sobota, 29 lipca 2017

Na horyzoncie oceanu Ben Bulben



Rozmawiam z Frankiem o geografii. Frank mieszka na Malin Beg. Bez TV, internetu i zasięgu sieci komórkowych. Pokazuję palcem i nazywam miejsca. Frank zwraca się do Paddy'ego. Mówi o mnie - świetny nawigator. Po zachodzie słońca siedzimy przy kominku. Palony torf pięknie pachnie, uwielbiam i zapach i żar. Frank śmieje się z moich zachwytów i opowiada kolejne mity o świętych studniach. Rano chce mi podarować rudego cielaka na wychowanie. Miłość do ludzi i zwierząt rodzi niezwykłą więź.
 
 
 

8 komentarzy:

  1. "...Bez TV, internetu i zasięgu sieci komórkowych..." Też zacząłem powoli wyzbywać się WAŻNYCH do tej pory "rzeczy", domniemanych splendorów, znaczenia. Zacząłem od odesłania legitymacji ZLP. TV nie obgladam od dawna. Odpuszczam jeśli jakiś dobry koncert - ostatnio np. Leszek Możdżer z partnerką w transkrypcji na dwa fortepiany Muzyki Paganiniego! Rewelka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z legitymacjami to jest tak, że czasami wyrastamy z miejsc, który nagle zmieniają kierunek zainteresowań. Dobrze zrobiłeś. A Leszek Możdżer zawsze z przyjemnością :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Stwierdziłam, że lepiej będzie, jak zostanie w stadzie :)

      Usuń
    2. Właśnie miałam zapytać, czy masz w domu miejsce na rudą krowę... szkoda...

      Usuń
    3. Miejsce by się znalazło, ale co później...

      Usuń
  3. Czasem się zdaje, że człowiek by chciał tak z dala od wszystkiego, od internetu, telefonu, tv....pytanie tylko na jak długo i czy się nadaję?
    Mieć takie miejsce w którym można by się schować, to i owszem. Ale na zawsze....

    Cielaczek pewnie słodki :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.