wtorek, 6 lutego 2018

Wędrówka


Katarzyna Tchórz


Walczysz ze sobą, kiedy funeralny kantyk dobiega końca.
Wszystko, co umiera ze łzami, uczucia, w które wchodzę,
nawet jeśli forma odbiega od pamięci. Zapach, smak.
Procesy gnilne pod powierzchnią. Wciąż słuchamy tego
samego. O utraconym czasie. Wracamy wśród kwiatów.

Na zakopane wieka padają kamyki, ziemia, wymieniamy wkłady,
obrączki. Bieliznę. Odgarniamy zwały śniegu z podjazdu. Uderzenie
o beton. Metal o kamień. Gruda o grudę. W ciągu dnia. W iluminacji
wciąż nie wiem, co jest ruchem, co widmem.
Zakrzywia się i zaciera jak pamięć. Myśl.

Powtarzamy piny, numery kont, telefonów, a kiedy znikasz,
zapominam nakładające się na siebie zbiory liczb. Zmutowane,
wyjęte z maczkiem zapisanych notesów. Nie pasują do daty ślubu,
narodzin dzieci. Chciałabym przetłumaczyć wiersz, apokryf
po apokryfie, którego nie napisałam, jednak wierzę, że coś
zwiastuje. Dudni w jednej z jaskiń. Chociaż się waham.

Ukrywam przed tobą zdania. Rzucam centami o ścianę,
mocniej, ale czy mogę unieważnić iluzję?
Śmierci – nie potrafię. Oswajam się. Powoli.


9 komentarzy:

  1. Czasem wizualizuję sobie takie sytuacje, miejsca. Taką przestrzeń, w której zostaje już tylko namiastka człowieka, wspomnienie. Czy istniejemy tak długo, jak się o nas pamięta? Smutne echo grud uderzających o wieko niech nie kładzie Cię dzisiaj spać, Małgorzato.

    PS. Przepiękny portret.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo lubię Katkę i jej odbicia :) Istniejemy nie tylko w pamięci, w zapisanych maczkiem zdaniach... Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Wędrówka bywa i dobra i zła, ale się i tak kiedyś zakończy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. LOS

    Pochylam się nad nim
    trwam
    oswajam
    niekiedy mam wrażenie
    że potrafię nim kierować

    Pewnego dni, może nocą
    przyniesie mi Światłość
    o której mówią że jest

    Powinienem być gotowy

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię i portret i wiersz.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.