czwartek, 21 maja 2015

Na tle oddechu albo w tle




Powinnam w porze spaceru wyjść i nie wrócić. Oczywiście nie jest mi po drodze, dlatego wracam. Uwiedziona przez bohaterów „Gry o tron” pakuję się na fotel i oglądam. W między czasie podlewam kwiaty, zbieram fusy po kawie, wszystko zbieram, czym można odstraszyć ślimaki. W całym tym zakręceniu i wzmożonym wysiłku zapominam o bożym świecie. Myślę, po co mi to wszystko, a Danuta zostawia wiadomość, abym wymyśliła inne określenie boskości. Jesteś kosmiczna, kwantowa, kwiatowa… Przytrzymuję dłużej kubek i parzę palce. Sprawiedliwość mnie ukarała. Ale, co to za kara, myślę sobie i podnoszę karpią łuskę, wypadła z portfela, który dostałam od bratowej. Kiedy przestałam karać siebie za własny rozum? Byłam dzieckiem, widziałam wiele kanalii, mama kazała siedzieć mi cicho. Później zaczęłam śpiewać w chórze i przyglądałam się karaluchom jak się tłuką, poczułam, że jestem niewierną, bluźnierczą i nieokrzesaną osobą. Jednak wierzę, że mamy szansę być wolnymi po śmierci. Wobec siebie i innych być szczerymi, chociaż są tacy, co tego nie lubią. Ci z ogródków, parków, przetrzymują zerwane kwiaty w wazonach, piją czerwone wino albo myślą pożądliwie o wspólnikach, o tym, co zakazane. Może powinnam być taka jak nigdy, nie trzymać strony ludzi, chodzić między łodygami, okrutnie obchodzić się z mordercami nosorożców. Kompromitować ich, ogłupiać, karać, by sikali krwią, boleśnie. Może jest jakiś sposób, żeby nie mogli zasnąć, nie mogli przestać płakać. Właziłyby na nich pająki, karaluchy i kąsały. Wszyscy obecni mogliby robić zdjęcia, które wieszaliby nad łóżkami, w przejściach. Koszmarne to wszystko. Sny, pamięć, brak pamięci.

17 komentarzy:

  1. nie, nie, nie bój się snów, to obrazy, to powierzchnia, prawda większa jest wmalowana prawie niewidzialnie, jest przejście do niej przez bardzo subtelne wrażenie, to dzieje się tak samo jak z namalowanymi obrazami, naprawdę, naprawdę.
    kiedy się wchodzi dalej do obrazu, jest odkrycie inne.
    bądź dobrej myśli. chodzić między łodygami podoba mi się.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie boję :) u mnie to wszystko się scala, więc jest dobrze :)

      Usuń
  2. Oj...ciemne chmury dziś nad Tobą....same koszmarne myśli
    Ja wiem...czasem coś wisi w powietrzu....ale to minie
    Uściski :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie aż tak ciemne, to miła perspektywa w wymyślać męki dla tych, co niszczą zwierzęcy porządek...

      Usuń
  3. Nazbyt często myślę, że trzymanie strony ludzi jest nakazane za karę i lepiej byłoby między łodygami...
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :) doskonale mnie rozumiesz :)

      Usuń
  4. Też tak mam... Na wspomnienie okrucieństw, które ludzie wprowadzili w czyn, znęcając się nad ludźmi i zwierzętami, wymyślam dla nich okrutne, krwawe tortury, które mogłabym im zadać bez wzdragania się z obrzydzenia. I nachodzi mnie wtedy myśl, jak oni mogli zrobić coś tak potwornego - wtedy przeszywają mnie dreszcze wstrętu, jak sobie pomyślę, że oni to naprawdę zrobili.Moja wyobraźnia ma odpowiedź równie okrutną, a może nawet okrutniejszą w odwecie za te niewinne ofiary. I wtedy nowa myśl, czy mogłabym im to zrobić? Nie wiem, sama nie wiem... Ale na pewno chciałabym, żeby ich spotkała straszna kara... a za chwilę nowa myśl, jak to mogło się stać, że z małego dzidziusia, słodkiego i bezbronnego wyrasta bezwzględny morderca, albo myśliwy - też morderca. No jak to się dzieje? Nie pojmuję tego... ani siebie też nie pojmuję...

    Mogłabym z Tobą Małgorzato iść w łodygi.
    Wyciągam do Ciebie rękę i mimo wszystko się uśmiecham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumienie tego ludzkiego zwyczaju wyżywaniu się na słabszych, wciąż mnie piekielnie wkurza, chociaż nie wierzę w piekło, ale bardziej chodzi o to dopiekanie czymś gorącym. Tak, niech się dławią, jakby nie mogli zjeść placków z serem...

      ech, ściskam Beato, bardzo się cieszę, na takie towarzystwo w łodygach :)

      Usuń
  5. Trudno czasem pojąć ten świat:(:(
    Nie wszystko jest takie piękne jak poranne słońce na niebie. Są na tej ziemi rzeczy okrutne, bolesne i niesprawiedliwe.
    Przytulam wrażliwy buziaku mój:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pomyśleć, że tyle możemy zrobić, nie tylko dla siebie, ale dla innych również...

      ściskam ciepło eS :)

      Usuń
  6. To nie byłoby złe, tak naprawdę nie wrócić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. I ta niespokojność w sercu już na zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  8. I ta niespokojność w sercu już na zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  9. kim, czym jest nosorożec? wnętrzem naszej duszy, realnym istnieniem obok nas, w nas
    czy sprawiedliwość karze niewinnych?
    szczerość, czy jest coś takiego? czy to tylko wygoda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest szczerość, ale wtedy trzeba liczyć się z konsekwencją wykluczenia, często się z tym spotykam, to mój wybór. Wygodą jest kłamstwo, udawanie, hipokryza, przecież wtedy jest łatwiej, można się dopasowywać do woli i jak długo się chce. Nosorożec jest bezbronnym stworzeniem, realnym, żyjącym tu i teraz od 50 mln lat i ten gatunek zostanie zgładzony przez ludzi, z powodu ego, wybujałych fantazji o wiecznym życiu. W pewnym wieku śmierć jawi się jako wyzwolenie, jednak kiedy gatunek ulega całkowitej zagładziej, to potrafisz żyć normalnie?

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.