czwartek, 29 lipca 2021

Lekkość bawełnianej siatki






Myślę o śnieniu i rozpoczynam dmuchanie
na mokre. Płaszcz przeciwdeszczowy, kalosze, 
maska, rozciągnięte rękawiczki.

Ostrożność.

Codzienność.

Roznoszą się na ustach,
albo opuszkami palców lubią gnębić,
przepychać się pomiędzy regałami
w sklepie, w tłoku, z góry
po schodach, w windach.

Podnoszę się na duchu mocną kawą.
Nie mam sprecyzowanych planów.
Jedynie jarski obiad
pachnie od kilku minut.
Później wydłubiemy pestki z jabłek,
nie ubrudzimy się przy tym.

Z powodu jakiejś odmiany,
fartucha, bieżącej wody.
Po przebudzeniu zastanawiam się,
kto zaprogramował mój sen,
zaplanował życie. Rozpisał jadłospisy.


12 komentarzy:

  1. Chyba wszyscy mamy podobne dylematy. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak mają inni. Uczę się ludzi i siebie.

      Usuń
  2. Bardzo prawdziwe rozterki ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. kto kradnie moje życie, moją wolność ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że absolutnie nikt nam niczego nie zaplanował. Wszystko to przypadek i własna produkcja. Dobrze więc, że jest ta kawa...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, własna produkcja mnie przekonuje, każdego dnia. Uściski ❤

      Usuń
  5. podoba mi się Twój plan podnoszenia się na duchu. smacznego - pij więcej!

    OdpowiedzUsuń