330 mm x 330 mm, papier bawełna 100%, 320 GSM
Dzień znowu przesuwał się po kuchni w kolorze
caffe latte. Za oknem wisiał ogromny żółty balon
w czarne wzory. Zbyt niski jak na niebo,
zbyt spokojny jak na wietrzny maj.
Wyglądał trochę jak serce dziecka,
które jeszcze nie nauczyło się odmierzać czasu.
Mówiłeś, że ludzie są podobni do źle wydrukowanych książek.
Pierwszy deszcz rozmazuje im twarze,
a później próbują przepisywać życie grubszym fontem,
żeby nikt nie zauważył pustych miejsc.
Wieczorem świat pulsował na czerwono.
Nawet firanki. Kubki po kawie pachnące rzeką i kurzem bibliotek.
Próbowałeś dotknąć mojej dłoni. Ostrożnie,
jak introligator dotyka grzbietu starej książki,
która rozpada się od samego oddychania.
I wtedy zrozumiałam, że miłość nie przypomina sztormu.
Raczej żółty balon za oknem, odrobinę śmieszny, trochę smutny,
cały w czarnych wzorach, a jednak trzymający się nad ziemią
jakby ktoś bardzo cicho prosił go, żeby jeszcze nie spadał.





taki balon natychmiast skojarzył mi sie z trzmielem - o wielkiej, kosmatej pupce i wesoło brzęczący w przestworzach. uwielbiam trzmiele.
OdpowiedzUsuńcoś w tym jest :*
Usuń