poniedziałek, 28 września 2015

Proces łagodzenia, pierwsze wspomnienie wielkiego głodu




Trochę trwało zanim zrozumiałam, że jestem
znikąd. Przebieżki wzdłuż mokrego torfu, po kamieniach
ułożonych w stosy kurhanów. Chmury łączą krańce horyzontu,
wiatr wyszarpuje pyłki z kwitnących wrzosów.
Zostawiam wspomnienia, ciężar
plecaka. Czuję lekkość

schodzenia w kierunku opuszczonej wsi. Owca przeżuwa porcję trawy,
pozostaje pod ręką, a miałam wrażenie, że wystarczyła znajomość
biochemii - rekin byłby psem a kwiaty pachniały miętą, szałwia pękała
po kątach, gdy kobiety bez wahania zbierały zawartość szafy,
po czym ogarnął je smutek.

Dopiero druga w nocy. Powtarzam refren; patrzę tak samo
jak o trzeciej - w górze rozsypane srebrne skrawki papieru. Dźwięki
nawołują wyjące psy. Dni bez smaku.

22 komentarze:

  1. Przepiękne to zdjęcie...!I te srebrne skrawki papieru mnie urzekły...czuć lekkość, dojrzałą świadomość naszej kruchości, mgnienia znaczeń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z różą mam jeszcze do pogadania... czekam aż rozkwitnie :)

      ściskam i dziękuję buziaku :*

      Usuń
  2. Pięknie, jak zwykle Małgosiu, a cudne zdjęcie jest dopełnieniem :) Serdeczności moc

    OdpowiedzUsuń
  3. nie mam poczucia znikąd, czuję powiew, czy raczej musnięcie przodków, chyba tych kobiet które tu żyły, i siłę rodziny (czasem nawet jestem tym zaskoczona ???)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie, czuję bardzo blisko...sprzątam przeszłość... Przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie ładne zdjęcie. To lepki pąk drzewa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to pąk róży, zastanawiam się, czy rozkwitnie...

      Usuń
  6. "Srebrne skrawki papieru" pięknie!
    A smak dni pewnie jest, tylko odczuwanie czymś przytłumione :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy dzień jest inny, więc i smaki też się zmieniają...

      Usuń
  7. dni bez smaku? jesień przyniesie smaki i zapachy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjadłabym kartofla upieczonego w ognisku...

      Usuń
  8. Och, trafił Twój wiersz w czas, gdy powracam w wyprawy w przeszłość.

    Nie ciąży mi plecak, zaglądam często do środka.
    Przytulam Cię/się mocno, mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... o tym samym pomyślałam czytając Twój post... wspaniale miejsca :)

      Usuń
  9. takie zrozumienie przychodzi z czasem... i nie do wszystkich:) ech, zmordowana jestem dzisiaj, ale zdrowa i w jednym kawałku; wieczór smakuje ciepłą kołderką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że zdrowa :) pozdrawiam ciepło

      Usuń
  10. Sama już nie wiem, czy lepsze dni bez smaku, czy te słono-gorzkie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, pewnie ten sam ciężar...

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.