Trafiłam dzisiaj na kolejną okładkę wygenerowaną przez algorytm, wydawczyni chwali się, że będzie książka. Patrzę na zachwyty w komentarzach i beznadziejną okładkę. Przypadkowa, pozbawiona logiki. Trudno już traktować to jako nowe narzędzie. Graficy mówią o tym dość jasno. Problemem nie jest samo używanie AI, tylko obniżenie standardów. Okładki tworzone w pośpiechu zaczynają przypominać tani stock: ta sama kompozycja, powtarzalne elementy, identyczny rodzaj światła, sztuczna emocjonalność. Projekt przestaje być interpretacją tekstu, a staje się dekoracją wygenerowaną na podstawie statystycznego podobieństwa. Dobra okładka nie polega na ładnym obrazku. To relacja pomiędzy typografią, rytmem, skalą, napięciem i decyzją. AI bardzo często produkuje obrazy efektowne, ale nieumiejące niczego powiedzieć o książce. Widać brak redakcji, konsekwencji i odpowiedzialności za formę. To jest już nudne. W tej chwili ludzie rozpoznają ten estetyczny automatyzm niemal od razu. Wielu autorów i wydawców nadal wierzy, że nikt nie zauważy, jeśli okładka została potraktowana jak koszt do obcięcia, to trudno nie zadawać pytań o resztę procesu. Najbardziej ironiczne jest chyba to, że w czasach nadprodukcji obrazów zaczyna brakować właśnie ludzkiego wyboru. Tego momentu, kiedy ktoś świadomie rezygnuje z nadmiaru i bierze odpowiedzialność za jeden gest, krój pisma, decyzję wizualną. AI może być narzędziem pomocniczym. Ale kiedy zastępuje myślenie, widać to natychmiast. I niestety coraz częściej widać to już na półce z nowościami.

Dla mnie to problem rynku: jesli mozesz zrobic, coś co ma prawie taka sama jakość, ale za 1/100 albo nawet 1/1000 ceny, to pieniądz gorszy wypiera pieniądze lepszy, zawsze, konkurencja cie wykosi, jak bedziesz spedzal czas na okladkach. Ale PRAWIE robi ogromną różnice dla tych, którzy umieją patrzeć.
OdpowiedzUsuńTo się nazywa AI slop i mnie też mdli jak widzę, a mam hektary bredni w szkole do czytania.
Innyglos
AI zrobiło sztukę, autorka jest zadowolona, przecież nie chodzi o czytelniczki i czytelników.
Usuńprawa rynku. i prawa ludzi. kupiom tańsze...som gupi, bez wyobraźni...ślepi (to, że Ty widzisz nie znaczy, że wszyscy))
OdpowiedzUsuńcos co jest indywidualne, unikatowe ginie w natłoku...i musi być drogie..droższe. indywidualizm zawsze był trudny. a technika nas zamiata...w wielu kwestiach zabija indywidualizm. Artystami dekoratorami wnętrz nazywają się ludzie, którzy pokończyli kursiki, i napiedalaja wnętrza z katalogu ikei...🤣🤣🤣
ech.
No niestety! Znam młodą graficzkę, która pracowała w małym wydawnictwie , oczywiście po najmniejszych kosztach. Nie tylko na grafice się oszczędza, także na korekcie tekstu. Kiedyś, to chociaż errata do książki była, teraz wyławiam gołym okiem błędy...
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony, widuję piękne wydania książek, ale ich cena powala na kolana, oglądam i idę dalej.