środa, 22 kwietnia 2026

Krótki wiersz o miłości





Mężowi z okazji rocznicy

Pewnego dnia rozłożymy nas na stole jak schemat, który nie chce się zgodzić z rzeczywistością, twoje zostaw to i moje jeszcze chwila będą się o siebie ocierać jak dwa obce języki. Będę poprawiać napięcia w zdaniach, jakby dało się je ustawić raz na zawsze, a ty przesuniesz wszystko jednym gestem, i nagle okaże się, że oddychamy lepiej. Czasami jestem zbyt dokładna. Dzielę nas na warstwy, głębokości, powody, jakby miłość była projektem do obrony, a nie czymś, co psuje się przy każdym nadmiarze. Czasami ty jesteś zbyt pewny, jakbyś znał zakończenie, a przecież oboje wiemy, że ono zawsze przychodzi trochę za wcześnie albo za późno. I jednak zostajemy z tym całym nieporządkiem znaczeń, z listą cech, których nie potrafimy wyrzucić: odwaga, czułość, coś pomiędzy. Rano stawiasz przede mną kawę bez żadnej teorii, przypisów, i to jest jedyny moment, kiedy wszystko układa się samo, nieidealnie, nie do końca, ale wystarczająco, żeby nie zaczynać od nowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.