środa, 15 lipca 2026

Wakacje wakacje i po wakacjach

 



Cztery tygodnie przeleciały jak cztery dni. Za chwilę Sylwester. Tak właśnie się czuję, jakby po pięćdziesiątce kalendarz postanowił mnie za wszelką cenę wyprzedzić. Co zabiorę z Polski? Rzeczy, których nie kupię w moim irlandzkim mieście. Mgiełkę mleczną. Tonik. Nie pamiętałam, który kosmetyk polecała Małgośka ze Śląska, więc wzięłam również utrwalacz z Inglota. Córka mówi o tych produktach wow. Pożyjemy zobaczymy. Kilka tubek Alantanu z witaminą F. Kolagen typu II, retinol w skondensowanej formie i odżywka do włosów z kwasem hialuronowym i ceramidami. Nie mogę wchodzić do SuperPharmy. Vinted, jak zwykle, okazał się skarbcem bez dna. Letni kombinezon. Cichobiegi TOMS. Farby. Stalówki wszelkiego autoramentu. Tusze. Bez nich ten wyjazd byłby tylko przemieszczaniem ciała z punktu A do punktu B. Farby są jedyną walutą, którą uznaję bez zająknięcia, no może jeszcze papier, papier też.

A jednak nic się nie wyrównało. I tu wzdycham. Bo nic a nic.

Najczęściej rozmawialiśmy o Tadeuszu. Chodził z nami po lasach, siedział nad jeziorem, milczał dokładnie tam, gdzie wcześniej milczał naprawdę. Śmierć ma osobliwy talent, odbiera człowieka i jednocześnie rozsadza jego obecność. Nagle jest go więcej niż wtedy, kiedy żył. Pakujemy walizki. Weźmiesz mi to? A tamto? Zmieszczą się jeszcze odżywki do włosów? Przedmioty zawsze zachowują się przytomniej od ludzi. Wiedzą, gdzie mają leżeć. Człowiek po stracie nie wie nawet, gdzie położyć własne dłonie. Mówi się, że czas oswaja stratę. Nie wiem. Może tylko uczy chodzić z dodatkowym ciężarem, żeby z zewnątrz nie było widać, jak bardzo zmienia środek ciężkości. Nie da się rozchodzić czyjejś śmierci. Można przejść dziesiątki kilometrów. Przez las. Wzdłuż jeziora. Pomiędzy półkami drogerii, stoiskami z farbami, paczkami z Vinted. A potem i tak wraca się dokładnie w to samo miejsce. Tam, gdzie już nigdy nie będzie Tadeusza, bo Magdy nie ma już tam od dawna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.