poniedziałek, 27 lipca 2026

Szałaputka

 


Grzebię w słowach, wyciągam je z szufladek i zastanawiam się, kto je pierwszy do mnie wypowiedział. Babcia miała na mnie dwa określenia. Kiedy wpadałam w panikę, byłam aktorką ze spalonego teatru. A potrafiłam siać zgrozę, chociaż nikt z bliskich się tym nie przejmował. Na co dzień byłam jednak szałaputem. Domyślcie się dlaczego. Dzisiaj jednak myślę, że cała ta diagnoza była mocno chybiona. Feminatywy w mojej młodości nie funkcjonowały, a przecież szałaputka jest pięknym słowem w swoim brzmieniu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.