W Irlandii trzeba uważać na owce, które swobodnie przemieszczają się z pola na pole. Wyskakuje na ulicę jedna, a za chwilę dołączają się inne. Są zwinne, czasami mam wrażenie, że mają coś z kozic.
Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.
Do tego sa tak radosnie rozowe. :)
OdpowiedzUsuń:) to szczęście było również po naszej stronie :)
Usuń...a w krajach skandynawskich na łosie. Naprawdę :)
OdpowiedzUsuńZ tutejszej perspektywy to czysty surrealizm ;) Pięknie.
OdpowiedzUsuń:)
Usuńoooooo, no proszę:):):)
OdpowiedzUsuńFarbowanie wełny już na owcy! :P
OdpowiedzUsuńtak, uwielbiam ich wcielenia kolorystyczne :)
UsuńChyba czują się jak królowe tamtejszych dróg. ;-)
OdpowiedzUsuńO tak, najzabawniejsze są takie małe, jeszcze dzieciątka, wchodzą i cofają się, podjeżdżasz, a one już są przed autem, mają świetną zabawę :)
UsuńI unoszą się nad szosą w pląsach i podskokach. I co im zrobisz?
OdpowiedzUsuńNic, zostaje grzecznie czekać, aż się przetoczą :)
UsuńAleż uchwycona w podskokach, super. Uwielbiam owce :)
OdpowiedzUsuńTo był dość zabawny widok :) odbijały się jak jak piłki od asfaltu :)
Usuń