Odwiedziła mnie przyjaciółka z Dublina z synami (6,5). Wybraliśmy się do lasu. Po powrocie było polskie jedzenie i oczywiście karpatka. Jeden z chłopców wychodzi z toalety:
Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.
takie spotkania długo wspominamy... :)
OdpowiedzUsuńTak, z przyjemnym orzeźwieniem :)
UsuńNo. ktoś tu lubi nosorożce :))) Już teraz kiedy widzę nosorożca, to zawsze myślę o Tobie, eM :)
OdpowiedzUsuńTo bardzo miłe uczucie :) czuję się z nosorożcami podskórnie związana :)
UsuńChłopak po kursie detektywistycznym, czy jak? ;-)
OdpowiedzUsuńDobra myśl :) ale ma poczucie humoru :)
UsuńHehe:) trudno nie zauważyć, że kto tu lubi nosorożce, noski:*
OdpowiedzUsuńHehe, kryją się w każdym zakamarku, tu i tam :)
UsuńJaju... Karpatka!
OdpowiedzUsuńNo właśnie, taki był okrzyk chłopców :)
UsuńA to bystrzak :)
OdpowiedzUsuńNiektóre zwierzęta szczególnie nas przyciągają :)
Na całe życie :*
Usuńhe he :) "ktos tu lubi DUZO rhinos" - wlasciwie to ujal :)
OdpowiedzUsuńBystry i szczery :)
Usuń