piątek, 7 lutego 2014

Wyzwolenie z seksu

 Barbara Bednarczyk


Wyglądasz na zmęczoną, uśmiechasz się i widzę srebro
ścieżki, wtedy zerkam na zegarek. Szósta po południu.
Lampa zamigotała, zgasła, usłyszałam plusk wody, pękającą
podłogę albo tchnienie desek, które prostują się, prężą.
Przygnębia mnie dźwięk łopaty, trudno wtedy miłość nazywać
namiętnością. Spadający worek z piaskiem przypomina kształtem
ciało.

Nie śmiejemy się, zaciskamy dłonie, grzebiemy w pamięci,
aż ciepło snu ogarnie tył głowy. Myślę o godności, on o czystej
koszuli, czy krawat pasuje do skarpetek, a spinki są większe
od rozpalonej rtęci. Przypomina zabawę na lekcjach chemii,
bada naturę i przemiany zachodzące pomiędzy substancjami, dlatego
chodzenie po pokoju jest jak szelest oddychających liści, odblask światła
samolotu.

Opieram się o manifest, o lirycznych bohaterów, którzy budzą się
gwałtownie. Coś odeszło i nie wraca, podnosisz buty, gumowany
płaszcz, ukrywasz dłonie pod pachami, nie chcesz skierować lęków
w miejsca, w których łatwo wykorzystać zdolności młodych kobiet.
To była ta sama szklanka wody, plaster cytryny, gorycz
przygryzanej wargi.

Poznałam tiki, triki. Wieczory, gdy wychodzę, mimo że leje jak z cebra
i wracam. Pełzające poczucie, wstyd, radość, rozmowy, wykruszone
ciastka, które nie mogą być podłożem do hodowli kwiatów.
A jednak coś zakwitnie. Rozniesie się i przypomnisz sobie nazwy ptaków,
owadów. Na wiosnę zieleń i trochę rdzy, co przebija albo nasyca.


19 komentarzy:

  1. Od zmęczenia, srebrnej ścieżki aż po rozkwit,
    a jeszcze ile po drodze....
    I wiesz lubię tę cisze, kiedy słychać "tchnienie desek" :)
    I to tak ot...usiadłam i właśnie napisałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie ot tak, tylko tak ot :) wiatr się zerwał...

      myślę o mleku z suszonymi figami :)

      Usuń
  2. jest nadzieja, bo te deski, które się prostują i prężą są bardzo intrygujące ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, kiedy nie ma nikogo w domu, wtedy najabrdziej są słyszalne :*

      Usuń
  3. zieleń i rdza... nasyca i przebija... życie :)
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eMko, jak miło mi się robi, kiedy Cię 'wiedzę', rdza ma to do siebie, że zawsze przebija...

      Usuń
    2. to takie oczywiste... czemy więc ciągle mnie zadziwia?
      :******

      Usuń
  4. Tych desek lepiej nie słuchać, tak samo jak szmeru lodówki i cichych pojękiwań mieszkania, kiedy wiesz, że nie masz do kogo podejść gdy sen okaże się koszmarem. Wiersz piękny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja lubię słuchać... nasłuchiwać, nazywać, określać :)

      Usuń
  5. "Tchnienie desek" - takie rzeczy może słyszeć i tak opisywać tylko poeta:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako inżynier niestety zostałabym wyśmianana, wiem :)

      Usuń
  6. "nie chcesz skierować lęków w miejsca, w których łatwo wykorzystać zdolności młodych kobiet", Margo, dreszczyk, dreszcz....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry dreszcz, smaczny dreszcz :) miłego weekendu E :)

      Usuń
  7. Uwielbiam tę ciszę, która nie jest ciszą, tak jak biały śnieg nie jest biały. W chwilach samotności nigdy nie włączam muzyki - wsłuchuję się, jak cisza gra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko w takich momentach potrafię, nazywać te wszystkie chwile, bez rozpraszania się...

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.