czwartek, 13 listopada 2014

Wypycham kieszenie


Baśka Trzybulska

Nie wszystko co napisałam lubię. Skrupulatnie przyglądam się lewej i prawej dłoni. Wystukuję natrętną miłość do siebie, do Paddy'ego, dzieci, powietrza, oceanu, nosorożca, owiec. Paddy nie lubi wyliczanek. Ponieważ przedmioty zaczynają ze sobą rywalizować, epitety mnożą się, kwiaty więdną. Czuję jak nadchodzi śmierć, intymna, obca, a zarazem beztroska. Inicjując przecięcie ścięgien, rzucamy się w otchłań. Więc liczę palce z siłą, jakby była z zewnątrz. Jesteś jak wyśnione marzenie. Literacka maszyna do wyszukiwania szczegółów i logiki. I nagle zapachniał kapuśniak, pieczony chleb, prażony kminek. Od rana przymusowa praca, zajęcia, błogość w sercu.


26 komentarzy:

  1. maszyna do wyszukiwania szczegółów, gdzie ją znaleźć ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w nas, intuicja da sobie z tym radę :)

      Usuń
  2. tego co poleci w świat już się nie odszczeka. Tylko myśli pozostają tajemnicą, jak śmierć. Błogość chyba znosi przymus, a może raczej niweluje to początkowe poczucie zniewolenia, braku wyboru. Każdy czuje inaczej, każdy myśli inaczej, każdy widzi co innego.A dla każdego to samo słońce.

    Błogiego dnia M :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że słońce też potrafimy inaczej widzieć, serio :)

      masz rację Beato, masz :) kiss

      Usuń
  3. I tak jest chyba czasem lepiej, kiedy zapachy nas przenoszą do krainy błogości, odciągają od myślenia o wyszukiwaniu szczegółów i logiki. Chociaż na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) wolę częściej niż czasem :) ściskam

      Usuń
  4. u mnie też pachnie kapuśniakiem!

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda maszyna, nawet literacka, robi się bardziej ludzka, kiedy jej chleb zapachnie i kminek, i kapuśniak. No i jak maszyna, to już nie literacka chyba. Oksymoron był? Ale impresja(?) ładna. Rzekła zakompleksiona i gadatliwa polonistka. No dobrze, ładny kawałek prozy:), nie musi być od razu impresja. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie prześladuje Twoja gęś i już o niczym innym nie myślę, tylko o jedzeniu :)

      dziękuję i uśmiechy posyłam

      Usuń
  6. nigdy nie wpadłam na to, że przedmioty w wyliczankach rywalizują ze sobą. a to słuszna uwaga. i nigdy nie wpadłam na to, by prażyć kminek ... i tego trzeba spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prażone przyprawy są bardziej aromatyczne :) spróbuj, :)

      ściskam pięknoto

      Usuń
  7. Ilekroć liczysz własne palce ,pomyśl jak wiele w Twoich dłoniach..:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię takie momenty, gdy nagle "pachnie kapuśniak" :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek z zamkniętymi oczami wróci i już :)

      Usuń
  9. kapuśniak i świeży chleb = raj. trochę utracony. hm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale tylko trochę, dojrzewam do pieczenia chleba :)

      Usuń
    2. ha! mój R robi już od dłuższego czasu pyszne chleby, ale nie sourdough. a z kapuśniakiem przecież musi być chleb na zakwasie, co nie?
      ale są dobre wieści: R przymierza się do sourdough! na razie kompletuje sprzęt i wiedzę :))

      Usuń
    3. Tak, widziałam jego chleb, widziałam... moja mama piecze chleb tylko na zakwasie, ale zakwas musi odstawać w określonej temperaturze i czasie, i tu się u mnie robi problem... ale myślę nad tym :)

      Podziwiam R.

      kiss

      Usuń
  10. Nowy kolaż Baśki? Daj nam więcej... Co przeszkadza, żeby pisać prozą? Już sam nie wiem, co mi się bardziej podoba, wiersze, czy proza. Jesteś w ten piękny czas bezpowrotna. Idziesz jak burza. Niech coś z tego będzie, dla nas, czytelników.

    Pachnie kminkiem, świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten anty spam, czyli wpisywanie cyferek działa?

    OdpowiedzUsuń
  12. Inne zapachy nawiedzają mnie w czasie zarobkowym, inne gdy piszę.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.