sobota, 7 października 2017

Uprzejmość




Aurora, nowy album Jamesa Blake’a i cymbałki, przesterowane dźwięki z dzieciństwa. Maciek napisał: Tłumaczę jedenastoletniemu synowi i jego kolegom, że kumpela z Grundschule pisze książki, cieszę się, opowiadam, jak fajnie mieć znajomych. A dlaczego? - pytają. Odpowiadam: Darum. Darum an darum, pamiętam z lekcji niemieckiego, również skoki przez gumę i brodatego nauczyciela, który zasypiał na ławce. Wtedy nie nurtowały nas jego smutne oczy, trudne życie. Wciąż nam odpuszczał odmianę regularnych czasowników, zwłaszcza w czasie teraźniejszym. Dzisiaj śnię angielskie sceny z siedzącym pod drzewem człowiekiem. Patrzy przed siebie. Nie mogę w to uwierzyć, że znamy się prawie czterdzieści lat. Łączy nas radość i zazdrość, dobrze, że w taki sposób stajemy się lepsi. Odmieniamy życie przez przypadki, których wolę nie pamiętać, kiedy wymieniamy pieniądze na powieści, inną walutę, interesy w prążki. Kojarzę rozmaite notacje chorałowe, czasami to, co najwyraźniej umknęło. Ale z ogłoszeniem Mullaghmore powraca.

8 komentarzy:

  1. natychmiast kradnę - "odmieniamy życie przez przypadki, których wolę nie pamiętać..."
    oraz "kiedy wymieniamy pieniądze na powieści" ))
    zastanawiam się i niestety nie widzę nikogo, kogo znam 40 lat i dłużej...z moich znajomych przyjaciół...niesteyt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolegą znamy się od najmłodszych lat :) myślę, że 40 z haczykiem :)

      Usuń
  2. Jak dobrze mieć przyjaciół z podstawówki. Te dobre wspomnienia...
    Ja takich nie mam, niestety...chociaż paru nauczycieli było, to wspomnienie napełnia jakimś ciepłem. I zawsze, jak chcę się uczyć angielskiego, życie mi płata figla i zaś niemiecki...Jak słyszę Meryl Streep "szprechającą" to nie mam siły i miłości do tego języka... A najpiękniejsza wymiana to "pieniędzy na powieści" Oby to nam zostało na te resztki życia przed sobą... Jak zawsze - Przytulam bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj wiem, że wiele relacji mogło ułożyć się zupełnie inaczej. Świat decyduje czasami za nas. Zapomniałam, jak się szprecha :) hehe. Powieści... teraz jest taki łatwy dostęp na kindle. Kisses

      Usuń
  3. i moja podstawówka została daleko....
    czasem tylko w uśmiechu znajomych z tamtych czasów powraca.....

    OdpowiedzUsuń
  4. To o jednym z kolegów, wprawdzie nie z podstawówki a szkoły średniej:

    Witek Indian

    Opowiada facecje, śmieje się. Próbuje mnie rozweselić.
    A pamiętasz to? A pamiętasz Antka „Zapałkę”? Pamiętam.
    I rozmyślam o minionym czasie, zdarzeniach. O cudach.
    Ulatywaliśmy ponad drzewa, by osiąść na lipie, która
    na skraju parku. Przed nią już tylko łąki, skwar lata.
    Kukułki nie dawały spokoju, a my liczyliśmy i liczyliśmy.

    Rok za rokiem. Niektórym obce miejsca, nam ten sam park,
    plac z zegarem, leniwe popołudnia. Dzwony kościoła.
    Jakiś pogrzeb albo ślub. Mówili mi, że pijesz, że staczasz się.

    Nie przychodziłeś w cień rynkowych drzew.

    Sala do ćwiczeń, rehabilitacji. Ciągnę za sznurki.
    Na wózku obok mężczyzna. Wydatny, orli nos.
    Nie podejmuje rozmowy. Po chwili krzyczy:
    Zrobiłem kupę, nie będę ćwiczył. Opiekunki wywożą.


    Niektóre wspomnienia bardzo bolą, są które wywołuja uśmiech. A czas mija i mija!

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.