W związku z tym, że codziennie pada, przeszukuję sklepy z płaszczami przeciwdeszczowymi. Ma być czarny i prosty, klejony, wygodny. Obserwuję trzy modele, porównuję detale, długości, matowość materiału, przepuszczalność, a raczej nieprzepuszczalność. I wtedy, jak na zawołanie, wpada reklama: czarne adidasy, czarne szerokie jeansy. Algorytm już wie. A Sophia mówi: Babciu, czarny misiu, jeszcze czarny misiu Zdzisiu, bo słucha opowiadań na Storytel. Czarny to dla mnie najwygodniejszy kolor. Nie domaga się światła. Nie tłumaczy się z plam deszczu. Mieści w sobie wszystko, i pogodę, i jej brak. No i Sophia też kocha czarny, bo nam babciu w czarnym najlepiej.
I rozumiem, że dla niektórych osób, czarny nie jest kolorem, w porządku, jestem miłośniczką suprematyzmu, Malewicza, czarnego na czarnym i jest to wszystko umocowane w obsesji i umiłowania typografii. Dlatego obrzydzanie mi czarnego, nie jest tutaj wskazane i grzeczne.


uwielbiam niekolor czarny :-))
OdpowiedzUsuńRozumiesz mnie, to najważniejsze :*
UsuńDla mnie czarny tylko w dodatkach.
OdpowiedzUsuńGdy znajoma chodziła w żałobie, najpierw po ojcu, wkrótce po mamie, jej córka poprosiła - mamo, nie bądź już jak czarna burza, ja się boję...
To ciekawe, jak kultura uczy nas odczuwać kolory. U nas czerń stała się kolorem żałoby, gdzie indziej jest nim biel, a bywają miejsca, gdzie żegna się w barwach. Myślę, że kolor sam niczego nie niesie, dopiero nasze historie go wypełniają. Dla jednych czerń będzie smutkiem, dla innych spokojem, elegancją albo po prostu wygodą w deszczu, dla mnie bardziej ciszą niż burzą.
UsuńWidocznie czerń jest wyższą formą dojrzałości duchowej, mnie przygnębia...
UsuńTo ja się chyba nie mogę odzywac😄 (juz od dawna wiem, ze ludzie mają swoje dziwactwa;)
OdpowiedzUsuńPrzychodzi mi jeszcze do głowy cytat z listów Nietzschego 'Tej jesieni, ubrany możliwie jak najskromniej, dwa razy byłem na swoim pogrzebie'.
To byłam ja, innyglos.
UsuńJeśli miłość do czerni jest dziwactwem, to przyjmuję diagnozę z ulgą. Czerń nie odpowiada za cudze skojarzenia funeralne. Bywa po prostu kolorem. A czasem filtrem, przez który widać, jak kto rozumie estetykę. Nietzsche chodził na własne pogrzeby, a ja po prostu wychodzę w deszcz, zdecydowanie bardziej praktyczna forma egzystencjalizmu. :P
UsuńOpinia, nie diagnoza, jest łagodniejsza i akceptuje różne perspektywy. Bo coz może być weselszego od bycia jedynym kolorem w morzu czerni!
UsuńI wyszło szydło z worka - nie jestem skromna.
Innyglos
Nono, hehe.
UsuńTeż nie jestem skromna :P Często nie używam gotowej czerni malując, tylko ją buduję. Na przykład: ultramaryna + spalona umbra, czerwony + zielony, niebieski + pomarańczowy, fiolet + żółć. Wszystkie te pary dają głęboką, żywą czerń. Czarny z farb nigdy nie jest pusty. Zawsze zawiera pamięć kolorów, z których powstał. Ma temperaturę, oddech, ukryty ton. Dlatego mówi się w pracowniach: nie ma jednej czerni są czernie zbudowane z życia kolorów. Czarny istnieje potencjalnie w każdym kolorze, bo każdy kolor może współtworzyć czerń. No!
Usuń'Czern zawiera pamięć kolorow' - będę o tym pamiętać, podoba mi się bardzo!
UsuńInnyglos
Etap kolorów mam już za sobą. Teraz cenię sobie wygodę:), a czarny jest ważny, bo dzięki niemu może zaistnieć świetlistość.
OdpowiedzUsuńM
M, właśnie tak to czuję :)
UsuńCzarny to mój ukochany kolor. Co ja się nasłuchałam...że depresyjny, że smutny, że żałobny. Dla mnie jest wszystkim. Kwintesencją kolorów. Każdym z nich. Uspokaja, leczy, koi, ukrywa i odkrywa. Ideał wśród kolorów. Niczego obrzydzać nie mam zamiaru. Za to czuję ogromną radość, że dzielimy tę miłość.
OdpowiedzUsuńO czarnym zawsze myślę jak o ciszy przed pierwszym dźwiękiem. Jest schronieniem i odwagą jednocześnie. I cieszę się, że widzisz w nim możliwość, jest nas więcej!
Usuńw kwestii czerni - mam przesyt. teraz "moda" na wszechobecną czerń przytłacza. bo nie tylko stroje, ale i dodatki, architektura, meble, gdzie nie spojrzeć - czarno aż strach. dziwię się, że nie ma powrotu czarno-białych telewizorów, skoro promowane kolory to paleta szarości z królująca niepodzielnie czernią. ale rozumiem - dobry sposób na zniknięcie z widoku. pośród mnóstwa czerni - jeden w tę, czy w tamtą nie ma znaczenia.
OdpowiedzUsuńJesteśmy różni. Dla jednych to ukrycie się, dla innych sposób, żeby zostać bardziej sobą nawet jeśli z zewnątrz wygląda podobnie.
Usuńi całe szczęście! gdybyśmy byli jednakowi, byłoby strasznie nudno i po co byłoby z kimkolwiek gadać, skoro taki sam?
UsuńCzern - zobaczylam stare kobiety sycylijskie na wietrze. Kropke nad i. Maly punkcik na niebie (moze samolot, szarancz lub meteoryt). Zrenice. Wegiel do rysowania. Tunel. Pchle na bialej poscieli, ktora okazala sie pajakiem na bialej scianie. Ziarenko pieprzu. itd. Dlaczego tak? Latwiej przeciez pomyslec o zalobie, czarnej panterze, czarnej zarazie, czarnej scianie, nocy...
OdpowiedzUsuńKażda z nas niesie własne skojarzenia i to jest właśnie ciekawe. Dobrze, że widzisz to po swojemu, dzięki temu rozmowa żyje.
Usuń