Wyszliśmy z lasu, żeby wejść do lasu. Ale ten las ciągnął się pod górkę Mountpelier, na wysokość 383 metry. Na wzgórzu znajdował się grobowiec korytarzowy, ale niestety został rozebrany i wykorzystany do budowy domu łowieckiego rodziny Connolly. Może dlatego później krążyły pogłoski, że w tym miejscu straszy. Dzisiaj jest niezwykłym punktem widokowym, kiedy jest piękna pogoda widać Dublin aż do morza. Więcej na temat tego uroczego miejsca przeczytacie Na blogu Kasi
Strony
wtorek, 29 kwietnia 2014
HellFire Club
Labels:
Dublin,
HellFire Club,
Ireland,
Mountpelier
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ładny widok z góry. Irlandzkie lasy robią się malownicze na wiosnę, chociaż i zimą w nich zieleni nie brakuje, ale teraz rozkwitające świeżą, soczystą zielenią są najładniejsze. :-)
OdpowiedzUsuńTak, widoki są olśniewające, a zieleń soczysta, człowiek szybko nabiera sił :) energii. Dobre miejsce na rodzinny spacer :) Kilka ścieżek o różnym stopniu trudności.
UsuńNie weszłabym do tych ruin :)
OdpowiedzUsuńOj weszłabyś :*
UsuńOj chyba że z Tobą :D
Usuńspoko i dwa duchy na postronkach z nami :)
Usuńjeśli takie jak Duszek Casper to spoko ;)
Usuńnoo może takie jak jego bracia :)
Usuńja też bym z Wami weszła. lubię się szwendać po ruinach, wąchać je i dotykać. w nocy zrobiłybyśmy bal duchów :)
UsuńUczta dla duszy, lasy i ruiny. Uwielbiam jedne i drugie, drzewa szepczą a ruiny opowiadają swoje tajemnice. Piękne :*
OdpowiedzUsuńDokładnie, wyobrażałam sobie jak Connolly planował tam Powstanie Wielkanocne... takie tam baje moje własne
UsuńPięknie :)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia. Ta górka z której widać Dublin przypomina mi ostatnie sceny z filmu Moja lewa stopa. Te, w których Christy Brown pije szampana z pielęgniarką, z którą się potem ożenił i która go potem dręczyła.
OdpowiedzUsuńchyba nie widziałam filmu :) ale zapamiętam
UsuńNo i znów ożywiający spacerek. Miejsca takie inne od naszych, ale nie mniej urokliwe.
OdpowiedzUsuńBardzo przyjemne :)
UsuńCudowne widoki! Piękne okolice zawsze działają na mnie jak kojący plaster na duszę i nerwy. Dają moc i kopa, by dalej chciało się chcieć pchać pod górkę swoją codzienność.
OdpowiedzUsuńWiesz, ja to lubię jak mnie wywieje, przeciągnie, wtedy czuję w sobie to ukojenie. Teraz nie było aż takiego wiatru, widoki bezcenne :)
UsuńNiesamowite miejsce! Jako ''dziecko lasu'' oglądam z wielkimi oczami i serce mi wali:) lasy pobudzają we mnie to, co najlepsze...
OdpowiedzUsuńOj podobałoby Ci się, myślę, że plener w tym miejscu też przyniósłby swoje owoce :)
Usuńwyobraziłam sobie to miejsce w nocy i jestem pewna, że tam straszy. jest klimat!
OdpowiedzUsuńJest jest, w końcu pogłoski nie wzięły się z powietrza :P
Usuń