sobota, 13 lipca 2013

Asymetria

płyta chodnikowa - Dublin


                                                                  imieninowo

Jeżeli przestrzeń odbija się po drugiej stronie,
odpowiednio wypada i przepada - tworzy porządek.
Oglądamy nosy, w oczach splatane ręce,
można się pomylić w ilości kości, stawów,

gdyby tam zajrzeć. Zakładamy jednolite koszule,
obrysowują linią talię, do perfekcji rozwidlają się drogi,
przy pocieraniu deski nie ranią skóry. Mam wątpliwości
o zapotrzebowaniu na światy

inne niż ten przy kawie z irlandzką pianką,

doskonalsze formy, regularność elementów,
usytuowanie dróg, mostów, rzek. Oddzielenie od dna
- marzenia wypchnięte i wciśnięte w kąty

w pajęczynie poczują zielonkawy nalot,

brak siły by unieść siebie. Podwójnie bolesne
nogi bez nóg, fantomowe krwawienie z wnętrza,

gdybyś kiedyś tam zszedł, głęboko
kiedykolwiek

22 komentarze:

  1. Imieninowe, spełnienie irlandzką melancholią?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko dysonans -
    marzenia, czy wspomnienia?
    Nie zachęcają do zaglądania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu tylko lukrowane paluszki?!

      No nie, żadnego przymusu :)

      Usuń
    2. do zaglądania w krwawiące wnetrza

      Usuń
    3. czasami się nie da nie zaglądać

      Usuń
    4. nawet trzeba, bo jak inaczej poznać

      Usuń
    5. Ale może lepiej nie cofać się? Tylko, że przez te bóle fantomowe - one przypominają systematycznie i trudno od siebie uciec daleko

      Usuń
  3. Czy duch bloomowski jest tak obecny w Dublinie, jak o tym głoszą w przewodnikach? Płytka ujęła mnie bardzo.
    "Mam wątpliwości o zapotrzebowaniu na światy inne niż ten przy kawie z irlandzką pianką, doskonalsze formy, regularność elementów, usytuowanie dróg, mostów, rzek" Rezygnacja czy obawy czy zadowolenie czy nie trzeba nic więcej? Melancholijnie. Chyba. Bo pewnie znowu czegoś nie dorozumiałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joyce pisał Ulissesa z dala od Dublina, to bardziej turyści tym duchem upychają Dublin, tubylcy niekoniecznie. Zrozumiełaś zrozumiałaś :*

      Usuń
    2. Joyce... Dublin... Moja własna ignorancja dała mi po pysku:-)

      Usuń
  4. Stanąć w imieninowy czas przed sobą i podarować sobie wiersz - najpiękniejszy prezent.
    "- marzenia wypchnięte i wciśnięte w kąty" są i to najważniejsze,
    "brak siły by unieść siebie" - cudne i jakie prawdziwe niekiedy,
    "fantomowe krwawienie z wnętrza" - mistrzowskie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze - najlepszego;)
    Po drugie, siedzę po raz pierwszy od dawna przy tym moim urządzeniu i znów myślę sobie, że komputer też może mieć duszę jeśli, gdzieś tam ktoś coś zamieści, a treść sprawi,że w duszy pojawia się mała głębia i jakby zamęt - tak właśnie mam, gdy czytam Twoje Twory;)

    OdpowiedzUsuń
  6. melancholijnie? w tak cudownym dniu....serdeczności i spełnienia marzeń,tych wypchniętych i wciśniętych w kątych

    OdpowiedzUsuń
  7. 1. Samych dobrych imieninowości! :)
    2. "fantomowe krwawienie z wnętrza" obserwuję ostatnio u kogoś mi bliskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję

      obserwowanie i bycie - to istotna takich krwawień

      Usuń
  8. przybyłam tu spóźniona, a tu imieniny bez "Sto lat" z podwójną porcją refleksji.
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.