wtorek, 10 czerwca 2014

Naczynia połączone



Katarzyna Tchórz 


Chłopiec w za małym ubranku, ciepłe stopy, kalosze
wypełnione wodą. A ty mówisz, że po weekendzie
zalegalizują anomalie, transwestyci zgolą brody,
zapuszczą się w miasto. Będą podawać ludziom ręce,
zapach Diora.

Kiedy myślę, czy to ten sam kraj, tyle pustych budynków
tam stoi. Odprowadzają mnie wzrokiem kobiety
zakryte hidżabem. Formuła zmienia się, czuję jak zabierasz
dłoń z mojej piersi, chociaż nie mamy potrzeb religijnych,
chociaż znaki na niebie pojawiają się przynajmniej raz w miesiącu.

Podwójny calvados, podwójny lód, skupiony wzrok. Opuszczają
mnie siły. Diuny. Historie zmniejszone do wyświetlacza
w tablecie. Płatki kwiatów, których nie rozpoznajemy -
miały wpływy na smak kolacji.
Niewiele dało się odlepić.

46 komentarzy:

  1. Obraz jest przepiękny; taki tajemniczy, nonszalancki, cudny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tyle rzeczy nie rozpoznajemy. czasem mnie to przeraża. czasem ekscytuje.
    kisses.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poezja to bardzo ciekawa narracja... alternatywna opowieść o świecie i człowieku.
    Lubię te Twoje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Krzyśku, pozdrawiam ciepło

      Usuń
  4. kontrasty, różnorodność chyba wzbogacają człowieka, ale nie jestem pewna czy zawsze... Chyba nie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zależy od wielu czynników, tak mi się wydaje :*

      Usuń
  5. zawsze gdy Cię czytam przesuwa mi się "tysiąc myśli i obrazów" ale ja to lubię:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielka dbałość o szczegóły rzeczywistości, nic Ci nie umknie :*

    OdpowiedzUsuń
  7. dni to też, tak jakby naczynia połączone. Codziennie dokładamy jedno, i są miesiące.....

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to kontemplacja relacji dwojga ludzi na wielobarwnym tle hidżabów, calvadosu i anomalii w stylu transwestyty z brodą. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawe czy człowiek, który nie czuje potrzeb religijnych nadal jest jeszcze Człowiekiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że masz na myśli uczucia religijne w wymiarze katolickim. Należy tu pamiętać, że Stwórca z jakiejś przyczyny nie tylko katolikami zaludnił nasza planetę. Znajdzie się około miliarda buddystów na przykład. Oni też są ludźmi, pod wieloma względami lepszymi od chrzescijan. Piszę to jako katoliczka nawiasem mówiąc. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Są jeszcze agnostycy, ateiści, myślę, że każdy jest człowiekiem i coraz częściej osoby religine przestają zachowywać się jak ludzie, więc nie odważyłabym się kogokolwiek segregować Andrzeju.

      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
    3. Danka mam na myśli potrzeby religijne, a nie uczucia, immanentna cechą człowieka i tylko człowieka są takie potrzeby.
      Pozostały świat ożywiony takich potrzeb nie ma!

      Małgosiu sądzę, że agnostycy i ateiści mają jak każdy potrzeby religijne.
      Ty napisałaś: chociaż nie mamy potrzeb religijnych... może myślałaś o braku zainteresowań religijnych.

      Usuń
    4. Andrzeju, smuci mnie Twoja wypowiedź. Ateiści i agnostycy, których znam nie mają takich potrzeb. Widocznie mamy inne doświadczenia.

      (Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka))

      Pozdrawiam

      Usuń
    5. A czemu Cię smuci, właśnie z tej definicji zawarte jest całe sedno. Ateiści nie wierzą w boga, ale przecież maja swój system wiary, zwykle na kształt religijnej wiary. Swoje potrzeby religijne realizują właśnie przez wiarę w siebie.
      Ale nie to było moją intencją, aby, jak to chcecie, rozważać "wyższość jednego nad niższością drugiego".
      Zastanawiam się tylko kim stanie się Człowieke /w rozumieniu nie zwierzę/, gdy naprawdę pozbędzie sie potrzeb religijnych. Przecież "potrzeba religijna" jest jedną z cech ludzkich, różniących człowieka od zwierząt.
      Zatanowiła mnie ta fraza w wierszu i stąd mój wpis.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. Ateizm z założena neguje potrzebę religijną, więc myślę, że przypatrywanie się człowiekowi i mówieniu o jego systemie wartości, jak o kształcie religijenym jest błędem. Odbierając jemu człowieczeństwo z tego powodu, jeszcze większym błędem, Potrzeba religina nie jest jedną z cech ludzkich, to ludzie w sobie tę cechę kształtują i nadają. W różny sposób i z różnym skutkiem. Umiejętność godzenia się z różnorodnością, to niezwykła cecha człowieka, niezależnie czy ma potrzeby religijne, czy nie. Człowiek bez potrzeb religijnych nadal jest człowiekiem, i to on swoją postawą zaświadcza o swoim życiu. Znam ateistów po stokroć lepszych ludzi od katolików.

      Usuń
    7. a ja znam wielu katolików lepszych od ateistów i do czego dochodzimy w takiej dyskusji?
      szkoda!

      Usuń
    8. Że wszyscy są ludźmi i należy się wzajemnie szanować bez względu na poglądy.

      Usuń
    9. a czy ktoś twierdził inaczej?
      szkoda, że nie można rozmawiać abstrakcyjnie, a nie przepychać się.
      Muzułmanie, buddyści i większość ludzi na świecie, łącznie z ateistami maja potrzeby religijne, a mi chodziło o sytuację gdy ktoś takich potrzeb świadomie nie ma. Czy wogóle taka sytuacja jest możliwa.
      Nie rozumiem Twojego ostatniego zdania, niestety.
      Człowieka szanować bo jest człowiekiem - tak. Za poglądy, działania nie można wszystkich szanować, bo sie tak nie da!
      Oszusta, bandytę, ludobójcę,.... można?

      Usuń
    10. Andrzeju, tak, można, a nawet należy. Miłuj bliźniego swego... Szacunek, to nie włażnie w dupę. Szacunek w wypowiedzi, bez lekceważących epitetów, jest wręcz konieczny. Jestem chrześcijanką i nie ja będę osądzała czyny ludzi, których wspominasz Upierasz się przy potrzebach religijnych ateistów, a nie masz racji, i nie dopuszczasz myśli, że może być inaczej. Tak, taka sytuacja jest możliwa. Jeżeli nie rozumiesz, nic na to nie poradzę.

      Pozdrawiam

      Usuń
    11. I jeszcze jedno. To my, Ty, ja, inni ludzie, swoim zachowaniem zaświadczamy kim jesteśmy. U niektórych katolików nie podoba mi się pogarda z jaką zwracją się do innych ludzi, (wyrażają się o innych), w tym momencie nie różnią się niczym od tych oszustów, bandytów... tak to wygląda.

      Usuń
    12. myślę , więc jestem, a nie - wierzę - więc jestem

      Usuń
  10. Jestem wyzuta z uczuć religijnych.10 lat. Od śmierci mojego ojca. Tam, "na górze", dla mnie i tylko dla mnie, nikt nie istnieje.

    Oj przydałoby się tak...drin za drinem. Młodość. Szaleństwo. Ba!

    Pozdrawiam w ten duszny wieczór :)
    Dziękuję, że jesteś (mimo, że tak rzadko wpadam - doceniam i nie opuszczę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, i cieszę się, że jesteś.

      Pozdrawiam

      Usuń
  11. zrobiłaś kolejne wrażenie. na mnie. tym wierszem. płatkami kwiatów które miały wpływ na smak kolacji.
    ps kiedyś napisałam "Naczynia Potłuczone". tak mi się skojarzyło. muszę odgrzebać z wykopalisk.
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wykop :) naczynia potłuczone kojarzą mi się z roztargnieniem :)

      Usuń
  12. zderzyły się dwie kultury, cywilizacje... a gdzieś pośrodku kolacja o innym smaku...
    ściskam :**

    OdpowiedzUsuń
  13. I znowu, znowu tytuł, który przesłania wszystko...
    "Naczynia połączone" - tak zawsze mówi mój Hubby :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdzieś ubywa, gdzieś indziej przybywa i na odwrót. Dawanie i otrzymywanie. Dałaś mi kalosze wypełnione wodą. Co mam Ci dać? Może tę ciepłą kałużę z dzieciństwa, po której pływały statki z łupin orzecha o papierowych żaglach...Jeżeli tylko zechcesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równowaga :) tak mi przyszło do głowy. Dziękuję Haniu za poczytanie i refleksję.

      Usuń
  15. Odniosłem wrażenie krzyżowania się dwóch rzeczywistości... obu odległych do chwili bieżącej...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.