czwartek, 11 czerwca 2026

O czwartku

 


Purpura tyryjska. Tak mnie olśniło po odcinku o ostatniej siostrze Bennet. Jestem zdecydowanie osobą, która lubi ciemne, nasycone barwy. Przeszukiwałam internet i znalazłam kostkę akwareli w tym odcieniu. Nie pomaga fakt, że mąż ostatnio spojrzał na mój stół pełen farb i już nic nie powiedział. Jego spojrzenie było wymowne. Obejrzałam serial Kolory zła: czerń, a wcześniej Lauchhammer: Zabójstwo na Łużycach. Przypomniałam sobie, jak bardzo lubię niemieckie filmy i ogarnęły mnie nastoletnie wspomnienia. Kupiłam też bakłażanową bluzę, klasyczny model Adidasa. Córka spojrzała i powiedziała: to teraz możesz pojechać do Berlina na koncert z lat osiemdziesiątych. Dziękuję bardzo, dziecko. Wciąż wierzę w magię. Jestem zakochana w kolorach. Ten odcień bluzy ma w sobie trochę purpury, trochę bakłażana i wystarczająco dużo wieczoru, żeby od razu poczuć się sobą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.