poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Istnienie




Szepty z ciszy, realne jak obwoluty książek pokryte siecią reprodukcji. Z ciekawością wojerysty przyglądamy się pierwowzorom, migawkom z obcego nam świata. Dopominamy o drobne upominki, tytuły, łyk brandy i o dym kubańskiego cygara, artystyczną fikcję. Przy nich restauruję drewnianą łódź. Codziennie coś nią kołysze, kręgi na wodzie, tęczowe plamy akwareli, pomruki z radia, proszki na sen. Papier mięknie, odbija własną strukturę. Perwersyjne aberracje płaskorzeźb, są sumą projekcji i refleksji. Czyste ziarna. Można je prażyć, łuskać w palcach tak długo, aż poczujesz przyrost meszku na skórze. Łagodność ciepła, od którego płowieją mankiety koszul. Udajemy, że wyczyściliśmy rynny. Deszcz spływający na świat opisywany w poematach paruje i pozostawia wszystko, co ma pozostawić. Kosmiczny mur wznosi się przez kilka miesięcy. Sklecony z gałęzi, trawy, kosmyków. Niewiadomo skąd pochodzą. Pojawiają się z dokuczliwym drapaniem nadgarstków.

16 komentarzy:

  1. Pięknie :) A na fotografii moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamarzyło mi się być mankietem koszuli...

    OdpowiedzUsuń
  3. istniejąc jesteśmy środkiem wszechświata, takim centrum, jak centrum Twojego zdjęcia... wznosimy się i opadamy

    .. codzienność mi się wyłania z tekstu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nie inaczej, jesteśmy pępkami świata :)

      Usuń
    2. to spokojna jestem, jesli Ty to potwierdzasz :)

      Usuń
  4. pięknie skondensowałaś to nasze istnienie. słyszę szum fal :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Chociaż tekst nie jest z Mullaghmore :)

      Usuń
  6. Piękne szepty z ciszy ... zasłuchałam się ...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.