sobota, 29 listopada 2014

Czwartki w miękkim fotelu


fot. Baśka Trzybulska

Kulminacja aluzji, z których jestem zrobiona, kompilacja ukłuć. Poszarpane kontury dojrzałej skóry. Zapach łąki, w pamięci wzajemność słów. Obrazy w kształcie orzechów, kamienne ogrodzenia: owce wyskubują trawę, a ptaki drażnią koty sąsiadów. Zrobiona z porannych jęków, blokuję okna. Jakby produkcja płatków owsianych odbijała się w powietrzu. W tamtym dniu z angielskich słówek, z metaloplastyki i drewna bukowego wyrósł Paddy. Zamiast wody gazowanej, proporcjonalnie dzielił whiskey. Ogień - nad nim nie panuję.


23 komentarze:

  1. Bosssskie! Uwielbiam takie pisanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no to gut, trochę mnie uspokoiłaś :)

      Usuń
  2. Plastycznie u Ciebie...
    Kompilacja ukłuć... uczuć...
    Pamięć jest bardzo ważna...a ogień? cóż w zasadzie nie do opanowania...
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  3. wow... Paddy to eksplozja...aż mnie ciarki przeszły ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię ten swoisty dekonstruktywizm, w którym opisujesz swoje składowe: "kulmonacja aluzji", "kompilacja uczuć"...:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słychać w tym jakąś melodię, jakiś rytm...

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle wysiłku wkładam w panowanie i tak często przekonuję się, że to niemożliwe. I tyle razy tu wracam, bo raz mi nie wystarcza. Krążę, bo nie jesteś jednorazowa :)
    Zastanawiam się, czy doświadczenie i inna optyka to wystarczająca cena za dojrzałą skórę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracaj, nie wiem, czasami wydaje mi się, że nic nie wiem...

      Usuń
  7. też nie panuję nad ogniem. a potem tak samo nie panuję nad popiołem szukając odrobiny żaru, by znów go rozniecić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. codziennie rozniecasz od nowa?

      Usuń
    2. moim żywiołem ogień. czuć to w moim życiu. musi się dziać. intensywnie, gorąco. nie uznaję letności. kiedy coś mnie próbuje zgasić, co jest żaro- i ognioodporne - popadam w drugą skrajność. i szybko muszę szukać żaru w popiołach. tak mam. po definitywnym rozstaniu z A., w 2 dni wyprowadziłam się z (ukochanej, ale ciasnej) Zielonej G. do Warszawy. impulsywnie, przypadkowo, raptownie, bez zastanowienia. i dobrze zrobiłam - dynamika tego miasta nie studzi. czasem przygasnę, napiszę coś smutnego na blogu, a potem znowu intensywniej się roziskrza w mojej głowie. zostałam dyrektorem:) czasem jeszcze smutnym, ale to minie. jeszcze 5 dni. teraz mam gorzej dlatego blog mi puchnie :). za 5 dni ostatnie powiązania zostaną "spalone". i obiecuję w ich popiele żaru już nie szukać.

      Usuń
    3. :) jesteś dzielna! Brawo!

      Usuń
  8. jestem, nieustannie uwiedziona, oczarowana tymi kompilacjami... piszesz fantastycznie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty to potrafisz w kilku zdaniach spiąć sedno życia. Wydaj prozę, to dla wielu z nas będzie ważna książka!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy jako któraś tam, wpisuję u Ciebie swoją refleksję, to czytam Cię po kilka razy, by jak najwięcej schować w siebie. Nie przerywać słów w myśli powstałych, przewijając stronę. Oczywiście stwierdzam w tej chwili, że nie nadaję się do zrozumienia. Przeczytałam jak chciałam, czyli: Zrobiona z porannych jęków,(odczytałam - lęków) blokuję okna. I tu się zatrzymałam, zastanawiając się, dlaczego tak czytam? Twoje słowa, to niewyczerpalne źródło refleksji. I za to Ci dziękuję, że dajesz tą chwilę, żeby przysiąść i zastanowić się nad swoim życiem. :*
    http://youtu.be/RWMMdX6KYGM

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.