poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Utrwalanie




Opisywałaś dom. Wysokie mury z czerwonej cegły. Brama wjazdowa w kolorze indygo. Piec przywieziony z Rzeszowa. Olejek lawendowy unosi się w powietrzu. Trwamy pomiędzy sałatką z batatów a białym winem albo mijamy się w przeszłości i przyszłości. Teraźniejszość przytula się do kolan. Głaszczemy kocie grzbiety, patrzymy sobie prosto w oczy. Dookoła słychać szczekanie psów. Trzaskanie drzwi.
 

3 komentarze:

  1. Ta chwila spokoju, kiedy kot ufnie patrzy nam w oczy, nieważne, co dalej i co na zewnątrz. A te oczy... można by patrzeć i tonąć. Mrr.

    OdpowiedzUsuń
  2. W takie oczy można patrzeć i patrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.