niedziela, 7 grudnia 2014

Post dedykowany czytelniczce Miłosza

fot. Grzegorz Majchrzak

To jest tak, że czasami rozmowa jest zaczepką, kiełkującą myślą, embrionem, tym czymś. Tak jest i tym razem... Wyrzucam za nawias, co ugrzęzło i zajmuję się mową ciała, obiadem, tiramisu. To był dobry dzień. Niespodzianki. Czytamy książki, lubisz Miłosza i dzielisz się ze mną odciśniętymi znakami. Ja tak mam z Herbertem, a może... nie wiem z kim tak nie mam, biorę tomiki, leżą gdzie popadnie, czytam Pamięć Smieny Wioli Grzegorzewskiej, jej wiersze są jak druga skóra, jak młodość, która wraca w zapachu jaśminu. Bez moich Irlandzkich poetek nie poznałabym tego kraju. Pokochałam, a one mnie. Więc czytam, odkładam, prasuję koszulę, następną, idę do Ingeborg... I tak... posłucham Sigur Ros, posłucham Ibeyi, przebiegnę się po świecie, wrócę na Mullaghmore do Yeatsa. Każde miejsce na końcu języka czymś pachnie. Zapamiętuję, muszę tam wrócić, ale najpierw praca.

18 komentarzy:

  1. życie w biegu... :) ale czasem się przystaje - i wtedy jest fajnie... :)
    ♥ :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest fajne, przystajesz i wiesz, czego chcesz :)

      Usuń
  2. jak mlodosc, ktora wraca w zapachu jasminu. Jestes do cytowania, moja Piekna

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Ci za ten wpis. Co kiełkuje, pewnie się kiedyś rozrośnie, zechce zagarnąć ramionami pełnię i nie być już embrionem, chociaż to takie bezpieczne. Ale i ograniczające. Więc jednak lepiej zostać z nadzieją na tę pełnię albo przynajmniej na próbę dążenia do.
    Dobre jest życie między gorącą od żelazka koszulą, melodią oceanu i szelestem przewracanych kartek. Zapach miejsc na końcu języka znam. Chcę do nich wracać, ale to rzadko się udaje. Najpierw praca.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Nie mogłam się oprzeć... ściskam

      Usuń
  4. Tyle ważnych rzeczy odkładam na później. Czy później będę miała na nie czas? Najpierw praca, ciągle praca. Zamieniam nieuprasowane koszule na przeczytane słowa. Schną na wieszakach i to musi wystarczyć.

    P.S. Dróżkę do amarantowego nosorożca zostawiłam pod wczorajszą torebką z rumem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torebkę już udostępniłam, może ktoś się skusi :)


      Z tym odkładaniem tak jest, wciąż się pytam siebie, czy będzie jutro, dla mnie i pomysłów...

      Usuń
    2. Dziękuję Małgosiu :)
      Wierzymy w jutro, zamiast w dzisiaj.

      Usuń
    3. Masz rację :) ściskam

      Usuń
  5. też zachwycam się tym fenomenem zrażania jakąś myślą, uczynkiem, czy czym tam jeszcze, ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja poznaję ten kraj dzięki Tobie
    odrobinę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Julio... chociaż tyle :)

      Usuń
  7. Pozdrawiam Margo, przedświątecznie u mnie Mikołaj zamarzł w Rovaniemi, pewnie uznał że byłam tylko trochę grzeczna, tylko trochę niegrzeczna, albo i niegrzeczna wiec chyba prezent kupię sobie sama
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, przynajmniej prezent będzie idealny :* ściskam

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.