Lubię ludzi. Ale nie wszystkich, tak jak nie wszystkie materiały nadają się do pracy. Nie z każdego drewna da się zrobić stół, który uniesie ciężar milczenia. Nie każdy metal wytrzyma zimę bez pęknięcia. Są tacy, którzy myślą, że nie widzę. Skoro nie pytam, nie naciskam, pozwalam zdaniu wisieć w powietrzu jak niedokończony sweter, to znaczy, że można mnie przesunąć o milimetr. A potem o kolejny. I jeszcze jeden. Nie wiedzą, że pracuję w milimetrach. Widzę drgnięcie powieki, zanim zdąży się wymówić. Uniesiona brew to dla mnie całe zdanie, a nerwowy ruch głową, przypis dolny do kłamstwa. Nie przeszkadza mi cisza. Cisza jest uczciwa. Ma kształt, temperaturę, ciężar. Ale oszustwo jest jak plastik udający porcelanę. Brzmi ładnie tylko do pierwszego stuknięcia. Dawno temu wyzbyłam się zazdrości. Zrozumiałam, że różnice są naturalne jak pory roku, że nie wszystko musi kwitnąć jednocześnie, że nie każdy narcyz widzi innego narcyza, nawet jeśli stoją obok. I to jest w porządku. Nie w porządku jest udawać, że się nie depcze cudzych korzeni. Wybieram ludzi, przy których mózg mi zaskakuje. Takich, po których rozmowie chce mi się zaszyć w pracowni, bo coś się przestawiło, kliknęło i domaga się formy. Reszta, nawet sympatyczna, odpada. Bez dramatu, wojny, narracji o zdradzie. Niektórzy mówią: ludzie są słabi. Tak. Są. Ale słabość nie musi kłamać. Słabość może usiąść obok i powiedzieć: nie wiem, boję się, pogubiłam się w wersjach siebie. Kłamstwo to już nie słabość. To decyzja. Estetycznie marna. Nie darowuję oszustwa i tych odruchowych, cofniętych polubień nie dlatego, że jestem twarda. Tylko dlatego, że nie chcę twardnieć. Bo każda zgoda na drobne fałszerstwo, to kolejna warstwa lodu na wrażliwości. A ja wolę zimę, która skrzypi pod butem, niż plastikową odwilż. Widzę ludzi. Naprawdę ich widzę. I to czasem bardziej ich przeraża, niż boli.

Jeszcze kiedy pracowałam zawodowo , zauważyłam, że blisko mi do ludzi, z którymi dobrze się milczy, a w rozmowie nie muszę zważać na każde słowo, bo każda ze stron dialogu jest prawdziwa, nikt niczego nie udaje, a moich słów nie wykorzysta kiedyś przeciw.
OdpowiedzUsuńZazdrość ma dla mnie jedno wytłumaczenie - jest dopuszczalna, gdy jest motywująca. Zawiść wyniszcza.