poniedziałek, 16 listopada 2015

Alegoria organiczna



Próbuję zamknąć oczy i nie widzieć. Nie czuć nadchodzących chwil. Nie wyobrażać sobie pustki, samotności. Spijam z kubka lęk, wypełnia żołądek. Czuję jak wnika w palce, w podniebienie. Myśli przesiąkają zawartością. Nie mogę się jej oprzeć, nie mogę przestać. Ból, który nie ma żadnych zalet, zwyczajnie zatopiony we krwi. Smutek i cienie. Ogrom wyobraźni, która przenosi się w czasie. Targa myślami, znaczeniami, rozbudowuje obraz klęski. Nie znoszę tragizmu. Nie oswajam się z próżnią. Z tym wszystkim, co dociera z zewnątrz. Powolne narastanie bitów. Chłód mgły. Słowa nie mają znaczenia, kiedy wokół rozgrywa się spór o władzę. Brnę w bierność, w samotność, w rozpad. To odkładanie przeżyć na później, przechodzenie z kropli w kroplę. Obserwuję niedołęstwo władzy. Cała ta zgroza i lęk. Utopia życia.
 
 

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. I trzeba się kłaść każdego dnia i wstawać rano...

      Usuń
  2. z jednej strony ciche myśli, dobrze, ze tak dlaleko zyjemy od tego środka tragedii, może lepiej byłoby nie wiedzieć, ............ to złe strony prędkości z jaką dociera do nas informacja, szczególnie ta tragiczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj to już nic nie jest wiadomo... czy rzeczywiście daleko.

      Usuń
  3. tak, czuję dokładnie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuję jak się tak ludzie kopią na różne sposoby i jestem zmęczona :*

      Usuń
  4. "Brnę w bierność, w samotność, w rozpad." Czy taki rozpad bardziej prowadzi do gniewu, czy do nieistnienia?

    OdpowiedzUsuń
  5. jesteś niesamowita....
    mam ciarki na całym ciele
    :*******

    OdpowiedzUsuń
  6. Zredukować się do niezbędnego minimum, do teraźniejszości, do zadań i odruchów... i czekać aż przejdzie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Przytulam Cię eM mocno, mocno, mocno.
    Tak podobnie się czułam w sobotę. Dla mnie najgorsze jest poczucie braku wpływu.

    :***

    W niedzielę przestałam płakać. Postanowiłam nie odkładać niczego na później. Zasiadłam na kanapie z tym, co bardzo lubię. Powołałam do życia kotkę Ślicznotkę, Buraska i kraciastego Jamnika. Na przekór tym, którzy chcieliby zgasić w nas radość życia. Jeśli zasiewają zwątpienie i strach, smutek i gorycz, już zwyciężają. To, na co mam wpływ, to to, co zrobię ze swoim czasem.

    Słowa mają ogromne znaczenie eM. OGROMNE. O wiele większe niż wełniane kotki !

    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam pięknoty. Też się czymś zajęłam. Kiedyś może pokażę na blogu. Tak, ten brak wpływu, to jest to słabe uczucie... Ściskam :*

      Usuń
  8. Nie wybiegać myślą wprzód, tylko to dla siebie możemy zrobić.
    Skupić się na tu i teraz i składać to co się rozpada.
    Przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, być tu i teraz. Najchętniej w porannej pościeli...

      Usuń
  9. Chwile niespodziewane i chwile, które potrafią zmienić całe nasze życie... Wzbudzić lęk, od którego tak trudno uciec,ak trudno znów stanąć na nogi.. Odgonić te wszystkie straszne wyobrażenia. Odnajdźmy iskrę siły i światła, przezwyciężmy.

    OdpowiedzUsuń
  10. może uda mi się na chwilę rozproszyć Twój smutek Margarithes ...
    https://www.youtube.com/watch?v=ZvhD1cORBrU#t=152

    przytulam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiechy posyłam, dziękuję Bogo :* kiss

      Usuń
  11. ..a pozniej nigdy nie nadeszło..

    OdpowiedzUsuń
  12. odkładanie przeżyć na później... czasem też tak robię, całkiem bezwiednie

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.