środa, 6 maja 2015

Bez właściwości




Spaść z bieżni, uderzyć głową o coś wystającego i umrzeć. Najlepiej na miejscu, bo przecież żyć z dziurą w głowie, jak warzywo, to nie te czasy, nie dla mnie. Za oknem kłębowisko chmur, ptaków, ziąb i pomieszanie głosów. Układają się w obrazy. Płynne, pulsują i przechodzą głębiej, kolejne napinają się i przeciągają w czasie. Nie spadnę z bieżni, spokojnie. Istniejemy gdzieś obok. Bardziej lub mniej. Rozbudowujemy swoje światy, uzależniamy od kawy, rozmów, ciepła. Znowu wyliczam, wybacz, ale wiesz, że kształtuję kondycję, przynajmniej próbuję. Idę w stronę oceanu. Zastanawiam nad kontaktami międzyludzkimi. Tak niewiele wiem, a może czuję inaczej. Wszystkie składowe życia, ulotne i wonne. Mam coraz mniej ambicji. I nie dlatego, że nikt mnie nie zaprasza na spotkania, chodzi o kolory, tempo życia, wycofanie.


21 komentarzy:

  1. Małgoś, tak smutno. Nie mam słów, więc tylko przytulam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteśmy osobnym światem na tle oceanu, kłębowiska chmur - doskonałego świata, któremu nie potrzeba ambicji. Kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, to gdzieś w umysłach tłoczą się wizje...

      Usuń
  3. hm, jakoś bliski mi tekst,
    wszystko jakieś wolniejsze, ta ambicja, "parcie na szkło" ucichło jakoś........
    cieszy mnie, że próbuję !!! kondycję poprawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze jest samopoczucie :*

      Usuń
  4. To chyba przychodzi "z wiekiem". Człowiek zaczyna żyć spokojniej i zastanawia się czy aby czasem nie za spokojnie. I od czasu do czasu majaczy się dziwna niepewność czy to tak już ma być. Ale skoro przychodzi niepewność to prawdopodobnie nie.
    Dobrze, że idziesz w stronę oceanu. Za horyzontem coś przecież jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jest dobrze na klifie, wszystkie myśli wywiewa...

      Usuń
  5. chyba właśnie o to chodzi, o przeżywanie,
    We Francji od kilku miesięcy trwa debata, co zrobić z człowiekiem po wypadku, którego mózg już nie pracuje, zaś ciało żyje za pomocą maszyn, żona chce odłączyć, a matka nie i tak się szarpią publicznie dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zostawić zlecenie, by mnie sztucznie nie podtrzymywać...

      Usuń
  6. Bardzo przejmująco napisałaś...

    OdpowiedzUsuń
  7. Życie wrażliwego człowieka właśnie takie jest;0

    OdpowiedzUsuń
  8. może taki czas tylko...

    piękne zdjęcie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minie MM, zawsze mija

      może oprócz wycofania, bo to akurta mnie pasuje :*

      kiss

      Usuń
  9. Podoba mi się zdystansowana w sumie Twoja refleksja. Może się mylę, ale czuję, że Ty czujesz ;), że nie jest za dobrze żyć na bieżni. Tam się biega. Żyje się jednak gdzieś obok. Chyba. Ściskam. Pięknie piszesz, jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.