwie jak teraz o tym pomyślałam, to myślę, że dlatego tak lubię Twoją twórczość, bo podobne jak u wspomnianego reżysera - wszystko u Ciebie żyje. Jest jak odetchnięcie w starym domu, którego każdy zakamarek ma historię, w przeciwieństwie do współczesnych wyzutych z duszy sterylnych mieszkań.

    Przez jakiś czas tu nie zaglądałam, bo byłam pogrążona w moich poszukiwaniach, ale jak zawsze spotkanie z Twoją twórczością kieruje moją uwagę ku bogactwu istnienia, które mi umyka na co dzień, a które Ty tak trafnie obrazujesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) dobrze się odszukać w tym nadmiarze informacyjnym. Cieszy mnie ogromnie fakt, jak odbierasz moje pisanie. Uściski Anne.

      Usuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.