poniedziałek, 9 marca 2026

O dystansie




Kolejny dzień pachnie wilgocią i krochmalem.
Wyciągam z kieszeni jedną dobrą monetę,
żeby zapłacić za ciszę, ale dźwięki wracają,
jak głodny kot, drżą w pustych naczyniach.

Pod ścianą stoją wczorajsze wspomnienia,
za nimi ja, bez biletu, trzymają mnie na dystans,
na granicy zaułków, gdzie każdy krok
jest sztuką unikania.

Czasem śnię o ludziach, którzy nie śnią,
liczą kroki w powietrzu, wydrapują znaki na liściach
i wierzą, że każdy cień to niepewność
narysowana przez drżące palce.

Wieczorem dym piecze mnie w oczy,
to nie pożar, tylko rozmowy sąsiadów,
które wybuchają, jak tłuczone szkło.
Powietrze staje się gęste, nie do oddychania,
jakbyśmy wszyscy zmieścili się w jednej butelce.

Kiedy pytasz, dlaczego zapalam światło
w pustych pokojach, odpowiadam:
Żeby przypomnieć ścianom, jak wygląda cień.

A potem milknę, bo milczenie, to ostatni rodzaj broni,
która nie wymaga ostrzenia.






 

3 komentarze:

  1. byłoby fajnie, gdyby dźwięki można było wekować w słoikach i otwierać wtedy, kiedy będą mile widziane. tak od święta.
    w kwestii spania - zasypiam momentalnie, budzę się też bez zwłoki, ale snów nie pamiętam. pewnie śnię, ale może ze trzy sny pamiętałem rano?
    wolę komentować tu, niż na FB - tu jakoś tak przytulniej, bardziej swojsko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, milczenie to czasami schron, ale i broń straszliwa...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.