sobota, 16 kwietnia 2016

El Grey i kosmos


Mam kilka obsesji. Oczywiście to one są najważniejsze, właśnie z powodu obsesji wyrzuciłam z domu telewizor 12 lat temu. Wtedy życie mojej rodziny jakby bardziej się ożywiło. Częściej słuchaliśmy muzyki, książki przestały mieścić się na półkach, a i nasze relacje zmieniły się, dojrzały. Najpierw słuchaliśmy radia, później wybranych audycji, w końcu z różnych powodów ograniczyłam radio do CSMu Oli Kaczkowskiej. Tam usłyszałam El Grey. Poszukiwanie jest częścią mojego życia, więc przesłuchałam artystyczną wypowiedź Marty i poczułam niezwykłą bliskość. Nie tylko z powodu twórczości i pięknych dźwięków. Jest we mnie coś takiego, że kiedy słucham muzyki, oglądam obrazy, fotografie, filmy, gdy czytam literaturę, mam głęboką świadomość ich wzajemnego przenikania się. Bez tych sfer, czuję się niepełna. Kiedy przeglądam playlisty muzyczne, zauważam, że nie pociąga mnie masowość i jest w tym jakaś zależność. Im bardziej odchodzisz od świata komercyjnego, tym masz większą łatwość wyszukiwania dla siebie czegoś wyjątkowego. Z ostatnią kompozycją El Grey układałam się przy okazji najróżniejszej korespondencji i zajęć, niestety wciąż nie mogłam się skupić. Przyczyna była prosta, to nie jest muzyka do zajmowania się, do towarzyszenia, jest muzyką do odpoczynku, wejścia w siebie. I kiedy odetchnęłam, wsłuchałam się we wszystkie smaczki i dopełniające detale, w barwę głosu Marty, poczułam ulgę. Jest w niej mnóstwo liryzmu i odrębności. I to właśnie cenię w muzyce najbardziej. Jej charakterystyczny styl, obrazowość dźwięków. Jest dodatkowym źródłem inspiracji, przestrzenią, światem o surrealistycznym rodowodzie. Te wszystkie elementy są w kompozycji i to jest wyśmienite. Dziękuję Marto.


26 komentarzy:

  1. Jak zwykle można na ciebie liczyć :)
    Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze jest poszukiwać. To podtrzymuje w nas młodość:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to potrafisz tak napisać...Bez zadęcia, bez akademickiego górnolotnego patosu. Świetna muzyka. Kolejny raz odkrywam coś dzięki Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) o to chodzi, żeby się dzielić fascynacjami :)

      Usuń
  4. Dziękuję, że się dzielisz. I wciąż się zachwycam.
    Pięknie napisałaś:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Odkąd mam remont odkryłam, że jest mi tak samo dobrze z telewizorem jak i bez niego. Szkoda, że tylko ja...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to trzeba zdecydowanie i po bólu :)

      Usuń
  6. Piękne! ^_^

    p.s. tez nie mam telewizora od lat!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny wpis. Już Ci kiedyś napisałam, że lubię taki właśnie Twój styl. Zastanowiłam się - jaki to właściwie jest "ten" styl i nie wiem. Ale lubię :)
    I również nie mamy od lat telewizora, choć cała rodzinka próbuje nam go od dawien dawna wciskać przy różnych okazjach ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) z rodziną zawsze jest problem, ale wiesz, przywykną i przestaną 'wciskać'

      Usuń
    2. znam to, synowi też wciskają antenę przy różnych okazjach, bo telewizor ma tylko podłaczonego do laptopa... :)

      Usuń
  8. posłucham nic nie robiąc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) miałam muzykę i swięty spokój przez chwilę... trudeno tak wsłuchiwać się muzykę... przewaznie mam ją w tle po cichu włączone...

      Usuń
  9. Zostawię sobie na wieczór do posłuchania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trudno wyobrazić sobie życie bez muzyki:*
    Ostatnio wsłuchuję się w śpiew ptaszyn, które z uporem maniaka konkurują z uliczny hałasem wielkiego miasta...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.