Jak nie można pokonać, to może można się przyłączyć? ;) Chociaż takie imprezy u sąsiadów zawsze mają to do siebie, że odbywają się wtedy, kiedy człowiek najbardziej chcę świętego spokoju. Albo chociaż spokoju.
Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.
najbardziej cieszę się z tego, że za moimi ścianami hula wiatr:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Of course, że lubię:) Jak zawsze. Postukaj im w ścianę miotłą;)
OdpowiedzUsuńa wino masz?
OdpowiedzUsuńbutelka to uniwersalny bilet wstępu na imprezę ;)
skłonnaś?
Miło jest jak zapraszają :)
OdpowiedzUsuńMoże trzeba by zakupić gaz usypiający i wpuścić go za ścianę? ;)
Marciocha - nie chciałabyś się z nimi integrować i uwierz mi na słowo
OdpowiedzUsuńpoza tym, już niedługo...
Jak nie można pokonać, to może można się przyłączyć? ;) Chociaż takie imprezy u sąsiadów zawsze mają to do siebie, że odbywają się wtedy, kiedy człowiek najbardziej chcę świętego spokoju. Albo chociaż spokoju.
OdpowiedzUsuń