środa, 2 lipca 2014

Obrysowany palcem horyzont


Alicja Rodzik 

Fascynują mnie pręgi na skrzydłach, zbliżają do tajemnicy.
W locie spojrzenie kota jest piękniejsze, niż kiedy próbuje
opanować technikę znikania. Chciałabym wejść
w ledwo wyuczone słowa. Wczuć się w nie, wydłubać oczy
drozdom.

Na długo przed nami mężczyźni nabijali czym popadnie fajkę
i wpadali w ekstazę. Kiedyś nie było tabletek nasennych,
pornoli, kuchni wegetariańskiej, popularnego sushi. W powietrzu
pachniało calvadosem, liśćmi chrzanu, świeżym chlebem.
Myślałam, że bez krzyku odchodzi się prędzej,

bezboleśnie. Szukam początku, czegoś bardziej trwałego
od stromej ściany, na którą wspina się chłopiec podobny do mojego syna.
Słyszysz? Mimo zamkniętych okien ocean przywołuje,
wyrywa z objęć, jak tęsknota oblepia piachem stopy.
Gdziekolwiek idziesz, wrócisz na klif. O pękającą falę zedrzesz skórę.

18 komentarzy:

  1. Widzisz, że już prawie nikt nie czyta i nie komentuje twoich tekstów. Odpuść sobie publikowanie. Zniknij.
    Abigail

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że Ty czytasz i komentujesz, czyli nie jest źle :P

      Usuń
    2. Anonimowy Ty zniknij,bo Ciebie tutaj nikt nie chce:)

      Usuń
    3. Doroto, szkoda energii na Abigail :* to hejter/ka on/ona wie, że nikt jego/jej nie chce, ale on/ona chce być, istnieć, chce być zauważalny/zauważalna

      nie ma swojego, cudze ją przyjciąga

      Usuń
  2. Zdzieram skórę za każdym razem, kiedy tylko próbuję się wspiąć bliżej, poczuć. Blizny we mnie, zapamiętane jak przejście przez labirynt w poszukiwaniu oddechu życia. Pokrętnie, niekiedy łączą się z tymi na skórze. Niebycie pozostawia ślady, pełne tęsknoty w przymierzaniu pustki, dziś nie pasuje mi ta kreacja, chociaż często ją przyodziewam. Lubię dopasować słowa do zdarzeń, chwil wyczekanych, jedynych, odgadywać myśli...zatruwać siebie niedostępnością...upijać Calvadosem jednak bardziej.
    Ciepło pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo upijanie calvadosem ma coś z przemijania, na mnie działają obrazy, taki Ravic, który zawsze będzie kojarzył mi się ze smutkiem, tęsknotą, pokrętnym życiem... To wszystko jest właśnie takie nakładane na siebie, oczekiwane, a zarazem wiadome, gdzieś tam głęboko pod skórą... kiss

      Usuń
  3. piekne..wzruszonam..dziekuje swiatu za to ze Jestes*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedys ...? Kiedys nie bylo ... wydaje mi sie, ze kiedys tez fajnie nie bylo:) Tylko wspomnienia, czyjes opowiesci potrafia swietnie wybielic to co niefajne bylo, bo natura ludzka dazy do pozytywnych emocji, do przyjemnosci. Jezeli nie dotknela nas zyciowa trauma to wybielamy. Mama nie miala zmarszczek, tata byl pracowity...rodzice nigdy sie nie klocili.... nie bylo pornoli, tego pakowania sie w drakonskie diety, nie bylo mowy o wegetarianizmie, prawach zwierzat...swiat byl prostszy:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko jest absolutnie pokręcone...przegadane, zmanipulowane, powierzchowne, plastikowe...można się nieźle pogubić.
    I mnie fascynują pręgi na skrzydłach...i mikroskopijne ziarnko sałaty, z którego wyrasta ogromna głowa

    Piękny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to wyrastanie jest fascynujące :) dziękuję MM :*

      Usuń
  6. Można nie robić nic i można być a bytowanie to odczuwanie, bólu czasem i przyjemności niekoniecznie w parze. I można chcieć by inni czuli że jesteśmy:)
    Serdeczności Małgoś! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdarza mi się zdzierać skórę o gładką, lakierowaną powierzchnię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażnie, że jestem mistrzynią w zdzieraniu...

      Usuń
  8. Piękny ten horyzont... :-)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.