poniedziałek, 19 października 2026

I dalej, wychodzimy z cienia

 




VII. Po wyjściu

Wychodzimy z cienia. To wszystko. Żadnej muzyki.
Żadnego objawienia. Na schodach ktoś rozlał mleko.

Przechodzę nad nim ostrożnie.

Za drzwiami poranek w kolorze starego srebra.
Miasto pachnie dymem, kawą i mokrą sierścią.

Czuję ulgę. Przez siedem sekund.

Potem widzę w szybie odbicie twarzy.
Jest spokojna. Chociaż to mnie niepokoi. Podchodzę bliżej.
Szyba jest zimna. Po drugiej stronie ktoś stoi.
Nie rusza się. Ja też nie.

I dopiero wtedy rozumiem, że cień,
z którego wyszłam, nie był mój.


2 komentarze:

  1. Takie niespodzianki mogą przyprawić o gęsią skórkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozbieram na cząstki ten fragment i łączę dowolnie w bukiety, bo ze mnie żadna florystka, nie zawsze kwiatek pasuje do kwiatka. Siedem sekund ❤️

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.