środa, 28 stycznia 2026

No jak nic...

 



Nie lubię gratulacji pod wierszem. Coś w tym słowie jest dla mnie fałszywie gładkie, jakby ktoś próbował przykryć nim niezrozumienie wrażliwości. Wiersz nie jest osiągnięciem, nie jest celem, do którego się dochodzi, ani stopniem, który się zalicza. Jeśli już, jest zdarzeniem warunkowym: mógł się nie wydarzyć, rozpaść po drodze, mógł mnie zostawić w połowie zdania. I często tak właśnie robi. Wiersz mnie porzuca przy blacie kuchennym, przy myciu zębów, w drodze na siłownię, albo kiedy wracam i zwyczajnie nie mam już czego dokończyć, kiedy siadam przy biurku. Ale niech cię to nie zwiedzie, traktuję wiersz poważnie. Nie jako sukces, tylko jako byt, chwiejny, niepewny, wystawiony na przeciąg. Pisanie nie daje mi punktów ani medali, tylko ryzyko: że coś się odsłoni, że coś pęknie, że zostanę z ciszą, która nie chce się domknąć. Dlatego nie bardzo wiem, z czego miałabym być gratulowana. Z tego, że weszłam w pole bez obietnicy powrotu? Gratulacje brzmią jak skrót myślowy, jak gest wykonany z rozpędu. Często nie jest odpowiedzią na tekst, tylko na sam fakt jego istnienia. A mnie interesuje tylko to pierwsze. Czy coś się poruszyło, czy ktoś został na chwilę, czy wiersz komuś przeszkodził, zachwiał, zatrzymał oddech. Jeśli nie, trudno, nie szkodzi. Wiersz nie ma obowiązku się podobać. Ma prawo być jak trawa: bujać się, łamać, odrastać krzywo, reagować na każdy podmuch. Moja nieufność nie bierze się z pychy, tylko z uważności. Wiersza się nie nagradza. Wiersz się przyjmuje, albo omija. Cała reszta jest uprzejmością, która niewiele mnie obchodzi. I chętnie z radością gratulacje zwykle składam nowożeńcom, rodzicom z okazji narodzin ich dziecka, z okazji jubileuszy, wygranych, nagród, osiągnięć mierzalnych, wydania ksiażki, zaliczenia etapu... możecie dopisać własne.


12 komentarzy:

  1. może to coś, jak kciuk w górę, czy serduszko - zaliczam obecność i wiedz, że byłem, ale żebym coś poczuł, to już niekoniecznie. pismo obrazkowe. bezrefleksyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może tak może nie, dlatego ten post, by poznać opinie :P dziękuję oko

      Usuń
  2. Wiesz, rozumiem i nie do końca.
    Wiadomo, piszemy z potrzeby, musu, impulsu, głównie dla siebie.
    Ale, bo zawsze jest jakieś ale.
    Wiersze wypuszczasz w świat, a więc z nadzieją czytania przez innych.
    Z gratulacjami jest jak z uczuciami, czasami brak odpowiednich słów, by wyrazić czytelnikowi co czuje.
    Sama często zamiast zbędnych słów piszę: GRATULACJE, tylko tyle i aż tyle.
    Rozumiem, że bywa to krępujące, ale czy niemiłe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że 'gratulacje' bywają jedynym możliwym skrótem uczuć. U mnie to raczej zakłopotanie ciszą niż niechęć. Nie jestem fanką skrótowców, jestem w niewielu miejscach, bo tylko wtedy mogę sobie pozwolić, by nie być tylko, no właśnie - skrótem uczuć.

      Usuń
  3. Ja gratuluję sobie, że choć przez przypadek, to jednak trafiłam na Twój blog, bo poznałam bardzo ciekawą kobietę. Nie spotkamy się w realu, ale lubię od czasu do czasu sprawdzić, co u Ciebie słychać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i też się cieszę, że na siebie trafiłyśmy. Uściski ciepłe.

      Usuń
  4. Wiesz Małgoś i mnie się zdarza gratulować, ale raczej jest tak, choć nie wiem, czy zawsze, że napiszę swoje uznaniem w tych gratulacjach. Suche *gratulacje* i mnie jakoś wydają się nijakie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, gratulujemy, kiedy należy pogratulować, ale kiedy wiersz pojawia się w zwykłej przestrzeni, bez fajerwerków, to takie suche gratuluję brzmi całkowicie przeciwnie. Staję wtedy jak wryta, bo te gratulacje brzmią tak, jakby mnie tam z tym wierszem nie powino być.

      Usuń
    2. wchodzisz w kałużę błota, przez przypadek, bo myślisz, woda jak woda, a znajoma kwituje Twój krok - gratulacje albo gratuluję! I myślisz sobie, no pięknie!

      Usuń
  5. Gratulacje mi tez nie pasuja, ale nie kazdy jest mistrzem slowa, jak ty Margarithes.
    Dziura pomiedzy uczuciami a slowami, albo rzeczywistoscia a slowami nie daje sie latwo pozszywac.
    Innyglos.

    OdpowiedzUsuń
  6. och nadrabiam i czytam :-) w tym piekielnym zimnie.
    wiesz bardzo trudno jest w prawdziwych brzmiących dobrze słowach pisanych opisać uczucia po skonsumowaniu wiersza, zawsze ci pisałam, że mi trudno, żeby nie brzmiało kulawo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uściski i miej dobry czas, a kulawo też fajnie, no zobacz kulawe konie :P

      Usuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.