prześwituje przez nie list z czerwonym marginesem.
dzieci w piżamach uczą się porównań:
liść do pęknięcia, pies do zgody, matka do igły.
nie chcę uczyć ich lęku,
ale wiem, że wiatr może porwać chusteczkę
i nikt jej nie odnajdzie, nawet z mapą.
wczoraj widziałam, jak ziemia oddychała przez paznokcie
sąsiadki, kiedy kopała dół na sadzonkę pomidora.
ziemia była ciepła i oporna.
rozpinała się, jakby chciała coś wyznać,
a potem zamknęła usta, zanim padło imię.
słyszałam, jak dziecko mówi do siebie:
świat nie jest do końca zbudowany
i miało rację, brakuje kilku nitek,
by można było przejść suchą nogą przez maj.
ktoś wynalazł system wartości,
a potem włożył go do pudełka po margarynie.
inna osoba próbowała go otworzyć zębami.
tak powstaje historia, tak kończy się rozmowa.
jestem tylko powieką, która zapomniała,
że może mrugać bez pozwolenia.
a ty?
ty jesteś głosem, który zostaje w szkle
po wypiciu zimnej herbaty z miodem.
mów szeptem.
bo świat już się rozplątał.
została tylko cisza, która układa ręczniki
na wypadek powodzi.

Ktoś wynalazł system wartości, ktoś inny namieszał, by nic nie było proste...
OdpowiedzUsuń..."ktoś wynalazł system wartości,
OdpowiedzUsuńa potem włożył go do pudełka po margarynie.
inna osoba próbowała go otworzyć zębami.
tak powstaje historia, tak kończy się rozmowa"...
Oby do tego wszystkiego, ten inny ktos, uzyl jezyka a nie jęzora.
W życiu nie ma niczego prostego.
OdpowiedzUsuń