piątek, 9 października 2026

Wychodzimy z cienia

 



I

Wychodzimy z cienia w ubraniach z czarnej wełny.
Zamek drażni brodę. Zbyt długi rękaw, by podać komuś rękę.
Na ulicy pachnie mokrym betonem, a może asfaltem
i czymś słodkim, czego nie potrafię nazwać.

Może tak pachnie planeta po człowieku.
W witrynie manekin bez twarzy, wisi na nim
płaszcz, który opada ciężko aż do ziemi.

Patrzę długo.

Wreszcie rozumiem,
że całe życie chciałam mieć właśnie tę rzecz.
Plecy bez historii.

1 komentarz:

  1. Po człowieku to planeta dopiero zacznie pachnieć tak jak powinna - ziemią, roślinami, wodą. Teraz to ona raczej śmierdzi asfaltem i betonem 🫤 No ale człowiek jeszcze na niej jest, więc...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.