wtorek, 19 marca 2013

O nauce

Tomasz Trafiał


Jesteśmy w kryzysie, tkwimy w nim i coraz częściej mam poczucie, że ogarnia mnie grzech acedii, "choroba duszy", którą poznałam w Ziemi Jałowej, w czasie rosnącej liczby twórców przy malejącej liczbie odbiorców. Jak się z tego wymiksować? Czy jest lekarstwo na kłujący w oczy kicz, rozedrgane alikwoty rozrywające słuch? Lipne piosenki, banalne sukienki, sztuczne torsy? Hasła, które brzmią jak utarczki, programy radiowe skostniałe od nadętej aktywności łatwizny. Efemeryczni artyści ze swoimi starannie wystylizowanymi dziełami pudrują noski, czoła. Upodabniają swoje dzieła do lukrowanych tortów, których dekoracje są niestrawne. Dzięki sZAFie czuję nieskrępowaną wolność i żyję zgodnie z prawdą, bez nacisków. Życzę wam uwagi i dbałości na każdej płaszczyźnie życia.

33 komentarze:

  1. To nie żadna "choroba duszy" tylko "nadmiarowość".
    Poza tym widzisz to co chcesz widzieć. Kicz i banał nie zniknie i bardzo dobrze bo skądeśby widziała co jest co. Jakiś mądry człowiek powiedział mi, że świat jest dokładnie taki jaki, powinien być. Innymi słowy: jest jaki jest. Sztuką jest skierować swój "focus" tak gdzie się chce. Ciesz się - masz swoją sZAFę i Malinę etc. pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kieruję gdzie chcę :)

      Jednak "nadmiarowość" może powodować to uczucie o którym napisałam. Na szczęście można się z tego oczyścić :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Jest lekarstwo... zyc tym co w duszy gra...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  3. jak się z tego wymiksować? To chyba proste - robić swoje, pamiętając, że wszystko jest potrzebne, także kicz. Paradoksalnie nie wyobrażam sobie życia bez kiczu, chociażby drobnego jego podkreślenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle się nie przelewał ten kicz, to wtedy to zniosę, spokojnie... jednek w tej chwili...

      Usuń

    2. Wcześniej czy później miarka musi się przebrać...
      Odpowiednie proporcje to podstawa:) Zawsze!

      Usuń
  4. tak ale kiedyś, to była była makatka z jeleniem, odpust z krzyczącymi kolororami, sztuka ludzi prostych, ale z bardzo mocnym kręgosłupem moralnym, teraz to jest bożyszcze tłumów bezmyślnie naśladyjących innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś nie było internetu, więc makatki z jeleniami nie mnożyły się, teraz są parady... co do kręgosłupów, myślę, że proporcjonalnie jest tak samo. Jedynie ci naśladujący mają teraz lepsze narzędzia :)

      Usuń
    2. apropos narzędzi, a może nie całkiem do rzeczy, to wczoraj o mało nie kupiłam sobie kalejdoskopu, który był moim ulubionym narzędziem w dzieciństwie ;))

      Usuń
  5. Życzenia przyjmuję, ale spełnienie to dopiero wyzwanie (u mnie same płaszczyzny):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, zawsze podejmując wyzwanie, robisz krok do przodu - tak myślę

      Usuń
    2. Tylko nie zawsze wiem, czy tym krokiem do przodu, idę z górki czy pod górę :)

      Usuń
  6. A może uciec do lasu.
    Jak Czapajew w dowcipie.
    I pewnie z podobnym skutkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż uciekłam :) Do krów, do owiec, na margines :)

      Usuń
  7. właśnie jestem w fazie intensywnego oczyszczania...

    nic dodać nic ująć tylko Ci życzyć - oby tak dalej! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to są przemyślenia naszych długich rozmów, próbowałam uchwyć jedną z myśli :)

      dziękuję

      Usuń
  8. Życzyc oczyszczenia co drugiej go wymagajacej oraz reszcie ludzi - pragnącej go...
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że coś w końcu przełamie tan stan :)

      Usuń
  9. mnie tez razi wszechobecny kicz, muzyka niskich lotów uwielbiana przez masy, lukrowane fotografie, brak potrzeby w ludziach, zeby zobaczyć coś wiecej od serialu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, wymagamy od siebie, a inni zadowoleni są z pilota i ciepłych kapci - później lukrowane fotografie to szczyt ich możliwości i zachwycają się, wszystko inne wydaje się im obce, bo nie wiedzą, nie znają...

      Usuń
  10. Bardziej mnie razi to, co wewnątrz niektórych ludzi siedzi, niż czym na zewnątrz się otaczają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to chyba wynika jedno z drugiego Małgoś - tak myślę

      Usuń
    2. A właśnie że nie zawsze. Pozoranctwo i efekciarstwo na siłę ma się w ostatnich czasach bardzo dobrze.

      Usuń
  11. czasem lubię łatwiznę. tylko taką od serca. bez plastikowego cyca i pazura. jak chleb z serem na przykład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to chyba nie łatwizna tylko prostota - nie myl z prościzną

      Lubię chleb z serem, a jeszcze bardziej bez chleba :)

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.