sobota, 28 lutego 2026

O mnie

 


W związku z tym, że codziennie pada, przeszukuję sklepy z płaszczami przeciwdeszczowymi. Ma być czarny i prosty, klejony, wygodny. Obserwuję trzy modele, porównuję detale, długości, matowość materiału, przepuszczalność, a raczej nieprzepuszczalność. I wtedy, jak na zawołanie, wpada reklama: czarne adidasy, czarne szerokie jeansy. Algorytm już wie. A Sophia mówi: Babciu, czarny misiu, jeszcze czarny misiu Zdzisiu, bo słucha opowiadań na Storytel. Czarny to dla mnie najwygodniejszy kolor. Nie domaga się światła. Nie tłumaczy się z plam deszczu. Mieści w sobie wszystko, i pogodę, i jej brak. No i Sophia też kocha czarny, bo nam babciu w czarnym najlepiej.

I rozumiem, że dla niektórych osób, czarny nie jest kolorem, w porządku, jestem miłośniczką suprematyzmu, Malewicza, czarnego na czarnym i jest to wszystko umocowane w obsesji i umiłowania typografii. Dlatego obrzydzanie mi czarnego, nie jest tutaj wskazane i grzeczne. 




7 komentarzy:

  1. uwielbiam niekolor czarny :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie czarny tylko w dodatkach.
    Gdy znajoma chodziła w żałobie, najpierw po ojcu, wkrótce po mamie, jej córka poprosiła - mamo, nie bądź już jak czarna burza, ja się boję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe, jak kultura uczy nas odczuwać kolory. U nas czerń stała się kolorem żałoby, gdzie indziej jest nim biel, a bywają miejsca, gdzie żegna się w barwach. Myślę, że kolor sam niczego nie niesie, dopiero nasze historie go wypełniają. Dla jednych czerń będzie smutkiem, dla innych spokojem, elegancją albo po prostu wygodą w deszczu, dla mnie bardziej ciszą niż burzą.

      Usuń
  3. To ja się chyba nie mogę odzywac😄 (juz od dawna wiem, ze ludzie mają swoje dziwactwa;)
    Przychodzi mi jeszcze do głowy cytat z listów Nietzschego 'Tej jesieni, ubrany możliwie jak najskromniej, dwa razy byłem na swoim pogrzebie'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłam ja, innyglos.

      Usuń
    2. Jeśli miłość do czerni jest dziwactwem, to przyjmuję diagnozę z ulgą. Czerń nie odpowiada za cudze skojarzenia funeralne. Bywa po prostu kolorem. A czasem filtrem, przez który widać, jak kto rozumie estetykę. Nietzsche chodził na własne pogrzeby, a ja po prostu wychodzę w deszcz, zdecydowanie bardziej praktyczna forma egzystencjalizmu. :P

      Usuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.