środa, 27 lipca 2016

Synoptyka



Przyleciała Zadra. Wciśnięta w kanapę czytam i czytam. Margaret Atwood w październiku w Dublinie, więc deszcz, który przemywa skrzydła owadom nie wydaje się aż tak paskudny, niż wcześniej bywało. Dziwna cisza. Skórki z limonek, drzwi wejściowe zamknięte na klucz. Upalne lato w Polsce do znudzenia zawieszone kilka tysięcy kilometrów stąd. A tutaj deszcz i deszcz, z krótką przerwą na słońce.

8 komentarzy:

  1. nie takie upalne to lato.... w Zakopcu 10 dni lałooo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam, gdzie jest Paddy, upalne! :)

      Usuń
    2. jakie to symptomatyczne, że gdzie mnie nie ma tam słońce i 30 stopni ....
      i jeszcze napisz cos o Zadrze, bo nie znam, proszę.

      Usuń
    3. ale dzisiaj podobno leje :) napiszę, jak przeczytam :)

      Zadra - świetnie zredagowane pismo

      Usuń
  2. Wcisnąć się w kanapę i czytać! Chwilo, trwaj wiecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z ciekawości zajrzałem do Zadry i trafiłem na "Wszyscy mówimy onzykiem" Agnieszki Szeżyńskiej - o, matko! żeby utrzymać się w feministycznej tonacji :-), to tak na serio?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej zainteresowały Rumuńskie koronki i Profesorki z dawnych lat, co się dzieje i takie tam. Przecież każdy jest inny i ma do tego prawo. Kto jak kto, ale Ty to rozumiesz. uściski.

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.